sobota, 16 listopada 2013

45. Do you really feel a difference when I say your name and when he does?



 Hejka Ludziska, 
witam was ja! równiusieńko za pół roku będę starą siedemnastką! i dobyłam swój pierwszy zajebisty melanż na połowikach ;) żałujcie Ci, których tam nie było! co z tego, ze chce mi sie teraz spać, kiedy jest cudownie! Nie mogę sie doczekać na nową płytkę a to już tylko 10 dni!!! Jaram się jak Niall Nando's! dobra.. zauważyłyscie pewnie, że potrzebowałam zmian w życiu i zmieniłam tło ;) jak Wam się podoba? No i mam nadzieję, że ten rozdizaił przypadnie do gustu! komwntujcie wiec skarby! Dekdykacja dla Zee z okazji nadchodzących jej urodzin! <3
Wiku.xxx
p.s. uprzedzajac pytania piosenka jest mojego autorstwa wiec wszystkie prawa do niej zastzreżone! z resztą jak i do całego Pastu!
-------------------------------

45. Do you really feel a difference when I say your name and when he does?


Usiadłam na łóżku, chwyciłam gitarę i notes. Nareszcie mogłam zabrać się za pisanie mojej piosenki. Byłam zmęczona tą głupią dziewczyną i na szczęście teraz mogę się pogrążyć w moim święcie, przelać uczucia na papier. Wszystko tak bardzo się spotęgowało, że nie mogłam tego w sobie utrzymać. Słowa a razem z nimi odpowiednie akordy ukazywały się w zaskakującym tempie. Wraz z kolejnymi słowami na kartkach papieru pojawiały się moje łzy. Było mi tak ciężko. Gdy skończyłam zaczynało świtać, więc usnęłam jak zabita.
Obudziło mnie szturchnięcie w ramię.
- Wiki, wstawaj! – usłyszałam nad uchem głos Gabi. – Harry chce mnie wyciągnąć na kolację! Nie wiem, w co mam się ubrać!
- Co? – jęknęłam nieprzytomna. – Jak to? Która jest godzina?
- Druga po południu – odparła i znów mną potrząsnęła. – Wstawaj! Co ty robiłaś całą noc?
- Pisałam piosenkę – odpowiedziałam, przecierając oczy i podnosząc się do pozycji siedzącej.
- I jak rezultaty? – spytała podekscytowanym głosem, siadając obok mnie.
- Skończyłam! – zawołałam.
- No to na co czekasz? Zaśpiewaj mi ją! – zażądała.
-To podaj mi gitarę – zwróciłam się z prośbą, a dziewczyna w podskokach pobiegła po rzeczony przedmiot, a potem wręczyła mi go do rąk.
– Śpiewaj!
Zrobiłam tak, jak mnie poprosiła. Zaśpiewałam jej, a gdy skończyłam, otarłam samotną łzę, która spłynęła mi po policzku.
- Boże, Wiki… Ta piosenka jest genialna!
- Bez przesady, G. To tylko piosenka, nic wielkiego… - wzruszyłam ramionami.
- Nic wielkiego? Nie każdy pisze swoją pierwszą piosenkę, która jest tak dobra - stwierdziła dziewczyna.
- Jak myślisz… - zaczęłam. – zawojujemy nią listy przebojów?
- Ja jestem tego w stu procentach pewna, moja droga! Tylko takie małe „ale” - co powiesz, jeśli ktoś cię zapyta, dlaczego akurat taki tekst?
- Nie mam pojęcia, Gabi. Nad tym się jeszcze nie zastanawiałam… - westchnęłam ciężko. – Najbardziej mnie martwi to, co pomyśli sobie Louis, gdy ją usłyszy.
- Nie martw się. Wciśniemy mu jakiś kit – uśmiechnęła się – ale wiem jedno - musisz ją zaśpiewać Niallowi.
- G, ja nie wiem, czy to jest dobry pomysł…
- To jest rewelacyjny pomysł! Ty po prostu musisz mu to zaśpiewać i koniec! Nie ma żadnej innej opcji, moja droga! Jeśli będziesz stawiać opór, to cię do tego zmuszę! W końcu jestem twoją matką! – zaśmiała się. – Właśnie! Co ja mam zrobić? Mój syn zaprosił mnie na kolację!
- Przecież już wcześniej z nim wyszłaś, więc co za problem? – spytałam, przyglądając się jej podejrzliwie, a potem mnie olśniło. – O Boże! On ci się podoba! Harry Styles ci się podoba!
- Wcale, że nie! To by było kazirodztwo! – syknęła.
- Nie mówię, że Holly podoba się Edward, bo to rzeczywiście byłoby dziwne, ale że G podoba się Harry !
- Na taką niedoskonałość nie mogę sobie pozwolić! – obruszyła się dziewczyna. – i nie pyskuj do własnej matki!
- Oj no weź, przyznaj się!
- Nie, bo nie ma do czego! – zielonowłosa była niezwykle uparta i coś czułam, że szybko z niej tego nie wyciągnę.
- Niech ci będzie, ale zgodziłaś się z nim wyjść? – spytałam.
- Zgodziłam – przyznała. No to ja już wiedziałam - on jej się podoba! Nie wierzę w to! To po prostu cyrk na kółkach!
- Więc co masz zamiar założyć? – spytałam.
- Zastanawiałam się między tym – nie wiem, skąd ona wytrzasnęła sukienki, ale musiałam ich wcześniej nie zauważyć. Pokazywała mi teraz obcisłą czerwoną, bardzo ładną, choć nieco wyzywającą. – a tym – druga sukienka była fioletowa i nieco rozkloszowana.
- A masz zamiar się z nim przespać? – spytałam.
- Nie! To jest praktycznie pierwsza randka!
- Więc przyznajesz, że to randka! – złapałam ją za słówka.
- Tak, to randka. Zadowolona?
- Nawet nie wiesz jak bardzo! To jak zamierzasz czy nie?
- Nie, nie jestem… - nie dałam jej dokończyć.
- Mną? – popatrzyłam na nią smutno.
- Nie, głuptasie! – oberwałam kuksańca w ramię. – Nie  jestem psychicznie gotowa na tak ogromny krok ze Stylesem!
- No ja mam taką nadzieję! Masz nie popełniać moich błędów! – rozkazałam jej.
- Wiki, to, że przespałaś się z Louisem po pierwszej randce, nie robi z ciebie takiego złego człowieka. Każdemu to się zdarza - uśmiechnęła się pocieszająco. – Najważniejsze jest to, że uczysz się na swoich błędach.
- Może i się uczę, ale odrobinę za późno – mruknęłam
- Jednak masz szansę to naprawić.
- Nie sądzę. Znów wszystko spieprzyłam – powiedziałam.
- A dlaczego tym razem? – zielonowłosa popatrzyła na mnie pobłażliwie, czekając na wyjaśnienia.
- Bo wiesz, G, Niall wczoraj przyszedł do mnie, gdy szykowałam się na ten cały idiotyczny obiad ze Scarlett – zaczęłam niepewnie.
- I?
- Przeprosił mnie za kłótnię w trakcie teleturnieju – oznajmiłam, a dziewczyna prawie zapiszczała z radości. – Nie ciesz się przedwcześnie – zgasiłam ją. – Powiedziałam mu, że nie chcę jego przeprosin i że nie zasługuję na niego…
- Wiki!
- Tak, wiem! Jestem głupia.
- Nie jesteś! Po prostu może to jeszcze nie był czas, żebyście się pogodzili – stwierdziła, pocierając pocieszająco moje ramię.
- To kiedy będzie? Kiedy, G? Bo ja już tak nie mogę! Po prostu nie potrafię udawać – szepnęłam słabym głosem.
- Zaśpiewaj mu tę piosenkę i tyle!
- Myślisz, że to wystarczy? – spytałam. Dziewczyna westchnęła.
- Jeśli nie to, to już chyba nic nie pomoże – stwierdziła. – Teraz koniec tego dobrego! Musisz mi pomóc się przygotować, a potem czas wrócić do świata żywych!

***

- W tej chwili stąd wyjdźcie! – przerwała nam mama Louisa, która weszła do pokoju chłopaka. – Jak mniemam to, co robicie, jest niezwykle interesujące, ale czy nie moglibyście  tego robić na dworze? Jest taka ładna pogoda! A poza tym za piętnaście minut obiad.
- Dobra, mamo, już idziemy – mruknął Lou. Podnieśliśmy się z łóżka i chwyciwszy pamiętnik babci, poczłapaliśmy za ciocią Michelle na dół.
- Moglibyście mi chociaż powiedzieć, co wy tak tam robicie w zamknięciu? Nadal czytacie ten stary notatnik babci? – spytała kobieta, gdy byliśmy na schodach.
- Tak, ciociu. To jest niezwykle interesująca historia! – odparłam.
- Ach dzieci, macie szczęście, że to historia rodziny… - westchnęła kobieta. – Natomiast teraz już mi do ogródka, a za piętnaście minut punktualnie macie być na obiedzie!
- Dobrze, mamusiu! – zawołał Lou, gdy byliśmy już w drzwiach ogrodowych.
- Louis, jak myślisz, o czym była ta piosenka, którą napisała babcia? – spytałam chłopaka, gdy usiedliśmy na huśtawce. Stwierdziliśmy, że w piętnaście minut i tak nic nie przeczytamy, więc rozmawialiśmy, kołysząc się i opalając buzie w letnim słońcu.
- Wiesz, Elle, zdaje mi się, że o miłości – powiedział.
- Nie no co ty! Na to bym nie wpadła! Ale co w niej było takiego, że G stwierdziła, że to ostatnia szansa na uratowanie sytuacji z Niallem?
- Zdecydowanie coś. Może babcia ją zapisała?
- Może… Jeśli nie, to ja się zdenerwuje.
- Zawsze można by znaleźć tę piosenkę w Internecie, nie sądzisz? – spytał, uśmiechając się niemalże konspiracyjnie.
- Dobra, dawaj telefon – mruknęłam.
Weszliśmy na YouTube, w wyszukiwarkę wpisaliśmy hasło „locked debut single” i wyskoczyło nam nagranie piosenki z MSG w NYC piosenki o nazwie „Pretend we’re ok”. Popatrzyliśmy na siebie z Louisem i bez zawahania włączyliśmy ją. Po odsłuchaniu miałam łzy w oczach… Boże, ona była taka piękna! A babcia miała taki piękny głos! G miała rację, jeżeli Niall po tym jej nie wybaczył, to koniec. Definitywny!
- Lou, ja już nie mogę! Czytajmy dalej! – oznajmiłam.
- Nic nam nie stoi na przeszkodzie! – stwierdził chłopak. Już otworzyłam pamiętnik, gdy nagle z wnętrza domu usłyszeliśmy wołanie.
- Dzieci! Obiad! – w takiej chwili?!

***

Wczorajszego więczora nie wydarzyło się nic specjalnego. No oprócz tego, że G i Hazz wrócili z randki rozanieleni i w stanie lekkiego upojenia. Trochę się poobściskiwali i poszli spać. Ja miałam z nich niezły ubaw. Byli tacy słodcy, kiedy próbowali zaprzeczyć, że coś do siebie czują. Jednak nie wiem, jak to się skończy. Czy to będzie jeden z tych romansów, który potrwa kilka tygodni i minie, czy też miłość na całe życie? W przypadku Harry’ego i Gabi jest to trudne do stwierdzenia.
Była środa. Dziś Tomlinsonowie wracają ze swojej australijskiej wycieczki. Szczerze mówiąc, serce mi się kraja, jak o tym pomyślę. Nie chcę znowu musieć udawać. Nie chcę się sztucznie uśmiechać… Postanowiłam się cieszyć ostatnimi kilkoma godzinami wolności i szczerości…
Siedziałam po turecku na łóżku w moim pokoju i brzdąkałam na gitarze. Miałam szeroko otwarte drzwi na korytarz. Gabi z premedytacją zostawiła mnie samą w domu ze śpiącym Horanem. Cytuję: „Musisz mu to zaśpiewać, bo inaczej cię zabiję’. Co prawda, pisałam tę piosenkę całą noc i byłam z niej dumna, ale nie byłam taka pewna, czy chcę, żeby Niall to usłyszał. Bałam się, że się zdenerwuje jej słowami.
Spojrzałam na notes, w którym zapisałam tekst. Na górze strony było zapisane moim pismem „Pretend we're ok.”, czyli tytuł mojej piosenki. Jak polecił mi Zayn, wzięłam przykład z Hannah Montana i wyjawiłam w piosence sekret. Sekret, że to Nialla kocham bardziej. Miałam tylko nadzieje, ze Lou się nie zorientuje, kiedy ją usłyszy... Związałam różowe włosy w niedbały kok, bo denerwowało mnie to, że wpadały mi do oczu, przygryzłam wargę i próbowałam poprawić ten jeden moment w piosence, który nadal nie brzmiał dobrze.
Po chwili w drzwiach zobaczyłam Nialla, który był już całkiem rozbudzony. Oparł się o framugę i przeczesał swoje rude włosy. Boże, jak ja go kochałam w tym kolorze! Był jak prawdziwy Irlandczyk. Od razu skarciłam się za tę myśl.


- Gdzie są wszyscy? - spytał.
- Nie wiem. Kiedy się obudziłam, już ich nie było. Gabi zostawiła tylko liścik, ze idą zjeść coś jadalnego - wyjaśniłam. No co? Umiem zmyślać.
Chłopak pokiwał głową i zamiast odwrócić się i wyjść, jakby to zrobił przedwczoraj, znów się odezwał:
- Co teraz grasz?
- Rożne rzeczy... Staram się, żeby cokolwiek brzmiało, ale jest ciężko... - mruknęłam. Blondyn, a raczej rudzielec, wszedł do środka i usiadł na łóżku naprzeciwko mnie.
- Zagrasz coś dla mnie? - poprosił. A gdzie się podział ten jego oschły ton? Czyżby Niall się zmienił? No tak, przecież nawet mnie przeprosił po ostatniej kłótni, ale nadal to nie był mój Niall.
- A niby czemu miałabym ci coś zagrać?
- Jesteś mi to winna!
Popatrzyłam na niego pytającym wzrokiem, a on westchnął.
- Byłem twoim pierwszym nauczycielem, więc chcę posłuchać, jak grasz!
- To nie jest zbyt dobry argument - prychnęłam.
- To niby jaki jest dobry według ciebie? - w jego głosie była ta nutka bezczelności, której nienawidziłam, lecz która zarazem ostro mnie nakręcała. Praktycznie do utraty zdrowego rozsądku.
- Już ty dobrze wiesz - mruknęłam, a chłopak przysunął się do mnie. Moje serce zabiło mocniej.
- Chciałbym usłyszeć to, co napisałaś - szepnął mi do ucha, powodując, że przez moje ciało przeszły tysiące dreszczy. W tamtej chwili każda komórka mojego ciała domagała się właśnie jego. Gdybym w porę się nie ogarnęła, to pewnie bym się na niego rzuciła.
- Nie jestem pewna, czy chcesz ją usłyszeć - odparłam. Chłopak przenikliwie wpatrywał się w moje oczy, jakby usiłując z nich wyczytać, co miałam na myśli.
- Przecież i tak to w końcu usłyszę, więc czemu nie możesz tego teraz zaśpiewać? Taka próba generalna? - starał się uśmiechnąć. Byłam nieugięta. Pokręciłam głową. - Ładnie proszę – Wow! On powiedział „proszę”! Czy mi się zdaje, czy mamy właśnie rekord? Rozmawiamy ze sobą już kilka minut a jeszcze się nie pokłóciliśmy! Dawajcie tu tych ludzi od „Księgi rekordów Guinessa”!
- Jesteś stuprocentowo pewien, że chcesz to usłyszeć?
- Tak, Wiki. To chyba przecież nic strasznego...
- Ok, tylko żeby nie było, że nie ostrzegałam - powiedziałam.
- No weź już nie gadaj, tylko zagraj! - Niall miał głosik proszącego o cos pięciolatka. Brzmiał tak jak stary Niall wtedy, gdy na ognisku w pierwszych dniach naszej znajomości próbował mnie nakłonić do zagrania „Knockin' on heaven's door”. Tym razem też mu się udało. Przełknęłam ślinę i zagrałam przygrywkę, a potem zaczęłam śpiewać:

 I remember the days when you and I
We had the best time of our lives
Just one look into your big blue eyes
And I knew this love would change my life
But all of sudden it went wrong
I messed up and then you were gone
You say you don't want me anymore
You say that I'd never cared

W tym momencie Niall chyba zdał sobie sprawę z tego, o czym jest moja piosenka. Słyszałam, jak przełyka ślinę, ale nie odszedł. Został, żeby wysłuchać do końca. Bałam się na niego spojrzeć, bo nie wiedziałam, czy chcę widzieć, jakie emocje malowały się na jego twarzy. Następny wers zawisł w powietrzu, jakbym naprawdę zadała mu pytanie.

 But do you know?

That I still miss you
I still wanna kiss you
That I still love you
That I care...
I'm only pretending I'm ok.

Chłopak nabrał ze świstem powietrza do płuc. Zerknęłam na niego. Patrzył na mnie z niedowierzaniem, jakby nie do końca wiedział, co rozumieć przez refren, który był przecież wyznaniem miłości. Zaraz... Czy to nie na ogół facet powinien napisać piosenkę miłosną dla dziewczyny i jej ją zaśpiewać? Czyż nie tak było we wszystkich romantycznych filmach i historiach? U nas role się odwróciły, bo to ja nawaliłam... No nic. Przyszedł czas na drugą zwrotkę:

 Everyday it's getting harder to be
I hate sad look you're giving me
I'm tired of all the fights we had
Why can't you love me like before?

Czułam, jak łzy napływają mi do oczu. No nie mogę się teraz rozpłakać! 

I'd seen  you smile and I'd heard you laugh
But now we've changed and we've lost our love
We said 'I hate you' but that was a lie

And do you know?

That I still miss you
I still wanna kiss you
That I still love you
That I care...
I'm only pretending I'm ok.

Podniosłam wzrok znad gitary i spojrzałam mu w oczy. Czyżby jego też się zaszkliły? Wiedziałam, że następne kilka zdań spowoduje, że łzy popłyną, ale śpiewając to, musiałam utrzymać z nim kontakt wzrokowy. On też go nie zrywał.

He never looks at me that way
He never holds me like you did
He never kiss me like you kissed
He never smile like you would smile
When he says my name it never feels the same
I'll never love him as much as I love you...

Czy mi się zdaje, czy w moim głosie usłyszałam rozpacz i desperację? Łzy zamiast elegancko pozwolić spłynąć jednej z nich, potoczyły się z prędkością światła po obydwu moich policzkach. W końcu nie co dzień wyznaje się komuś, że kocha się go bardziej niż osobę, z którą się jest; że ta druga osoba nie jest w stanie dać tego samego, co on... Chłopak kciukiem starł łzę z mojego policzka, a mnie oblała fala gorąca. Znów przeniosłam wzrok na gitarę.

I know I'm not supposed to but...

I still miss you
I still wanna kiss you
I still love you
I still care
And I hate pretending I'm ok

So now look straight into my eyes
I'm begging you: please just don't hide
Don't say that our love's not true
Don't say that everything is gone

Don't say

That you don't miss me
That you don't wanna kiss me
That you don't love me
That you don't care
And you're not pretending you're ok

Teraz to jemu łza spłynęła po policzku. Chyba trafiłam w czuły punkt. Tylko skąd mam mieć pewność, co on o tym wszystkim myśli?
 That's a lie...
I know the truth
I've seen it in your eyes
And I know you feel the same way that I do

So please say

Nasze oczy znowu się spotkały. Chłopak miał takie smutne spojrzenie...

That you still miss me
That you still wanna kiss me
That you still love me
That you care
And you’re only pretending you're ok

'Cause I'm tired of pretending we're ok...

Zakończyłam piosenkę, a głos mi prawie zadrżał. Zapanowała cisza. Przerwała ją łza, która spadła na gitarę z odgłosem podobnym do tego, który wydają krople deszczu uderzające o szyby. Znów spojrzałam w jego oczy. Przez chwilę wpatrywaliśmy się w siebie w ciszy, a ja w międzyczasie starłam kolejne łzy z policzków.
Chłopak już otworzył usta, żeby cos powiedzieć, gdy nagle drzwi do pokoju zatrzasnęły się z hukiem. Aż podskoczyliśmy w miejscach.
- To pewnie przeciąg - powiedziałam i wstałam z łóżka. Miałam zamiar je znów otworzyć. Zatrzymała mnie dłoń Horana, która zacisnęła się na mojej.
- Nie otwieraj - poprosił, a ja nawet nie zdążyłam mu odpowiedzieć, bo usłyszałam odgłos przekręcanego w zamku klucza i wyrwałam się z uścisku Nialla. Podbiegłam do drzwi i nacisnęłam klamkę. Ani drgnęła. Usłyszałam czyjeś śmiechy zza drzwi.
- Ej! – krzyknęłam. - Otwórzcie nas!
- Rozważymy tę opcje, jeśli się dogadacie - ciekawi mnie, czy G planowała to od początku…
- Mamy już po dziurki w nosie waszych kłótni - dodał Harry. – Jeśli w ciągu dwudziestu minut nie dojdziecie do porozumienia, to o obiedzie możecie tylko pomarzyć! Nie obchodzi mnie, czy się pogodzicie czy tylko zawiesicie broń, ale macie się więcej nie rzucać do swoich gardeł, bo stąd nie wyjdziecie!
- No weź, Styles! To jest niemożliwe!  Ja muszę zjeść obiad, a nie siedzieć tu z nią! - zawołał Niall. Jego słowa zabolały. Sposób, w jaki wymówił „z nią”, brzmiał prawie tak, jakby zamiast tego powiedział „z tą dziwką”.
- Nie obchodzi nas to! A teraz do widzenia! - zawołała Gabi i usłyszeliśmy tupot stóp schodzących po schodach.
- Horan, jak ty wszystko potrafisz zepsuć! – wydarłam się, a z moich oczu wypłynęło jeszcze więcej łez.
- Ja? Że to niby moja wina? To przez ciebie nas tu zamknęli! – krzyknął.
- Przeze mnie?! Bo niby ja kazałam ci tu przychodzić i prosić mnie o zaśpiewanie piosenki?!
- Nie, ale mogłaś nie zostawiać klucza w drzwiach ze złej strony!
- Jakbyś nie wiedział, zostawiłam go z dobrej strony! To oni musieli go zabrać!
- A teraz zwalasz winę na nich! Trzeba było go lepiej pilnować, to by nas nie zamknęli!
- Gdybyś się ze mną nie kłócił, to też by nas nie zamknęli!
- To i tak twoja wina! To zawsze jest twoja wina! - krzyknął, a ja żałowałam, że nie mam dokąd uciec. Dosłownie. Zaczęłam się trząść.
- Nienawi... – zaczęłam, ale nie dał mi do kończyć.
- Tak? A mówiłaś, że to nieprawda. Czy może to również było kłamstwem? – spytał, nieco ściszając głos. Musiałam usiąść, żeby się nie przewrócić. Opadłam na brzeg łóżka i wpatrywałam się tępo w drzwi.
- To „nienawidzę” na balu było kłamstwem. Dziś... Dziś nienawidzę było, bo nienawidzę, jak nie chcesz mi uwierzyć, w to co czuję; jak zawsze wypominasz mi wszystko złe, co zrobiłam - już nie krzyczeliśmy. Chłopak usiadł obok mnie.
- Nawet jakbym chciał, to nie jestem pewien, czy byłbym w stanie ci uwierzyć.
- Bo po co mi uwierzyć?
- To nie tak łatwo... Porządnie nawaliłaś - stwierdził.
- Wiem. Straciłam chęć do życia, bo ty, który wcześniej byłeś wszystkim i zawsze mnie rozumiałeś, to... wypominałeś mi wszystko, co złe i mówiłeś, że mnie nie kochasz… To wszystko doprowadziło mnie do żałosnej próby samobójczej...
- Chciałaś się zabić? Przeze mnie? - czy w jego głosie słyszałam troskę?
- Chciałam, ale przez wszystko, a nie tylko przez ciebie. Zamierzałam zabić się pęsetą... - mruknęłam, a chłopak zaśmiał się cicho.
- To dość kiepskie narzędzie zbrodni - zauważył.
- No co ty? Dlatego nadal tu jestem. A po kolejnej kłótni zamiast znów chcieć się zabić, napisałam piosenkę. Jeśli po niej nadal twierdzisz, że jestem pusta albo zimna jak lód, to bardzo mi przykro - mruknęłam.
- Ona... - odezwał się. - jeśli te słowa są prawdziwe, to naprawdę była piękna...
- Były. Każde zdanie.
- I naprawdę czujesz różnicę, gdy to ja wypowiadam twoje imię, a nie on? - spytał, a ja czułam jego oddech na karku.
- Naprawdę -odparłam.
- Wiktoria - szepnął prosto do mojego ucha, a ja aż dostałam gęsiej skórki, gdy ten słodki głos z irlandzkim akcentem dotarł do każdej komórki mojego ciała. Uśmiechnęłam się prawie niezauważalnie. Że też potrafił wywołać takie uczucie tylko wypowiedzeniem głupiego imienia. Niesamowite. I wtedy zdarzyło się coś niespodziewanego. Poczułam, jak przyciska usta do mojego odsłoniętego karku. Pocałunkowi towarzyszyło ciche cmoknięcie i to dziwne uczucie w moim żołądku. - Naprawdę nie patrzy na ciebie tak jak ja? - pytał dalej.
- Naprawdę - poczułam kolejny pocałunek trochę wyżej i praktycznie już na szyi. Po moim ciele rozlała się fala rozkoszy.
- Naprawdę nie uśmiecha się tak jak ja?
- Naprawdę - kolejne muśniecie ustami mojej skóry, w które nie mogłam uwierzyć. Wchodził swoimi pocałunkami wyżej.
- Naprawdę nie trzymał cię tak jak ja? - jego szept był taki zmysłowy, jak jeszcze żaden dotąd.
- Naprawdę - złożył pocałunek tuż za moim uchem.
- Naprawdę nie całował cię tak jak ja?
- Naprawdę - tym razem musnął moją żuchwę. Gdzieś w mojej podświadomości przeczuwałam, dokąd zmierza. Nie skończyło się na jednym muśnięciu, składał pocałunki na całej długości żuchwy i zatrzymał się tuż przy kąciku moich ust. Popatrzył mi głęboko w oczy.
- Naprawdę nie kochasz go tak bardzo jak mnie? - spytał, ale nie udzieliłam mu odpowiedzi na pytanie. Usłyszeliśmy przekręcanie klucza w drzwiach i automatycznie odskoczyliśmy od siebie.
Drzwi się otworzyły i zobaczyłam uśmiechniętą Gabi.
- Skoro już przestaliście się kłócić, to możecie wyjść - oznajmiła. Miałam ochotę ją zabić! Moje oczy ciskały pioruny. Błagam cię, teraz się cofnij i zamknij za sobą drzwi! - Nie bądźcie jak te słupy soli, tylko chodźcie na obiad!
Słowo „obiad” podziałało na Horana, bo od razu się podniósł i mrucząc „jedzenie”, pobiegł na dół. No pięknie, a było tak blisko…

15 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam ten rozdział <3 Jeden z moich naj naj najbardziej ulubionych <3
    Wiki zabijasz! Serio :D
    A masz melodię do tej piosenki? Chciałabym ją kiedyś usłyszeć... <3
    Jeju jak tak sobie teraz uświadamiam to ja tak przywiązałam się do tego opowiadania, że chyba czasami naprawdę kojarzę Ciebie z Viki... to chyba nie dobrze... Ale tak czy siak uwielbiam tą historię <3
    (Coś za dużo dzisiaj tych serduszek...)
    Nie rozumiem Nialla naprawdę... Wiki, bo to trochę tu nie pasuje. Najpierw Niall zachowuję się tak jakby już tego dnia chciał, żeby było jak dawniej, a później jak Gabi ich zamknęła to znowu się z nią kłóci... Dlaczego? :c
    Następny fragment jest po prostu piękny <3 To jak Niall się zachowuje... te pytania <3 o jejciu :3
    I potem znowu się psuje... G... eh a było tak blisko.. jeszcze tylko momencik :'( Już za chwilę wraca rodzinka Tomlinsonów i nie wiadomo kiedy będą mieli szansę, żeby się pogodzić... Wróci van der Woodsen i znowu będą musieli udawać, że się nienawidzą :c Czemu to jest takie skomplikowane? :( Oczywiście dzięki temu genialne, ale czemu aż taak skomplikowane? :D

    Mela aka zwiedzająca :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moja melodia do tej piosenki pozostawia wiele do życzenia... a zaśpiewana przeze mnie to już w ogóle jakaś masakra więc nie wiem, czy dane będzie ją kiedykolwiek komukolwiek usłyszeć, ale szczerze mówiąc chciałabym ją uslyszeć w jakimś gwiazzdorskim wykonaniu.. marzenia...
      naprawdę kojarzysz mnie z Vic? szczerze mówiąc nie obraziłabym się, gdybym była tą vic i miała takie przeżycia, choć łatwo by nie było...
      Niall jest nerwowy, a poza tym to zamknięcie drzwi dało otrząsneło go z tego szoku po usłyszeniu piosenki, może stwierdził, że to jeszcze nie jest najlepszy moment na zgodę...
      tak teeee pytania <3 kocham <3 kocham <3 kocham <3 mój majstersztyk..
      musi być aż tak skomplikowane skarbie ;)

      Usuń
  3. Lubię :3 co nie zmienia faktu, że czekam na kolejny z doniczką. <3 You know what mean ;)
    G ma po prostu wyczucie! Ugh! Mam nadzieję, że kiedyś jej wyczucie ich uratuje, a nie tylko rozwali całą akcję... Ale jej i tak odwala - kręci z Harry'm! Zobaczymy, co z tego będzie... Sądzę, że coś, o ile nie ktoś na tym ucierpi... Nie żebym myślała o sprzętach kuchennych... :P
    Scena z piosenką jest urocza i te pocałunki, jak już Ci kiedyś mówiłam, są bardziej przesiąknięte erotyzmem niż którakolwiek scena seksu. Taki mindfuck, ale zdecydowanie fajny :3

    Tak bardzo nie mam weny na komentarz, więc musisz się zadowolić tym "czymś"... Cała moja twórczość wykorzystała się w śnie - jak można pływać w basenie 4x4 na jakimś ogromnym słupie, gdzie z jednej strony są schodki, po których się wchodzi, a z drugiej drabinka do wodospadu na wysokości kilometra minimum.

    xoxo
    G

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Albo jeszcze mam coś o Wiki - zdecydowanie jest wyjątkiem w kwestii śpiewania facetowi piosenki, ale bardzo jestem ciekawa, co powie Louisowi, gdy on usłyszy tę piosenkę, jeśli usłyszy, czyli jeśli van der woodsen ją zaakceptuje. Oby! bo nie wyobrażam sobie Locked śpiewającego jednosłownej piosenki...
      Niall - takie tam przeprosi ją, ona nie przyjmie przeprosin, będzie chciał posłuchać jej piosenki - nie dziwię się z jakiego oficjalnego powodu - roszczenia pierwszego nauczyciela. :P właśnie! mógłby ją dalej uczyć, gdyby się pogodzili... ;) zalecenia van der woodsena albo coś w ten deseń.
      tak mało brakowało, żeby się pogodzili... Jestem ciekawa reakcji Elle i Louisa, którzy pewnie będą wyzywać na G. ;)

      I to by było na serio na tyle. :)

      xoxo
      G

      Usuń
    2. doniczka rządzi! i weź nie spojleruj ludziom takich pięknych rzeczy jak doniczka!!! skąd ten pomysł, że się pogodzą skarbie? :P

      Usuń
    3. no widzisz wyjąteczek nasz jest jak perełka, bo to nie jest zwykła komedia romantyczna!!!
      i wiem, że mi mówiłaś o tych pocałunkach i ja tez tak uważam i umieram za każdym razem jak to czytam...

      Usuń
    4. To Ci, Darling, zdecydowanie wyszło!

      Usuń
    5. Nie będę spojlerowała, kiedy w końcu dodasz kolejny rozdział!

      Usuń
    6. Dodam jakoś tak jutro zapewne ;)

      Usuń
  4. Wielkie dzięki za dedyk! Made my day! :3 nie mogę się doczekać wtorku!
    A rozdział... Czytałam go już z 3 razy i za każdym razem niesamowicie na mnie oddzialowuje. Piszesz tak, że nie da się nie wyobrazić tego tak realnie! A wyobraź sobie Nialla składającego pocałunki na twojej szyi, żuchwie, szepcącego ci namiętnie do ucha. Jaki ten Horan uwodzicielski w twojej historii! I pociagajacy! To zdecydowanie dodaje mu atrakcyjnosci.
    Nie wiem, czy to nie mój ulubiony rozdział. Emocje buzuja, mieszają się te pozytywne i negatywne, a my czekamy co dalej, chcemy pogodzenia się tej dwójki, ale też kontynuuowania tej świetnej znajomości, przesyconej pozadaniem i nienawiścią. Absolutnie uwielbiam i czekam na następny rozdział, bo zupełnie nie wiem, co będzie dalej!
    Imagine yourself: pretend we're ok w MSG! potrafisz?! To jest....BRAK MI SŁÓW!
    kochana, dobrze, że to piszesz, it's important to dream big.
    Ily! <3
    Zee

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. <3 nie ma za co <3
      a Horan jest tak uwodzicielski, że ja psychicznie tego nie wyrabiam! i jak na złoć nie mogą się pogodzić!
      i nie nie umiem sobie tego wyobraźic MSG! that's just too much...

      Usuń
  5. Super ta piosenka!!Ta piosenka jest super!!!! Chciałabym ja usłyszeć z muzyką... Czekam na ciąg dalszy z niecierpliwością. :) eM

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękna piosenka ;) czytając to siedziałam z bananem na twarzy :3 kocham Gabi jest cudowna. Taki mały natrętny człowieczek co chce wszystkich uszczęśliwić ale jest kochana tez w życiu. Polecam! Bzz

    OdpowiedzUsuń
  7. matko super piszesz juz nie moge sie doczekac nastepnego rozdziału ;)

    OdpowiedzUsuń