niedziela, 4 sierpnia 2013

32. I was hoping for a peaceful night…



 Hejka!
witam towarzystwo w środeczku wakacji już jako żeglarz patentowany! Postanowiłam nie męczyć Was całe wakacje i wieczorkiem przed wylotem na Rodos (w poszukiwaniu inspiracji) dodaję rozdzialik. Liczę na liczne komentarze i życzę duuużo słońca :)
Wiku.xxx
------------------------------------------
32. I was hoping for a peaceful night…

Otworzyłam zaspane oczy. Mogłabym przysiąc, że dosłownie kilka sekund temu je zamknęłam. Choć pewnie zbytnio się nie myliłam. Moja głowa leżała na czymś twardym... Jakby książce. Podniosłam się i rozejrzałam. Byłam we wczorajszym ubraniu, na łóżku Louisa, a on spał skulony tuż obok mnie. Mój wzrok padł na to- coś twardego, co służyło mi za moją poduszkę. To był pamiętnik otwarty na notatce z 25 lipca 2013 roku. Czytałam całą noc. Lou odpadł kilka minut przede mną. Dlaczego te głupie oczy musiały mi się zamknąć akurat w tym momencie? Dobra. Budzę Louisa, bo już ósma i czytamy dalej.
- Lou! Wstawaj! - zawołałam potrząsając nim. To nie podziałało. W końcu, tak po jakiś dwóch minutach budzenia go, wkurzyłam się i porządnie trzepnęłam go w ucho pamiętnikiem babci. Jęknął, ale w końcu otworzył oczy.
- Co się stało? Czemu mnie bijesz? - odezwał się lekko zachrypniętym głosem.
- Nic. Tylko jest już rano... Zasnęliśmy, czytając pamiętnik babci, więc cię obudziłam, bo chcę czytać dalej a myślę, że ciebie też to ciekawi.
- No dobra. Wybaczam ci tę pobudkę - mruknął. Chyba nadal był lekko nieprzytomny. Właśnie miałam wrócić do czytania, gdy usłyszeliśmy pukanie.
- Proszę - odezwał się Lou. Drzwi się otworzyły i stanęła w nich ciocia Michelle.
- Och jak dobrze, że już wstaliście! Możecie już schodzić na śniadanie, bo mamy mało czasu. Jedziemy odwiedzić babcię - powiedziała. Nie mogłam uwierzyć w jej słowa.
- Czyli poznam babcię Wiktorię?
- Jeśli będzie w ogóle kontaktować... Ale zobaczysz ją na sto procent. No to schodźcie na dół szybciutko, bo odwiedziny zaczynają się o dziewiątej!
- Dobrze mamo. Już idziemy - odparł mój kuzyn, a drzwi za ciocią się zamknęły. Popatrzyliśmy na siebie. Dowiedzieliśmy się tyle o babci dzisiejszej nocy, że to spotkanie będzie czymś niesamowitym!
Podczas śniadania i w trakcie drogi do babci rozmawialiśmy podnieconymi głosami. W mojej torebce spoczywał stary zeszyt, który służył za pamiętnik, a Lou trzymał na kolanach ciasto - pijaka. Zresztą moje ulubione ciasto. W końcu samochód wjechał na żwirkowy podjazd przed wielką starą rezydencją, która była domem spokojnej starości. 
Stanęliśmy w wielkim eleganckim holu, a mama i ciocia poszły gdzieś, żeby powiedzieć, że przyjechaliśmy w odwiedziny. Popatrzyłam na Louisa:
- Byłeś tu już?
- Tak, wiele razy. Babcia jest już od dawna chora, ale pogorszyło jej się po śmierci dziadka...
- To czemu mi nie powiesz, kto jest moim dziadkiem?
- Bo nie wiem
- Ale chyba spotkałeś dziadka!
- Tak, ale... Twoja mama urodziła się w 2014 roku, a wtedy babcia była dziewczyną mojego dziadka...
- Sugerujesz, że moja mama jest córką Tomlinsona? 
- Nie wiem. Naprawdę nie wiem. Musimy to przeczytać do końca. Może tam to będzie napisane...
- A babcia nam nie powie?
- Babcia... Będzie ciężko. Od śmierci dziadka się nie odezwała. Zamknęła się w sobie.
- No tak… I do tego ma Alzheimera...
- Nie ma. Tak tylko gadają, żeby wytłumaczyć jej zamknięcie się w sobie. Słyszałem to… I tylko ja o tym wiem.
- W sumie po tylu przeżyciach można zwariować... Dobra! Już chcę ją zobaczyć! - Naprawdę byłam podekscytowana! Może ona... Może się odezwie! W końcu mama i ciocia przyszły z jakąś uśmiechniętą kobietą, która miała zaprowadzić nas do babci. Szliśmy przytulnymi korytarzami, po których przechadzali się staruszkowie, którzy pozdrawiali siebie i uśmiechali się do wszystkich serdecznie. W końcu dotarliśmy do białych drzwi. Pokój 216. Kobieta zapukała i nie czekając na odpowiedź, nacisnęła klamkę i weszła do środka a my za nią. Pokój był bardzo ładny. Jasna tapeta w drobne kwiatki. Duże łóżko przykryte jasnobłękitną kapą. Były tu ogromne przeszklone drzwi balkonowe otwarte na oścież. Długie, tiulowe firanki powiewały na wietrze. Na balkonie stało bujane krzesło, a na nim siedziała kobieta. Wyglądała na pochłoniętą jakąś czynnością… Chyba  malowała, ale stąd nie było tego dokładnie widać.







- Ma pani gości - odezwała się kobieta, która nas przyprowadziła. Nie czekając, opuściła pokój, zostawiając nas samych z babcią. 
- Cześć babciu! - zawołał Louis i pobiegł ją przytulić. Kobieta podniosła głowę i popatrzyła na niego. Jej pomarszczoną twarz rozjaśnił uśmiech. - Przyniosłem ci ciasto! Twoje ulubione! Według twojego przepisu! - pokazał jej ciasto, a ona znów się uśmiechnęła. 
- Mamo, jest ktoś, kogo powinnaś poznać - powiedziała ciocia, podchodząc do babci. Tym samym odsłoniła mnie i mamę. - To jest Danielle i jej córka Eleonor- powiedziała, a siwa kobieta przeniosła wzrok na nas. Chyba nas wcześniej nie zauważyła. Najpierw popatrzyła nierozumiejącym wzrokiem na mamę, a potem spojrzała na mnie. Po jej twarzy spostrzegłam, że jest zszokowana. Jej zielononiebieskie oczy analizowały mnie od stóp do głów. Przypatrywały mi się z bystrością nastolatki, a nie staruszki z problemem ogarniania świata i jestem pewna, że mogłaby przemówić w każdej chwili, ale po prostu nie czuła potrzeby odzywania się. Kobieta przeniosła spojrzenie na ciocię, zadając jej nieme spojrzenie. Zdawała się pytać: Kim one są? Dlaczego mi je przedstawiasz? Dlaczego ona wygląda tak jak ja kiedyś? Odpowiedzi udzieliła jej jednak moja mama.
- Od czego by tu... Może tak. Jestem Danielle Williams, ale to Michelle już powiedziała. Urodziłam się 14 marca 2014 roku w Londynie i wychowałam się w rodzinie zastępczej w Irlandii. Przez całe życie myślałam, że jestem sierotą, lecz kilka tygodni temu dostałam list od Michelle... - opowiedziała, ale babcia nadal miała zdezorientowaną minę.
- Tata zapisał w testamencie Danielle, mówiąc, że to moja siostra - wytłumaczyła ciocia, a warga babci drgnęła. Przygryzła ją, a w jej oczy się zaszkliły. Łzy szczęścia. Lecz nadal milczała. Dobra. To już była lekka przesada. Jej córka odnalazła się po wielu latach, a ona nie raczy się odezwać?! Może... Może to szok po stracie męża? Przecież to było zaledwie miesiąc temu... Ktoś znów chciał się odezwać, ale przyszła ta kobieta, która nas przyprowadziła z tekstem, że są jakieś papiery do podpisania i mama z ciocią zostawiły nas samych z babcią. Popatrzyłam bezradnie na Louisa, bo babcia wróciła do malowania. On tylko wzruszył ramionami. No tak... Bardzo mi pomaga! Zdecydowałam przejąć inicjatywę i podeszłam do kobiety pogrążonej w swoim świecie. Malowała zachód słońca nad Westminster Palace.
- Śliczne... - odezwałam się, a kobieta drgnęła, słysząc mój głos. – Babciu, wiem, że jest ci ciężko, ale proszę odezwij się... Zdążyłam się za Tobą stęsknić… - Tym razem to Louis zabrał głos. - My... Znaleźliśmy twój pamiętnik... - po cholerę on to powiedział?! Zmroziłam go wzrokiem, ale niesłusznie. Kobieta oderwała się od rysunku.
- Nie powinniśmy byli go czytać, ale byliśmy ciekawi, kto jest moim dziadkiem i w ogóle twojej historii - odezwałam się, mając nadzieję, że kobieta się nie zdenerwuje.
- Ciekawość to pierwszy stopień do piekła - usłyszałam melodyjny, kobiecy głos. Nie wierzyłam własnym uszom. To babcia się odezwała. - Nie mogę wam zabronić tego czytać. Skoro chcecie wiedzieć... Jednak nie zapominajcie, że w pewnych sytuacjach niewiedza jest korzystniejsza. 
- Ale babciu... 
- Louis… Kochanie, moje życie nie było takie cukierkowe... Przez czterdzieści osiem lat myślałam, że moja córka nie żyje, ale teraz jestem pewna, że ją odnalazłam. W szczególności dlatego że zobaczyłam ciebie Eleonor. To jak...
- Patrzenie w lustro? - spytałam.
- Tak.  Tylko że ja nie niszczyłam sobie włosów jakąś farbą! I... Masz jego oczy. Takie same jak zapamiętałam u Danielle ostatniego dnia, którego ją widziałam.
- A dlaczego myślałaś, że nie żyje?
- To jeszcze do tego nie dotarliście?
- Na razie jesteśmy w momencie, w którym Gabi zdobyła umowę 1D...
- Ach... To wszystko jeszcze przed wami, ale naprawdę nie radzę wam tego czytać...
- Dlaczego?
- Już mówiłam. W tym przypadku niewiedza jest lepsza... - odparła, Jak tu z taką rozmawiać? Lou zmienił temat:
- To czemu się nie odzywasz, babciu?
- Wtedy zaczną się pytania, wywiady, te chwile wrócą. Ja nie chcę do tego wracać, dlatego proszę was, nie mówcie waszym mamom, że z wami rozmawiałam. Zbyt wielu ludzi chce znać tę historię, a ja nie mogę do tego dopuścić!

***

- Jak ty ją zdobyłaś? - spytał zdziwiony Harry.
- Poszłam do Van der Woodsena z tekstem, że jestem poczatkującą piosenkarką i chcę skorzystać z usług jego firmy. Zaczęłam go wychwalać, że tyle dobrego o tej firmie słyszałam i w ogóle. To on poprosił mnie o próbkę moich umiejętności, więc dałam mu taką płytę, którą nagrywałam do szkoły i mu się spodobało. Pokazał mi przykładową umowę abym mogła ją obejrzeć i nawet się nie zorientował, że to wasza umowa i że zniknęła w mojej torbie. Dał mi jeszcze umowę dla mnie i powiedział, że mam czas do jutra.
- W co ty się wpakowałaś? Zgłupiałaś? Tak się narażać? - zawołałam.
- Chciałam pomóc!
- Ale mogłaś znaleźć inny sposób- mruknęłam. 
- Mogłam, ale znalazłam ten! Tu jest wszystko... - powiedziała i podała nam papiery. Osobiście nienawidzę prawnych kruczków. Od tego od razu plącze mi się w oczach. Coś tam niby znaleźliśmy, ale było to tak niejasno sformułowane, że szkoda gadać. Postanowiliśmy zanieść to rano do adwokata, a teraz iść spać, bo było już nieźle po północy. Żebyśmy się pomieścili ktoś musiał spać na kanapie. Gabi od razu się zaoferowała.
- Na pewno chcesz spać na dole? Bo jak nie, to wywalam Tomlinsona z łóżka i możesz spać ze mną - odparłam. 
- Nie. Nie trzeba. Ta kanapa jest naprawdę wygodna - upierała się dziewczyna. W końcu uległam. Powiedzieliśmy sobie dobranoc i rozeszliśmy się do pokoi. 
- Wiki, ja nie wiem, czy to jest dobry pomysł, żeby iść z tą sprawą do sądu - odezwał się Lou, kiedy już praktycznie zasypiałam. On chyba nie mógł, więc zebrało mu się na rozmyślanie. Westchnęłam, przekręciłam się na bok i wsparłam głowę na łokciu, żeby lepiej go widzieć.
- Lou, my nie idziemy z tym od razu do sądu. Najpierw zaniesiemy to do adwokata, żeby sprawdził, co się da z tym zrobić. 
- Niby tak, ale nadal uważam, że to nie jest dobry pomysł... Po co ona szła do Van der Woodsena… Jeszcze jej się zwali na głowę...
- Gabi jest już dorosła. Niech robi, co chce, choć też nie pochwalam jej pomysłu. Ona zawsze próbuje rozwiązać każdy problem. Bawi się w podchody i nie spocznie, dopóki jej się nie uda...
- To trochę jak Sherlock Holmes...
- Też jej tak cały czas mówię. Dlatego też lepiej jej nie wtrącać do tego śledztwa.
- Nie wtrącałbym się gdyby to mnie nie dotyczyło. 
- Daj spokój, Lou... Na razie się tym nie przejmuj.
- Nie przejmuję się - bąknął. Oho! Ktoś jest nie w sosie.
- Nie… Wcale...
- Naprawdę się tym nie przejmuję. A teraz chodźmy spać, bo jestem zmęczony.
- Ok. Tylko mnie przytul - mruknęłam i po chwili otaczały mnie ciepłe ramiona, w których czułam się bezpiecznie. Miałam nadzieję na spokojny sen. To się przeliczyłam...

10 komentarzy:

  1. JAK TO LOU, NIE WIE KTO JEST DZIADKIEM ELLE?!?!!?!? OJCEM MICHELLE?!?! Zniszczyłaś mój światopogląd (jakieś 3 miesiące temu, ale nadal :P). Myśłam, że on tak perfidnie ją zwodzi, a tu klops, są w punkcie wyjścia, a nawet gorzej. :c
    Tak przy okazji on spotkał czy nie spotkał tego jej dziadka? Czy myśli, że spotkał, zważając na to, że wtedy Vic byłą z Louisem? Chyba tak...
    Jeszcze ona nie ma Alzheimera! Tak! Może coś im powie - pierwsza reakcja. Potem - HAHAHAHA nope. -.- Poza tym ta babcia jest moim mistrzem z jej tekstami typu "ja nie niszczyłam sobie włosów farbą" i bardzo, ale to bardzo intryguje tym "moje życie nie bylo takie cukierkowe". Chodzi o samą sprawę z Niallem i z Lou i te conajmniej niemiłe 1,5 roku z van der Woodsenem czy o coś innego? A jak to drugie, to o co?
    Co się takiego stało, że ona nie może dopuścić, by ludzie się o tym dowiedzieli? Jednak to jest coś innego niż zwykły rok pod pantoflem van D.
    A teraz wracając do akcji z pamiętnika, mają umowę! G - Sherlock :P Yay! I mogą iść z nią do adwokata i się uwolnić od tego psychola! Co się nie podoba Lou, czemu?
    Ale i tak im się ta akcja prawdopodobnie nie uda, bo wtedy byłoby "cukierkowo". -.- Babcia Wiktoria - spoiler number one. :P Może się wyjaśni wraz z tym, że Vic się przeliczyła, wiejąc nadzieję na spokojny sen.
    Że też urywasz w takich momentach! Cały miesiąc jeszcze na odpowiadanie na kolejny srylion pytań. To nie pomaga... -.-
    A w ogóle to cudownie, że jednak wstawiłaś rozdzialik w wakacje <3
    Czekam na dalszą część tej historii ;)
    Weny twórczej i fajnego wyjazdu na Rodos, a raczej przystojnych Greków! ;)
    xoxo
    G.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz wlasnie sama sie zastanawiałam co tam takiego sie stało, ze Swiat sie nie moze dowiedzieć! Help G help!
      I to nie Michelle tylko Danielle skarbie!
      A Grecy bedą przystojni a ja postanowiłam nie byc leniem i dać cos dzieciom do poczytania :) niech maja miliony pytań!

      Usuń
    2. Powiedziała ta "dorosła" :P
      Oj tam oj tam wszystkie się kończą na -elle.
      To jest dopiero rozkmina... Co się takiego stało? UFO ją porwało :o
      Jest za wcześnie >.<
      xoxo
      G.

      Usuń
  2. bardzo kocham i chce jeszcze<3 babcia Wiktoria jest cudowna :3

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam zagmatwane historie, a ta jest bardzo zagmatwana ;D Niebanalne, ciekawe, wiele wątków łączących się w całość, mogłabym wymienić jeszcze mnóstwo innych zalet ,ale co się będę rozpisywać. Życzę miłych wakacji cudownej autorce i wszystkim czytelniczkom :)

    OdpowiedzUsuń
  4. jeej babcia Wiktoria w akcji. Podoba mi się jak piszesz twój styl jest bardzo fajny. Ta nagła zmiana tutaj młody Louis sobie czyta o swojej babci i dziadku z przeszłości, a potem akcja przenosi sie do czasów teraźniejszych i spotykają osobe o której chcą się dowiedzieć jak żyła i ta jej przestroga żeby tego nie czytali. Brak mi słów żeby to opisać!!! Życzę dużo weny do pisania i szybkiego powrotu z nowym wpisem(:
    (nie chciała byś wiedzieć jaka była moje reakcja na to że jest nowy wpis nie mogłam sie opanować ze szczęścia)
    Całuje, ściskam i pozdrawiam Meggi:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To miło mi słyszeć, ze ktos czeka z utęsknieniem na następne rozdziały bo juz bałam sie ze nie mam dla kogo pisac :) i ciesze sie, ze sie podoba :) osobiście tez lubie te zagmatwanie z młodą a potem starą WIKTORIĄ TAKI LEKKI MINDFUCK

      Usuń
    2. A i jeszcze jedno następny pewnie bedzie za tydzien bo jeszcze tydzien jestem na Rodos i szczerze mówiąc mam wene :) i pisze a co z moja weną z Rodos zostało napisane to przeczytaniu dopiero we wrześniu albo w październiku bo tego tyle jest!

      Usuń
    3. Jak mogłaś pomyśleć,że nikt tego nie czyta? o_O. To jest po prostu nie możliwe ten blog zawsze mnie zaskakiwał swoją treścią!! To bardzo fajny i oryginalny pomysł!! BARDZO, ale to BARDZO lubię tego bloga!!<<<<<<<3333333
      Całuje, ściskam i pozdrawiam Meggi:)

      Ps. Życzę jeszcze więcej weny!!!
      Ps2. Eeeej dlaczego tak długo muszę czekać jestem niecierpliwa!!

      Usuń
  5. Jak dobrze, że wkroczył ktoś taki jak Gabi! Podoba mi się ona! A babcia Elle jest też bardzo sympatyczna!
    Świetnie piszesz! <3

    OdpowiedzUsuń