Hejka Ludziska,
witam was ja! równiusieńko za pół roku będę starą siedemnastką! i dobyłam swój pierwszy zajebisty melanż na połowikach ;) żałujcie Ci, których tam nie było! co z tego, ze chce mi sie teraz spać, kiedy jest cudownie! Nie mogę sie doczekać na nową płytkę a to już tylko 10 dni!!! Jaram się jak Niall Nando's! dobra.. zauważyłyscie pewnie, że potrzebowałam zmian w życiu i zmieniłam tło ;) jak Wam się podoba? No i mam nadzieję, że ten rozdizaił przypadnie do gustu! komwntujcie wiec skarby! Dekdykacja dla Zee z okazji nadchodzących jej urodzin! <3
Wiku.xxx
p.s. uprzedzajac pytania piosenka jest mojego autorstwa wiec wszystkie prawa do niej zastzreżone! z resztą jak i do całego Pastu!
p.s. uprzedzajac pytania piosenka jest mojego autorstwa wiec wszystkie prawa do niej zastzreżone! z resztą jak i do całego Pastu!
-------------------------------
45. Do you really feel a difference when I say your name and when he does?
Usiadłam
na łóżku, chwyciłam gitarę i notes. Nareszcie mogłam zabrać się za pisanie
mojej piosenki. Byłam zmęczona tą głupią dziewczyną i na szczęście teraz mogę
się pogrążyć w moim święcie, przelać uczucia na papier. Wszystko tak bardzo się
spotęgowało, że nie mogłam tego w sobie utrzymać. Słowa a razem z nimi
odpowiednie akordy ukazywały się w zaskakującym tempie. Wraz z kolejnymi
słowami na kartkach papieru pojawiały się moje łzy. Było mi tak ciężko. Gdy
skończyłam zaczynało świtać, więc usnęłam jak zabita.
Obudziło mnie szturchnięcie w ramię.
Obudziło mnie szturchnięcie w ramię.
- Wiki, wstawaj! –
usłyszałam nad uchem głos Gabi. – Harry chce mnie wyciągnąć na kolację! Nie
wiem, w co mam się ubrać!
- Co? – jęknęłam
nieprzytomna. – Jak to? Która jest godzina?
- Druga po
południu – odparła i znów mną potrząsnęła. – Wstawaj! Co ty robiłaś całą noc?
- Pisałam piosenkę
– odpowiedziałam, przecierając oczy i podnosząc się do pozycji siedzącej.
- I jak rezultaty?
– spytała podekscytowanym głosem, siadając obok mnie.
- Skończyłam! –
zawołałam.
- No to na co
czekasz? Zaśpiewaj mi ją! – zażądała.
-To podaj mi
gitarę – zwróciłam się z prośbą, a dziewczyna w podskokach pobiegła po rzeczony
przedmiot, a potem wręczyła mi go do rąk.
– Śpiewaj!
Zrobiłam tak, jak
mnie poprosiła. Zaśpiewałam jej, a gdy skończyłam, otarłam samotną łzę, która
spłynęła mi po policzku.
- Boże, Wiki… Ta
piosenka jest genialna!
- Bez przesady, G.
To tylko piosenka, nic wielkiego… - wzruszyłam ramionami.
- Nic wielkiego? Nie każdy pisze swoją
pierwszą piosenkę, która jest tak dobra - stwierdziła dziewczyna.
- Jak myślisz… -
zaczęłam. – zawojujemy nią listy przebojów?
- Ja jestem tego w
stu procentach pewna, moja droga! Tylko takie małe „ale” - co powiesz, jeśli
ktoś cię zapyta, dlaczego akurat taki tekst?
- Nie mam pojęcia,
Gabi. Nad tym się jeszcze nie zastanawiałam… - westchnęłam ciężko. –
Najbardziej mnie martwi to, co pomyśli sobie Louis, gdy ją usłyszy.
- Nie martw się.
Wciśniemy mu jakiś kit – uśmiechnęła się – ale wiem jedno - musisz ją zaśpiewać
Niallowi.
- G, ja nie wiem,
czy to jest dobry pomysł…
- To jest rewelacyjny pomysł! Ty po prostu musisz
mu to zaśpiewać i koniec! Nie ma żadnej innej opcji, moja droga! Jeśli będziesz
stawiać opór, to cię do tego zmuszę! W końcu jestem twoją matką! – zaśmiała
się. – Właśnie! Co ja mam zrobić? Mój syn zaprosił mnie na kolację!
- Przecież już
wcześniej z nim wyszłaś, więc co za problem? – spytałam, przyglądając się jej
podejrzliwie, a potem mnie olśniło. – O Boże! On ci się podoba! Harry Styles ci
się podoba!
- Wcale, że nie!
To by było kazirodztwo! – syknęła.
- Nie mówię, że
Holly podoba się Edward, bo to rzeczywiście byłoby dziwne, ale że G podoba się
Harry !
- Na taką
niedoskonałość nie mogę sobie pozwolić! – obruszyła się dziewczyna. – i nie
pyskuj do własnej matki!
- Oj no weź,
przyznaj się!
- Nie, bo nie ma do
czego! – zielonowłosa była niezwykle uparta i coś czułam, że szybko z niej tego
nie wyciągnę.
- Niech ci będzie,
ale zgodziłaś się z nim wyjść? – spytałam.
- Zgodziłam –
przyznała. No to ja już wiedziałam - on jej się podoba! Nie wierzę w to! To po
prostu cyrk na kółkach!
- Więc co masz
zamiar założyć? – spytałam.
- Zastanawiałam
się między tym – nie wiem, skąd ona wytrzasnęła sukienki, ale musiałam ich
wcześniej nie zauważyć. Pokazywała mi teraz obcisłą czerwoną, bardzo ładną,
choć nieco wyzywającą. – a tym – druga sukienka była fioletowa i nieco
rozkloszowana.
- A masz zamiar
się z nim przespać? – spytałam.
- Nie! To jest
praktycznie pierwsza randka!
- Więc
przyznajesz, że to randka! – złapałam ją za słówka.
- Tak, to randka.
Zadowolona?
- Nawet nie wiesz
jak bardzo! To jak zamierzasz czy nie?
- Nie, nie jestem…
- nie dałam jej dokończyć.
- Mną? –
popatrzyłam na nią smutno.
- Nie, głuptasie!
– oberwałam kuksańca w ramię. – Nie
jestem psychicznie gotowa na tak ogromny krok ze Stylesem!
- No ja mam taką nadzieję!
Masz nie popełniać moich błędów! – rozkazałam jej.
- Wiki, to, że
przespałaś się z Louisem po pierwszej randce, nie robi z ciebie takiego złego
człowieka. Każdemu to się zdarza - uśmiechnęła się pocieszająco. –
Najważniejsze jest to, że uczysz się na swoich błędach.
- Może i się uczę,
ale odrobinę za późno – mruknęłam
- Jednak masz
szansę to naprawić.
- Nie sądzę. Znów
wszystko spieprzyłam – powiedziałam.
- A dlaczego tym
razem? – zielonowłosa popatrzyła na mnie pobłażliwie, czekając na wyjaśnienia.
- Bo wiesz, G,
Niall wczoraj przyszedł do mnie, gdy szykowałam się na ten cały idiotyczny
obiad ze Scarlett – zaczęłam niepewnie.
- I?
- Przeprosił mnie
za kłótnię w trakcie teleturnieju – oznajmiłam, a dziewczyna prawie zapiszczała
z radości. – Nie ciesz się przedwcześnie – zgasiłam ją. – Powiedziałam mu, że
nie chcę jego przeprosin i że nie zasługuję na niego…
- Wiki!
- Tak, wiem!
Jestem głupia.
- Nie jesteś! Po
prostu może to jeszcze nie był czas, żebyście się pogodzili – stwierdziła, pocierając
pocieszająco moje ramię.
- To kiedy będzie?
Kiedy, G? Bo ja już tak nie mogę! Po prostu nie potrafię udawać – szepnęłam
słabym głosem.
- Zaśpiewaj mu tę
piosenkę i tyle!
- Myślisz, że to
wystarczy? – spytałam. Dziewczyna westchnęła.
- Jeśli nie to, to
już chyba nic nie pomoże – stwierdziła. – Teraz koniec tego dobrego! Musisz mi
pomóc się przygotować, a potem czas wrócić do świata żywych!
***
- W tej chwili stąd
wyjdźcie! – przerwała nam mama Louisa, która weszła do pokoju chłopaka. – Jak
mniemam to, co robicie, jest niezwykle interesujące, ale czy nie
moglibyście tego robić na dworze? Jest
taka ładna pogoda! A poza tym za piętnaście minut obiad.
- Dobra, mamo, już
idziemy – mruknął Lou. Podnieśliśmy się z łóżka i chwyciwszy pamiętnik babci,
poczłapaliśmy za ciocią Michelle na dół.
- Moglibyście mi
chociaż powiedzieć, co wy tak tam robicie w zamknięciu? Nadal czytacie ten
stary notatnik babci? – spytała kobieta, gdy byliśmy na schodach.
- Tak, ciociu. To
jest niezwykle interesująca historia! – odparłam.
- Ach dzieci,
macie szczęście, że to historia rodziny… - westchnęła kobieta. – Natomiast
teraz już mi do ogródka, a za piętnaście minut punktualnie macie być na
obiedzie!
- Dobrze, mamusiu!
– zawołał Lou, gdy byliśmy już w drzwiach ogrodowych.
- Louis, jak
myślisz, o czym była ta piosenka, którą napisała babcia? – spytałam chłopaka,
gdy usiedliśmy na huśtawce. Stwierdziliśmy, że w piętnaście minut i tak nic nie
przeczytamy, więc rozmawialiśmy, kołysząc się i opalając buzie w letnim słońcu.
- Wiesz, Elle,
zdaje mi się, że o miłości – powiedział.
- Nie no co ty! Na
to bym nie wpadła! Ale co w niej było takiego, że G stwierdziła, że to ostatnia
szansa na uratowanie sytuacji z Niallem?
- Zdecydowanie
coś. Może babcia ją zapisała?
- Może… Jeśli nie,
to ja się zdenerwuje.
- Zawsze można by
znaleźć tę piosenkę w Internecie, nie sądzisz? – spytał, uśmiechając się
niemalże konspiracyjnie.
- Dobra, dawaj
telefon – mruknęłam.
Weszliśmy na
YouTube, w wyszukiwarkę wpisaliśmy hasło „locked debut single” i wyskoczyło nam
nagranie piosenki z MSG w NYC piosenki o nazwie „Pretend we’re ok”.
Popatrzyliśmy na siebie z Louisem i bez zawahania włączyliśmy ją. Po
odsłuchaniu miałam łzy w oczach… Boże, ona była taka piękna! A babcia miała
taki piękny głos! G miała rację, jeżeli Niall po tym jej nie wybaczył, to
koniec. Definitywny!
- Lou, ja już nie
mogę! Czytajmy dalej! – oznajmiłam.
- Nic nam nie stoi
na przeszkodzie! – stwierdził chłopak. Już otworzyłam pamiętnik, gdy nagle z
wnętrza domu usłyszeliśmy wołanie.
- Dzieci! Obiad! –
w takiej chwili?!
***
Wczorajszego
więczora nie wydarzyło się nic specjalnego. No oprócz tego, że G i Hazz wrócili
z randki rozanieleni i w stanie lekkiego upojenia. Trochę się poobściskiwali i
poszli spać. Ja miałam z nich niezły ubaw. Byli tacy słodcy, kiedy próbowali
zaprzeczyć, że coś do siebie czują. Jednak nie wiem, jak to się skończy. Czy to
będzie jeden z tych romansów, który potrwa kilka tygodni i minie, czy też
miłość na całe życie? W przypadku Harry’ego i Gabi jest to trudne do stwierdzenia.
Była środa. Dziś
Tomlinsonowie wracają ze swojej australijskiej wycieczki. Szczerze mówiąc,
serce mi się kraja, jak o tym pomyślę. Nie chcę znowu musieć udawać. Nie chcę
się sztucznie uśmiechać… Postanowiłam się cieszyć ostatnimi kilkoma godzinami wolności
i szczerości…
Siedziałam po
turecku na łóżku w moim pokoju i brzdąkałam na gitarze. Miałam szeroko otwarte
drzwi na korytarz. Gabi z premedytacją zostawiła mnie samą w domu ze śpiącym
Horanem. Cytuję: „Musisz mu to zaśpiewać, bo inaczej cię zabiję’. Co prawda,
pisałam tę piosenkę całą noc i byłam z niej dumna, ale nie byłam taka pewna,
czy chcę, żeby Niall to usłyszał. Bałam się, że się zdenerwuje jej słowami.
Spojrzałam na
notes, w którym zapisałam tekst. Na górze strony było zapisane moim pismem „Pretend
we're ok.”, czyli tytuł mojej piosenki. Jak polecił mi Zayn, wzięłam przykład z
Hannah Montana i wyjawiłam w piosence sekret. Sekret, że to Nialla kocham
bardziej. Miałam tylko nadzieje, ze Lou się nie zorientuje, kiedy ją usłyszy...
Związałam różowe włosy w niedbały kok, bo denerwowało mnie to, że wpadały mi do
oczu, przygryzłam wargę i próbowałam poprawić ten jeden moment w piosence,
który nadal nie brzmiał dobrze.
Po chwili w
drzwiach zobaczyłam Nialla, który był już całkiem rozbudzony. Oparł się o
framugę i przeczesał swoje rude włosy. Boże, jak ja go kochałam w tym kolorze!
Był jak prawdziwy Irlandczyk. Od razu skarciłam się za tę myśl.
- Gdzie są
wszyscy? - spytał.
- Nie wiem. Kiedy
się obudziłam, już ich nie było. Gabi zostawiła tylko liścik, ze idą zjeść coś
jadalnego - wyjaśniłam. No co? Umiem zmyślać.
Chłopak pokiwał
głową i zamiast odwrócić się i wyjść, jakby to zrobił przedwczoraj, znów się
odezwał:
- Co teraz grasz?
- Rożne rzeczy...
Staram się, żeby cokolwiek brzmiało, ale jest ciężko... - mruknęłam. Blondyn, a
raczej rudzielec, wszedł do środka i usiadł na łóżku naprzeciwko mnie.
- Zagrasz coś dla
mnie? - poprosił. A gdzie się podział ten jego oschły ton? Czyżby Niall się
zmienił? No tak, przecież nawet mnie przeprosił po ostatniej kłótni, ale nadal
to nie był mój Niall.
- A niby czemu
miałabym ci coś zagrać?
- Jesteś mi to
winna!
Popatrzyłam na
niego pytającym wzrokiem, a on westchnął.
- Byłem twoim
pierwszym nauczycielem, więc chcę posłuchać, jak grasz!
- To nie jest zbyt
dobry argument - prychnęłam.
- To niby jaki
jest dobry według ciebie? - w jego głosie była ta nutka bezczelności, której
nienawidziłam, lecz która zarazem ostro mnie nakręcała. Praktycznie do utraty
zdrowego rozsądku.
- Już ty dobrze
wiesz - mruknęłam, a chłopak przysunął się do mnie. Moje serce zabiło mocniej.
- Chciałbym
usłyszeć to, co napisałaś - szepnął mi do ucha, powodując, że przez moje ciało
przeszły tysiące dreszczy. W tamtej chwili każda komórka mojego ciała domagała
się właśnie jego. Gdybym w porę się nie ogarnęła, to pewnie bym się na niego
rzuciła.
- Nie jestem
pewna, czy chcesz ją usłyszeć - odparłam. Chłopak przenikliwie wpatrywał się w
moje oczy, jakby usiłując z nich wyczytać, co miałam na myśli.
- Przecież i tak
to w końcu usłyszę, więc czemu nie możesz tego teraz zaśpiewać? Taka próba
generalna? - starał się uśmiechnąć. Byłam nieugięta. Pokręciłam głową. - Ładnie
proszę – Wow! On powiedział „proszę”!
Czy mi się zdaje, czy mamy właśnie rekord? Rozmawiamy ze sobą już kilka minut a
jeszcze się nie pokłóciliśmy! Dawajcie tu tych ludzi od „Księgi rekordów
Guinessa”!
- Jesteś
stuprocentowo pewien, że chcesz to usłyszeć?
- Tak, Wiki. To
chyba przecież nic strasznego...
- Ok, tylko żeby
nie było, że nie ostrzegałam - powiedziałam.
- No weź już nie
gadaj, tylko zagraj! - Niall miał głosik proszącego o cos pięciolatka. Brzmiał
tak jak stary Niall wtedy, gdy na ognisku w pierwszych dniach naszej znajomości
próbował mnie nakłonić do zagrania „Knockin' on heaven's door”. Tym razem też
mu się udało. Przełknęłam ślinę i zagrałam przygrywkę, a potem zaczęłam
śpiewać:
I
remember the days when you and I
We had the best time of our lives
Just one look into your big blue eyes
And I knew this love would change my life
But all of sudden it went wrong
I messed up and then you were gone
You say you don't want me anymore
You say that I'd never cared
We had the best time of our lives
Just one look into your big blue eyes
And I knew this love would change my life
But all of sudden it went wrong
I messed up and then you were gone
You say you don't want me anymore
You say that I'd never cared
W tym momencie
Niall chyba zdał sobie sprawę z tego, o czym jest moja piosenka. Słyszałam, jak
przełyka ślinę, ale nie odszedł. Został, żeby wysłuchać do końca. Bałam się na
niego spojrzeć, bo nie wiedziałam, czy chcę widzieć, jakie emocje malowały się
na jego twarzy. Następny wers zawisł w powietrzu, jakbym naprawdę zadała mu
pytanie.
But do
you know?
That I still miss you
I still wanna kiss you
That I still love you
That I care...
I'm only pretending I'm ok.
That I still miss you
I still wanna kiss you
That I still love you
That I care...
I'm only pretending I'm ok.
Chłopak nabrał ze
świstem powietrza do płuc. Zerknęłam na niego. Patrzył na mnie z
niedowierzaniem, jakby nie do końca wiedział, co rozumieć przez refren, który
był przecież wyznaniem miłości. Zaraz... Czy to nie na ogół facet powinien
napisać piosenkę miłosną dla dziewczyny i jej ją zaśpiewać? Czyż nie tak było
we wszystkich romantycznych filmach i historiach? U nas role się odwróciły, bo
to ja nawaliłam... No nic. Przyszedł czas na drugą zwrotkę:
Everyday
it's getting harder to be
I hate sad look you're giving me
I'm tired of all the fights we had
Why can't you love me like before?
I hate sad look you're giving me
I'm tired of all the fights we had
Why can't you love me like before?
Czułam,
jak łzy napływają mi do oczu. No nie mogę się teraz rozpłakać!
I'd seen you smile and I'd heard you laugh
But now we've changed and we've lost our love
We said 'I hate you' but that was a lie
And do you know?
That I still miss you
I still wanna kiss you
That I still love you
That I care...
I'm only pretending I'm ok.
But now we've changed and we've lost our love
We said 'I hate you' but that was a lie
And do you know?
That I still miss you
I still wanna kiss you
That I still love you
That I care...
I'm only pretending I'm ok.
Podniosłam wzrok
znad gitary i spojrzałam mu w oczy. Czyżby jego też się zaszkliły? Wiedziałam,
że następne kilka zdań spowoduje, że łzy popłyną, ale śpiewając to, musiałam
utrzymać z nim kontakt wzrokowy. On też go nie zrywał.
He never looks at me that way
He never holds me like you did
He never kiss me like you kissed
He never smile like you would smile
When he says my name it never feels the same
I'll never love him as much as I love you...
He never holds me like you did
He never kiss me like you kissed
He never smile like you would smile
When he says my name it never feels the same
I'll never love him as much as I love you...
Czy mi się zdaje,
czy w moim głosie usłyszałam rozpacz i desperację? Łzy zamiast elegancko
pozwolić spłynąć jednej z nich, potoczyły się z prędkością światła po obydwu
moich policzkach. W końcu nie co dzień wyznaje się komuś, że kocha się go
bardziej niż osobę, z którą się jest; że ta druga osoba nie jest w stanie dać
tego samego, co on... Chłopak kciukiem starł łzę z mojego policzka, a mnie
oblała fala gorąca. Znów przeniosłam wzrok na gitarę.
I know I'm not supposed to but...
I still miss you
I still wanna kiss you
I still love you
I still care
And I hate pretending I'm ok
So now look straight into my eyes
I'm begging you: please just don't hide
Don't say that our love's not true
Don't say that everything is gone
Don't say
That you don't miss me
That you don't wanna kiss me
That you don't love me
That you don't care
And you're not pretending you're ok
I still miss you
I still wanna kiss you
I still love you
I still care
And I hate pretending I'm ok
So now look straight into my eyes
I'm begging you: please just don't hide
Don't say that our love's not true
Don't say that everything is gone
Don't say
That you don't miss me
That you don't wanna kiss me
That you don't love me
That you don't care
And you're not pretending you're ok
Teraz to jemu łza
spłynęła po policzku. Chyba trafiłam w czuły punkt. Tylko skąd mam mieć
pewność, co on o tym wszystkim myśli?
That's a
lie...
I know the truth
I've seen it in your eyes
And I know you feel the same way that I do
So please say
I know the truth
I've seen it in your eyes
And I know you feel the same way that I do
So please say
Nasze oczy znowu
się spotkały. Chłopak miał takie smutne spojrzenie...
That you still miss me
That you still wanna kiss me
That you still love me
That you care
And you’re only pretending you're ok
'Cause I'm tired of pretending we're ok...
That you still wanna kiss me
That you still love me
That you care
And you’re only pretending you're ok
'Cause I'm tired of pretending we're ok...
Zakończyłam
piosenkę, a głos mi prawie zadrżał. Zapanowała cisza. Przerwała ją łza, która
spadła na gitarę z odgłosem podobnym do tego, który wydają krople deszczu
uderzające o szyby. Znów spojrzałam w jego oczy. Przez chwilę wpatrywaliśmy się
w siebie w ciszy, a ja w międzyczasie starłam kolejne łzy z policzków.
Chłopak już
otworzył usta, żeby cos powiedzieć, gdy nagle drzwi do pokoju zatrzasnęły się z
hukiem. Aż podskoczyliśmy w miejscach.
- To pewnie
przeciąg - powiedziałam i wstałam z łóżka. Miałam zamiar je znów otworzyć.
Zatrzymała mnie dłoń Horana, która zacisnęła się na mojej.
- Nie otwieraj -
poprosił, a ja nawet nie zdążyłam mu odpowiedzieć, bo usłyszałam odgłos
przekręcanego w zamku klucza i wyrwałam się z uścisku Nialla. Podbiegłam do
drzwi i nacisnęłam klamkę. Ani drgnęła. Usłyszałam czyjeś śmiechy zza drzwi.
- Ej! –
krzyknęłam. - Otwórzcie nas!
- Rozważymy tę
opcje, jeśli się dogadacie - ciekawi mnie, czy G planowała to od początku…
- Mamy już po
dziurki w nosie waszych kłótni - dodał Harry. – Jeśli w ciągu dwudziestu minut
nie dojdziecie do porozumienia, to o obiedzie możecie tylko pomarzyć! Nie
obchodzi mnie, czy się pogodzicie czy tylko zawiesicie broń, ale macie się
więcej nie rzucać do swoich gardeł, bo stąd nie wyjdziecie!
- No weź, Styles!
To jest niemożliwe! Ja muszę zjeść obiad, a nie siedzieć tu z nią! -
zawołał Niall. Jego słowa zabolały. Sposób, w jaki wymówił „z nią”, brzmiał
prawie tak, jakby zamiast tego powiedział „z tą dziwką”.
- Nie obchodzi nas
to! A teraz do widzenia! - zawołała Gabi i usłyszeliśmy tupot stóp schodzących
po schodach.
- Horan, jak ty
wszystko potrafisz zepsuć! – wydarłam się, a z moich oczu wypłynęło jeszcze
więcej łez.
- Ja? Że to niby
moja wina? To przez ciebie nas tu zamknęli! – krzyknął.
- Przeze mnie?! Bo niby ja kazałam ci tu
przychodzić i prosić mnie o zaśpiewanie piosenki?!
- Nie, ale mogłaś
nie zostawiać klucza w drzwiach ze złej strony!
- Jakbyś nie
wiedział, zostawiłam go z dobrej strony! To oni musieli go zabrać!
- A teraz zwalasz
winę na nich! Trzeba było go lepiej pilnować, to by nas nie zamknęli!
- Gdybyś się ze
mną nie kłócił, to też by nas nie zamknęli!
- To i tak twoja
wina! To zawsze jest twoja wina! - krzyknął, a ja żałowałam, że nie mam dokąd
uciec. Dosłownie. Zaczęłam się trząść.
- Nienawi... –
zaczęłam, ale nie dał mi do kończyć.
- Tak? A mówiłaś,
że to nieprawda. Czy może to również było kłamstwem? – spytał, nieco ściszając
głos. Musiałam usiąść, żeby się nie przewrócić. Opadłam na brzeg łóżka i
wpatrywałam się tępo w drzwi.
- To „nienawidzę”
na balu było kłamstwem. Dziś... Dziś nienawidzę było, bo nienawidzę, jak nie
chcesz mi uwierzyć, w to co czuję; jak zawsze wypominasz mi wszystko złe, co
zrobiłam - już nie krzyczeliśmy. Chłopak usiadł obok mnie.
- Nawet jakbym
chciał, to nie jestem pewien, czy byłbym w stanie ci uwierzyć.
- Bo po co mi
uwierzyć?
- To nie tak
łatwo... Porządnie nawaliłaś - stwierdził.
- Wiem. Straciłam
chęć do życia, bo ty, który wcześniej byłeś wszystkim i zawsze mnie rozumiałeś,
to... wypominałeś mi wszystko, co złe i mówiłeś, że mnie nie kochasz… To
wszystko doprowadziło mnie do żałosnej próby samobójczej...
- Chciałaś się
zabić? Przeze mnie? - czy w jego głosie słyszałam troskę?
- Chciałam, ale
przez wszystko, a nie tylko przez ciebie. Zamierzałam zabić się pęsetą... -
mruknęłam, a chłopak zaśmiał się cicho.
- To dość kiepskie
narzędzie zbrodni - zauważył.
- No co ty?
Dlatego nadal tu jestem. A po kolejnej kłótni zamiast znów chcieć się zabić,
napisałam piosenkę. Jeśli po niej nadal twierdzisz, że jestem pusta albo zimna
jak lód, to bardzo mi przykro - mruknęłam.
- Ona... - odezwał
się. - jeśli te słowa są prawdziwe, to naprawdę była piękna...
- Były. Każde
zdanie.
- I naprawdę
czujesz różnicę, gdy to ja wypowiadam twoje imię, a nie on? - spytał, a ja
czułam jego oddech na karku.
- Naprawdę
-odparłam.
- Wiktoria -
szepnął prosto do mojego ucha, a ja aż dostałam gęsiej skórki, gdy ten słodki
głos z irlandzkim akcentem dotarł do każdej komórki mojego ciała. Uśmiechnęłam
się prawie niezauważalnie. Że też potrafił wywołać takie uczucie tylko
wypowiedzeniem głupiego imienia. Niesamowite. I wtedy zdarzyło się coś
niespodziewanego. Poczułam, jak przyciska usta do mojego odsłoniętego karku.
Pocałunkowi towarzyszyło ciche cmoknięcie i to dziwne uczucie w moim żołądku. -
Naprawdę nie patrzy na ciebie tak jak ja? - pytał dalej.
- Naprawdę -
poczułam kolejny pocałunek trochę wyżej i praktycznie już na szyi. Po moim
ciele rozlała się fala rozkoszy.
- Naprawdę nie
uśmiecha się tak jak ja?
- Naprawdę -
kolejne muśniecie ustami mojej skóry, w które nie mogłam uwierzyć. Wchodził
swoimi pocałunkami wyżej.
- Naprawdę nie
trzymał cię tak jak ja? - jego szept był taki zmysłowy, jak jeszcze żaden
dotąd.
- Naprawdę -
złożył pocałunek tuż za moim uchem.
- Naprawdę nie
całował cię tak jak ja?
- Naprawdę - tym
razem musnął moją żuchwę. Gdzieś w mojej podświadomości przeczuwałam, dokąd
zmierza. Nie skończyło się na jednym muśnięciu, składał pocałunki na całej
długości żuchwy i zatrzymał się tuż przy kąciku moich ust. Popatrzył mi głęboko
w oczy.
- Naprawdę nie
kochasz go tak bardzo jak mnie? - spytał, ale nie udzieliłam mu odpowiedzi na
pytanie. Usłyszeliśmy przekręcanie klucza w drzwiach i automatycznie
odskoczyliśmy od siebie.
Drzwi się
otworzyły i zobaczyłam uśmiechniętą Gabi.
- Skoro już
przestaliście się kłócić, to możecie wyjść - oznajmiła. Miałam ochotę ją zabić!
Moje oczy ciskały pioruny. Błagam cię, teraz się cofnij i zamknij za sobą
drzwi! - Nie bądźcie jak te słupy soli, tylko chodźcie na obiad!
Słowo „obiad”
podziałało na Horana, bo od razu się podniósł i mrucząc „jedzenie”, pobiegł na
dół. No pięknie, a było tak blisko…

Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńUwielbiam ten rozdział <3 Jeden z moich naj naj najbardziej ulubionych <3
OdpowiedzUsuńWiki zabijasz! Serio :D
A masz melodię do tej piosenki? Chciałabym ją kiedyś usłyszeć... <3
Jeju jak tak sobie teraz uświadamiam to ja tak przywiązałam się do tego opowiadania, że chyba czasami naprawdę kojarzę Ciebie z Viki... to chyba nie dobrze... Ale tak czy siak uwielbiam tą historię <3
(Coś za dużo dzisiaj tych serduszek...)
Nie rozumiem Nialla naprawdę... Wiki, bo to trochę tu nie pasuje. Najpierw Niall zachowuję się tak jakby już tego dnia chciał, żeby było jak dawniej, a później jak Gabi ich zamknęła to znowu się z nią kłóci... Dlaczego? :c
Następny fragment jest po prostu piękny <3 To jak Niall się zachowuje... te pytania <3 o jejciu :3
I potem znowu się psuje... G... eh a było tak blisko.. jeszcze tylko momencik :'( Już za chwilę wraca rodzinka Tomlinsonów i nie wiadomo kiedy będą mieli szansę, żeby się pogodzić... Wróci van der Woodsen i znowu będą musieli udawać, że się nienawidzą :c Czemu to jest takie skomplikowane? :( Oczywiście dzięki temu genialne, ale czemu aż taak skomplikowane? :D
Mela aka zwiedzająca :3
moja melodia do tej piosenki pozostawia wiele do życzenia... a zaśpiewana przeze mnie to już w ogóle jakaś masakra więc nie wiem, czy dane będzie ją kiedykolwiek komukolwiek usłyszeć, ale szczerze mówiąc chciałabym ją uslyszeć w jakimś gwiazzdorskim wykonaniu.. marzenia...
Usuńnaprawdę kojarzysz mnie z Vic? szczerze mówiąc nie obraziłabym się, gdybym była tą vic i miała takie przeżycia, choć łatwo by nie było...
Niall jest nerwowy, a poza tym to zamknięcie drzwi dało otrząsneło go z tego szoku po usłyszeniu piosenki, może stwierdził, że to jeszcze nie jest najlepszy moment na zgodę...
tak teeee pytania <3 kocham <3 kocham <3 kocham <3 mój majstersztyk..
musi być aż tak skomplikowane skarbie ;)
Lubię :3 co nie zmienia faktu, że czekam na kolejny z doniczką. <3 You know what mean ;)
OdpowiedzUsuńG ma po prostu wyczucie! Ugh! Mam nadzieję, że kiedyś jej wyczucie ich uratuje, a nie tylko rozwali całą akcję... Ale jej i tak odwala - kręci z Harry'm! Zobaczymy, co z tego będzie... Sądzę, że coś, o ile nie ktoś na tym ucierpi... Nie żebym myślała o sprzętach kuchennych... :P
Scena z piosenką jest urocza i te pocałunki, jak już Ci kiedyś mówiłam, są bardziej przesiąknięte erotyzmem niż którakolwiek scena seksu. Taki mindfuck, ale zdecydowanie fajny :3
Tak bardzo nie mam weny na komentarz, więc musisz się zadowolić tym "czymś"... Cała moja twórczość wykorzystała się w śnie - jak można pływać w basenie 4x4 na jakimś ogromnym słupie, gdzie z jednej strony są schodki, po których się wchodzi, a z drugiej drabinka do wodospadu na wysokości kilometra minimum.
xoxo
G
Albo jeszcze mam coś o Wiki - zdecydowanie jest wyjątkiem w kwestii śpiewania facetowi piosenki, ale bardzo jestem ciekawa, co powie Louisowi, gdy on usłyszy tę piosenkę, jeśli usłyszy, czyli jeśli van der woodsen ją zaakceptuje. Oby! bo nie wyobrażam sobie Locked śpiewającego jednosłownej piosenki...
UsuńNiall - takie tam przeprosi ją, ona nie przyjmie przeprosin, będzie chciał posłuchać jej piosenki - nie dziwię się z jakiego oficjalnego powodu - roszczenia pierwszego nauczyciela. :P właśnie! mógłby ją dalej uczyć, gdyby się pogodzili... ;) zalecenia van der woodsena albo coś w ten deseń.
tak mało brakowało, żeby się pogodzili... Jestem ciekawa reakcji Elle i Louisa, którzy pewnie będą wyzywać na G. ;)
I to by było na serio na tyle. :)
xoxo
G
doniczka rządzi! i weź nie spojleruj ludziom takich pięknych rzeczy jak doniczka!!! skąd ten pomysł, że się pogodzą skarbie? :P
Usuńno widzisz wyjąteczek nasz jest jak perełka, bo to nie jest zwykła komedia romantyczna!!!
Usuńi wiem, że mi mówiłaś o tych pocałunkach i ja tez tak uważam i umieram za każdym razem jak to czytam...
To Ci, Darling, zdecydowanie wyszło!
UsuńNie będę spojlerowała, kiedy w końcu dodasz kolejny rozdział!
UsuńDodam jakoś tak jutro zapewne ;)
UsuńWielkie dzięki za dedyk! Made my day! :3 nie mogę się doczekać wtorku!
OdpowiedzUsuńA rozdział... Czytałam go już z 3 razy i za każdym razem niesamowicie na mnie oddzialowuje. Piszesz tak, że nie da się nie wyobrazić tego tak realnie! A wyobraź sobie Nialla składającego pocałunki na twojej szyi, żuchwie, szepcącego ci namiętnie do ucha. Jaki ten Horan uwodzicielski w twojej historii! I pociagajacy! To zdecydowanie dodaje mu atrakcyjnosci.
Nie wiem, czy to nie mój ulubiony rozdział. Emocje buzuja, mieszają się te pozytywne i negatywne, a my czekamy co dalej, chcemy pogodzenia się tej dwójki, ale też kontynuuowania tej świetnej znajomości, przesyconej pozadaniem i nienawiścią. Absolutnie uwielbiam i czekam na następny rozdział, bo zupełnie nie wiem, co będzie dalej!
Imagine yourself: pretend we're ok w MSG! potrafisz?! To jest....BRAK MI SŁÓW!
kochana, dobrze, że to piszesz, it's important to dream big.
Ily! <3
Zee
<3 nie ma za co <3
Usuńa Horan jest tak uwodzicielski, że ja psychicznie tego nie wyrabiam! i jak na złoć nie mogą się pogodzić!
i nie nie umiem sobie tego wyobraźic MSG! that's just too much...
Super ta piosenka!!Ta piosenka jest super!!!! Chciałabym ja usłyszeć z muzyką... Czekam na ciąg dalszy z niecierpliwością. :) eM
OdpowiedzUsuńPiękna piosenka ;) czytając to siedziałam z bananem na twarzy :3 kocham Gabi jest cudowna. Taki mały natrętny człowieczek co chce wszystkich uszczęśliwić ale jest kochana tez w życiu. Polecam! Bzz
OdpowiedzUsuńmatko super piszesz juz nie moge sie doczekac nastepnego rozdziału ;)
OdpowiedzUsuń