wtorek, 20 sierpnia 2013

33. YOU SELFISH BASTARD!



  Hejka!
Ja już w ojczyźnie na zdobycznym internecie dodaję specjalnie na prośbę Meggi :) może z dedykiem właśnie dla niej ;) no i dla G. która mnie inspirowała na Rodos <3 i brzuch mnie boli więc chcę dużo komentarzy
- Wiku.xx
---------------------------------------------

33.YOU SELFISH BASTARD!
 
Obudził mnie krzyk. Od razu zerwałam się z łóżka jak oparzona. Podobnie jak Louis.
- Boże, co to było?! - odezwałam się lekko drżącym głosem.
- Nie wiem... Chodźmy to sprawdzić...
- Ty idź! Ja nie chcę. Boję się!
- Wolisz zostać tu sama?
- Nie. Zostań tu ze mną, proszę.
- Wiki, nie panikuj. Musimy to sprawdzić, bo jeśli coś się stało, a my tu zostaniemy, to nie będziemy mogli pomóc - kolejny krzyk.
- Dobra, ale ty idziesz pierwszy- mruknęłam. Chłopak chwycił moją dłoń i wychyliliśmy się z pokoju. Widać, że nie tylko my się obudziliśmy, bo na korytarzu spotkaliśmy resztę chłopaków. No poza Hazzą, ale ten pewnie spał jak zabity.
- Wy... Wy też to słyszeliście? - spytałam szeptem, a reszta pokiwała głowami. Jak na zawołanie ktoś znów krzyknął. Zdecydowanie była to Gabi. Potem trzask zamykanych drzwi i szloch.
- Trzeba sprawdzić co to... - odparł Liam i pewnym krokiem ruszył w stronę schodów. Na początku niby chciał ostrożnie i po cichu zejść na dół, ale w połowie schodów już biegliśmy. Znaleźliśmy się w salonie.  Na podłodze była skulona Gabi z głową między kolanami. 



Tuż obok niej kucał Harry. Trzymał ją w swoich objęciach i szeptał, że wszystko będzie dobrze. Uniósł głowę. Spojrzałam na niego pytającym wzrokiem, a on tylko pokręcił głową. W jego oczach widziałam wściekłość. Co tu się stało? Dlaczego Gabi płacze? Dziewczyna podniosła na mnie czerwone oczy. Podała mi coś małego i szarego. Bez problemu mieściło się to w mojej dłoni. To był dyktafon! Bałam się tego, co tam było nagrane. Wymieniłam zdziwione spojrzenia z resztą moich przyjaciół. Nikt nie był w stanie się odezwać. Byliśmy w szoku. Poza tym nie za bardzo wiedzieliśmy, co się dzieje. Gabi znów zaniosła się płaczem i wtulila w koszulkę Hazzy. Loczek wziął ją na ręce i zaniósł na górę, a my udaliśmy się do kuchni. Kiedy wrócił, usiedliśmy przy stole i drżącą ręką nacisnęłam przycisk play na dyktafonie.
- Gabrielle! Wiem, że tam jesteś! - męski głos. To... To był Van der Woodsen. Spojrzałam przerażona na Louisa. Usłyszeliśmy szczęk otwieranych drzwi - Co ty sobie wyobrażasz? Zgrywasz super bohatera?! Jesteś tylko dzieckiem! Nie możesz mi nic zrobić! Rozumiesz?! NIC!!!
- Myli się pan! -
tym razem usłyszałam Gabi. - Wszystko, co pan robi, jest złe! Nie może ich pan mieć na własność! To są ludzie!!! - prychnęła
- Odpuść sobie!
- Nie mam zamiaru się poddać! Mam waszą umowę! Ma pan moje słowo, że sąd dostanie ją z samego rana!
- Nie masz pojęcia przeciwko czemu walczysz...
- Mam!
- Jesteś tego pewna? Ale skoro tak...
- jego głos robił się coraz głośniejszy. Zbliżał się do niej. - Musisz mi zrekompensować utratę moich słodkich chłopców… - był bardzo blisko. Zdecydowanie za blisko.
- Panie Van der Woodsen? Co pan…

Uderzenie o ścianę. O Boże! Przycisnął ją do ściany! Słychać było niewyraźne pomruki. Chyba stłumiony dłonią krzyk.  Usłyszałam, doskonale mi znany, dźwięk rozpinanego paska od spodni. - Siedź cicho, bo tę twoją przyjaciółeczkę spotka to samo. Tak, wiem, że się z nią przyjaźnisz. Na O2 Arenie są kamery, a teraz do rzeczy - Boże.... Czy on miał na myśli mnie? Poczułam jak zalewa mnie fala zimna. Ktoś ścisnął moją dłoń. Z dyktafonu wydawały się dźwięki szarpaniny. Nagle Van der Woodsen się wydarł. Chyba Gabi ugryzła go w rękę. Raczej na pewno, bo wykorzystała chwilę i krzyknęła:
- POMOCY! BŁAGAM POMOCY! – Huk i przyspieszony oddech. Znów ją złapał. Tupot na schodach. Trzask. Ktoś upadł na ziemię. Jeszcze ostatnie słowa Van der Woodsena:
- Zapłacisz za to, Styles! A z tobą jeszcze nie skończyłem, dziwko! - potem trzask zamykanych drzwi i charakterystyczne kliknięcie sygnalizujące zakończenie nagrania. W kuchni zapanowała przeraźliwa cisza.
- Boże przenajświętszy... - mruknęłam po polsku, przez co reszta popatrzyła na mnie zdziwiona. Zamiast wytłumaczyć im, co powiedziałam, zwróciłam się do Stylesa. – Harry, co tam się działo?
- Ja... Obudził mnie jej krzyk, więc zbiegłem po schodach. Stąd ten tupot. Van der Woodsen odwrócił się twarzą do mnie, nie puszczając jej. Zorientowałem się, do czego to zmierzało, więc facet oberwał ode mnie prawym sierpowym i upadł. Potem jeszcze się wydarł i zataczając się wyszedł. Resztę już znacie - wytłumaczył.
- Boże święty... Ten człowiek jest... Jest... - nie byłam w stanie tego wykrztusić.
- Niezrównoważony psychicznie? Zdarzają się tacy -  Zayna zdarzało się to zbytnio nie ruszać, ale on tak ma. Doskonale ukrywa emocje.
- On ją chciał zgwałcić! - wybuchnął Harry.- Ten popierdolony stary zboczeniec chciał ją skrzywdzić!
- Chyba nie przewidział, że ktoś jest w domu i że będziemy próbować ją obronić - odezwał się jak zwykle opanowany Liam.
- To zjeb! On nawet nie ma mózgu, więc jak miał myśleć?! - mruknął Niall. To były chyba jego pierwsze słowa tego wieczoru. - Trzeba zadzwonić na policję!
- I jak ty to dobie wyobrażasz?! Jego kumple się o tym dowiedzą i nas zabiją! - odezwał się Louis.
- To mamy czekać na to, aż znowu spróbuje ją zgwałcić? Albo Wiktorię?! - nie wierzę. Niall się o mnie martwi. - Przecież doskonale słyszałeś to, co mówił! Jeśli Van der Woodsen czegoś będzie chciał, to tego dostanie! Czy ty naprawdę chcesz, by to spotkało twoją dziewczynę?!
- A co ty się tak nagle mną przejmujesz? - wtrąciłam z nutką pogardy w głosie.
- Mimo że zachowujesz się jak skończona idiotka, nie życzyłbym tego nikomu. Nawet tobie - odparł. Zdziwiły mnie jego słowa. Niech się chłopak zdecyduje. Rano wyzywa mnie od dziwek, a teraz to nawet wygląda na to, że się o mnie troszczy! Pomocy do cholery! Co to ma być?!
- Źle jej nie życzysz, ale ciekawe rzeczy o niej możesz już rozpowiadać! – syknął Lou. Nie. No tylko nam teraz kolejnej kłótni brakuje!
- Błagam was! To nie jest w tej chwili najważniejsze! - jak zwykle Liam musiał ich doprowadzić do porządku. -  Teraz musimy to zanieść do sądu! Już się nie wywinie psychol! Mamy dowód rzeczowy. Pójdzie siedzieć za próbę gwałtu, i szantaż i coś tam się jeszcze na niego znajdzie...
- Tylko, że Gabi niepotrzebnie mu mówiła, że zaniesiemy umowę do sądu... To może być dla niego jak ostrzeżenie… - przypomniał Niall.
- Więc musimy być ostrożni - powiedział Liam. - A teraz powinniśmy się położyć spać. No i zobaczyć co u G, żeby nie była sama...
- Ja z nią posiedzę - odezwał się Harry. - I tak już nie zasnę...
- Ok. To teraz dobranoc, a z samego rana do adwokata.
Po chwili stało się tak, jak zarządził Liam. Wszyscy rozeszliśmy się do swoich spraw, a konkretnie do łóżek. Ale ja nie mogłam spać. Leżałam przytulona do Louisa. Słuchałam jego miarowego oddechu i bicia serca. Zazdroszczę mu tego, że mógł tak spokojnie spać. W mojej głowie bez przerwy analizowałam zaistniałą sytuację. Najbardziej przerażały mnie słowa "twoją przyjaciółeczkę spotka to samo". Czy miałam powody do obaw? Co jeśli on mówił poważnie i będzie chciał się dobrać też do mnie? Czy ktoś zdąży na czas, aby mnie uratować? Musiałam potrząsnąć głową, żeby pozbyć się tych myśli. Wtuliłam się bardziej w pierś Louisa, żeby odnaleźć spokój i bezpieczeństwo w jego ramionach. Przecież w jego objęciach nic mi nie grozi. Na ogół to działało. Dlaczego teraz nadal się bałam? Nie wiem. Czułam, że nawet on nie jest w stanie mnie uchronić... Na szczęście nad ranem udało mi się pozbyć tych myśli na tyle, że mogłam usnąć.
Rano obudził mnie zapach naleśników. Komu chciało się wstawać wcześniej tylko po to, żeby zrobić naleśniki?! Zwlokłam się z łóżka, ubrałam i poczłapałam na dół. Nie wierzyłam własnym oczom. W kuchni zobaczyłam Gabi. Uśmiechnięta podśpiewując, smażyła naleśniki. Zdawało się, jakby wczorajsza noc nie miała miejsca.
- Cześć! - zawołała śpiewnym głosem. - Masz ochotę na pyszne śniadanie?- Ta... - a co jeśli to mi się tylko przyśniło? Chyba jednak nie, bo każda kolejna osoba, która pojawiała się w kuchni była zszokowana zachowaniem Gabi. Siedzieliśmy przy stole i jedliśmy naleśniki, bez przerwy wymieniając zdziwione spojrzenia. To Harry zdecydował się przerwać tę dziwną ciszę:
- Dobrze się czujesz, G?
- A czemu miałabym się czuć źle? - spytała wręcz przesłodzonym głosem. Czyżby właśnie próbowała zakryć swoje uczucia?
- No nie wiem, ale po wczorajszej nocy...
- Było minęło - nie dała mu dokończyć. - Pragnę o tym zapomnieć.
- Ale wiesz, że musimy z tym iść do sądu? - odezwał się Liam. No tak… Liaś znów robi za naszego tatę, który o wszystko dba.
- Wiem, jednak w międzyczasie nie chcę o tym rozmawiać...
- Masz nasze słowo, że nie będziemy do tego wracać - odparł chłopak.
- Ale wiesz, jeśli będziesz chciała z kimś o tym porozmawiać, to ja jestem dostępna o każdej porze dnia i nocy - powiedziałam, uśmiechając się do niej.
- Tylko uważaj, G, żeby nie wpaść do niej, kiedy będzie pieprzyć się z Louisem - wtrącił Harry. Poczułam, że moje uszy robią się czerwone ze złości.
- Zajmij się swoim życiem, Styles!- powiedziałam, a potem szybko zmieniłam temat. - To kiedy idziemy do tego adwokata?
- Jeśli się pospieszymy, to zdążymy jeszcze przed próbą - odparł Liam. – A! I lepiej nie  wszyscy, bo tylko narobimy niepotrzebnego widowiska dla prasy.
- Ale zaraz... To tak już dziś? - zdziwił się Louis.
- A na co tu czekać? - spytałam.
- No nie wiem... Czy to na pewno jest konieczne? Przecież, jeśli on się o tym dowie, to będzie chciał nas zniszczyć!
- To mamy pozwolić mu skrzywdzić Gabi albo Wiki? - spytał Zayn.
- Przecież możemy je ochronić!
- Louis! Co ty pieprzysz?! - chyba pierwszy raz słyszałam Liama odzywającego się... Tak.
- No bo w sumie do niczego nie doszło, a z kontraktem możemy jeszcze przetrwać te półtora roku... - nie wierzyłam w jego słowa.
- Mnie może nic się nie stało, ale chyba nie chcecie spędzić w strachu kolejnego roku swojego życia! - odezwała się Gabi.
- Nie zaczynajmy tej wojny, bo to się dla nas bardzo źle skończy! - on... Jego głos był jakiś taki… inny.
- My już zaczęliśmy tę wojnę, Louis - odparł Niall. No nareszcie powiedział coś mądrego. Gabi wpatrywała się w Louisa przenikliwym wzrokiem, a ten miał jakiś dziwny wyraz twarzy, jakby za wszelką cenę nie chciał pozwolić na to, żebyśmy poszli z tym do sądu.
- Niall ma racj... - zaczął Harry, ale nie dokończył, bo G. się wydarła:
- Ty samolubny dupku! - wszyscy popatrzyli na nią ze zdziwieniem, a ona swoje wściekłe spojrzenie utrzymywała na Louisie. - Jak można być takim egoistą?! - chłopaka zamurowało. Co ona miała na myśli? - Ona cię kocha do cholery! A ty się boisz, że znów ją stracisz, co?! Ale to żadna wymówka! Przez to narażasz nas wszystkich na niebezpieczeństwo!
- Nie wiem, o czy... - zaczął, ale Gabi nie dała mu skończyć:
- Nie, wcale! Jesteś tchórzem! I wiesz co? Na jej miejscu nigdy bym ci tego nie wybaczyła!
Skończyła. Popatrzyliśmy na nią pytająco.
- Naprawdę tego nie dostrzegacie? - pokręciliśmy przecząco głowami. - A więc twój kochany chłopak jest szczęśliwy z Modest! Managementem na karku i nie chce, żebyśmy z nimi walczyli, bo.. - dziewczyna przełknęła ślinę.
- Bo co? - spytałam. Co ona wygaduje? Przecież on taki nie jest!
- Wiki! Łącz fakty! On boi się ciebie stracić! A Modest Management zapewnia mu twoją obecność! On praktycznie ma cię na własność! Nie możesz od niego odejść! A Modest to dla niego tylko wymówka!
Jak on mógł?! Ja go kocham! Nie odeszłabym od niego! Żeby w ten sposób chcieć mnie przy sobie zatrzymać?!
Spojrzałam na niego niewidzącym wzrokiem.

20 komentarzy:

  1. Muahahaha :3
    Oczywiście huge merci za dedykację i zawsze do usług <3
    Ten rozdział od zawsze był dla mnie takim mindfukiem. Wcześniej Van der Woodsen był tylko paskudnym typem, a teraz to jest po prostu... Aż nie mam słów na to. Poza tym, że zboczeniec, cham, idący po trupach do celu, to jeszcze gwałciciel! Co za porąbany facet!!! Nie dziwię się, że Vic się boi. Kto by się nie bał? Tylko co jeszcze ten psychopata wymyśli, bo teraz wydaje się zdolny do wszystkiego...
    Biedna G, ale jednak robi rano naleśniki (?!). Już widzę minę Vic z serii "Wtf?!". Uwielbiam ją za to, że zdemaskowała Louisa. W końcu nie jest taki idealny. Jak on mógł?! Tchórz. Tak, wiem - wcale nie myślę jak G. :P
    Jestem ciekawa, co powie prawnik. Mają dowody, więc może się uwolnią! Nareszcie jakiś happy end. :D
    Czekam na kolejne party ;)
    Lovelovelove
    xoxo
    G.
    PS NYC *_* U know what I mean c;

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. taaak... wcale nie myślisz jak G., G.! zbieżność imion i nazwisk jest przypadkowa huahuahuahua :P

      Usuń
    2. Całkowicie przypadkowa hahaha :D

      Usuń
  2. G. robiąca rano naleśniki... skąd ja to znam?! ciekawy rozdział, usilnie próbujesz zagęścić akcję. Nie rozumiem tylko dlaczego Gabi wcześniej nie powiedziała Wiki o Lou? dlaczego dopiero rano przy wszystkich? A tak w ogóle to czy Gabi będzie z Harry'm? Jakoś to do niej nie podobne, ale kto wie? Pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie powiedziała, bo dopiero teraz to odkryła. a poza tym to, że Harry ją uratował nie znaczy od razu, że ze sobą będą :)

      Usuń
    2. Dopiero to odkryła i lubi robić sceny :P
      G z kimś? Phi! Dziękuję ;)

      PS Nie wiem, skąd możesz to znać... <3

      Usuń
  3. Jeeej dzięki za dedykacje (trochę mi odwaliło po tym jak to przeczytałam) i mój upragniony rozdział jest szybciej niż myślałam DZIĘKI!!!
    Ten rozdział zaczyna się trochę dziwnie i przerażająco.
    Tak bohater Tommo do usług co nie. Ale to było dziwne że Harry jako pierwszy był na miejscu wydarzeń, a Wiktoria go posądzała o spanie taaa... pewnie by chciał sobie teraz spać.
    Van der Woodsen mnie przeraża co on sobie ubzdurał że oni są jego zabawczkami (wkurzyłam się, oj tak teraz to się wkurzyłam). Dobrze, że w porę przyszedł Harry inaczej było by nie ciekawie z Gabi... Chciała bym zobaczyć jak mu przywalił musiało to fajnie wyglądać. Bardzo mi się podobają określenia jakim nazywają Van der Woodsena tak szczególnie Harry mówi do rzeczy.
    Niall pokazuje tu że nadal coś czuje do Wiki i dobrze bo zawzięcie mu kibicuje.
    Noc pełna przemyśleń i ciekawe zdarzenia rano. Dobra by z Gabi była aktorka. Przymusowa kontrola czy aby z Gabi wszystko w porządku (bo może psycholką jest)
    tak Harry zawsze wie co powiedzieć i w jakiej chwili to powiedzieć.
    I oto historia jak zero stało się bohaterem, tylko tutaj to było odwrotnie, bo zaczeło się od bohatera, a skończyło na tchórzu Louisie który dzięki kontrakcie chce zatrzymać przy sobie dziewczynę( walczy o nią jak lew po prostu... ja pitole achh)
    Rozdział jest super tylko czemu taki krótki powiedz czemu!
    Dobra nie będe już przynudzać jak na wakacjach, wypoczełaś?
    Polska przywitała cie nie za ciekawą pogodą (tak dla odmiany żeby nie było tak kolorowo) Mam nadzieje że brzuch przestanie cie boleć szybciej niż myślisz.
    Ok więc czekam na następny rozdział(oby szybko się poja.
    Życzę dużo weny i do następnego<3
    Całuje, ściskam i pozdrawiam: Meggi:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wypoczęłam na wakacjach, a tu pogoda rzeczywiście nie jest zachęcająca... właśnie paaada :( no przynajmniej moje one direction sie troche napije! niepotrzebie moja mama je podlewała pięć minut temu O.o więc jako, ze dzis dzień jest jaki jest piszę trudne chwile, z życia naszej bohaterki hue hue hue... przekonacie się w.. październkiu?!

      Usuń
    2. Prawda. Louis walczy jak lew...
      G zdecydowanie jest psycholką. Hahaha Uwielbiam Cię <3
      Piszesz eseje jak ja, więc już Cię lubię.
      xx G.

      Usuń
    3. Ejj to nie nie jest esej jeszcze nie znasz moich możliwości kiedyś (właściwie to wczoraj) dodałam komentarz który się nie mieścił bo był za długi, ale ja lubię długie komentarze (na nieszczęście tym którzy je czytają ;) przepraszam)
      ~Meggi ;)

      Usuń
    4. ejjj! ale ja właśnie koooocham czytać długie komentarze! i też jestem zdolna do pisania kilometrowych eseji! i masz pisać kilometrowe bo wtedy jestem happy <3

      Usuń
    5. Znam Twój ból, kiedy pisałam Vic jeszcze błędy to wyskakiwalo mi to często :P

      Usuń
    6. Aj ale wież, że nie ma nic za darmo, pisz dłuższe rozdziały to nabije ci kilka dodatkowych kilometrów komentarza ;)
      No i pamiętaj że liczę, że szybko dodasz nowy wpis!!
      ~Meggi:)

      Usuń
    7. jak ktoś chce już nowy rozdział, to niech da koment, bo mnie nosi! przez Zerrie <3 <3 <3

      Usuń
    8. Jeej, ale się ciesze (taa... i jednego chłopaka już dla mnie mniej, ale no i tak się ciesze) lubie Zerrie<3<3 liczyłam, że tak to się skończy!!
      ~Meggi;*

      Usuń
  4. Nie ogarniam z tym Louisem! Serio, jest na ich każde życzenie? No nie! Ale kocha ją, prawda? Choć i tak już mnie wkurza. Cieszę się, że są szczęśliwą parą i się kochają, ale Lou to chyba nachalny troszkę.. I zaczyna mi być żal Niallera! Mam mieszane uczucia: TEAM LOUCKY CZY TEAM NICKY? Jeeej! Więcej! <3 <3 <3 <3
    Pamiętaj, że nie obrażę się, jeśli do akcji wkroczyłaby blondwłosa, cycata Zuzia i kręciła z Hazzą! :P kc <3 zee.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie wiem, któy team wybierzesz... ja mam swój ukochany team, ale możecie się tylko domyślać jaki! a czy mi się nie zdaje czy ostatnim razem też chciałaś bochterkę Zuzię tyle, że miała mieć romans z Niallem? :P i tak Cię kocham i chcę już wrzesień <3 będziemy się widywać codziennie!!!!! <3

      Usuń
    2. Zuzia + Hazza!!! = Ekstaza *.* <3 <3
      Hahahahah.
      Tez cie kocham! Bedzie czadowo!!! Mam MEGA podjare! <3 <3 <3 ZEE.

      Usuń
  5. Zaczyna się robić taki trochę kryminał... Co do postaci G. jestem zaintrygowana i podziwiam zdolność robienia szybkiej analizy i łączenia faktów. :D Chociaż trudno mi uwierzyć, że dziewczyna po próbie gwałtu tak od razu dochodzi do siebie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Parę komentarzy wyżej Meggi dobrze to nazwała, G jest psycholką ;)

      Usuń