Spojrzeliśmy
na siebie, ciskając piorunami z oczu.
-
Nie - odezwał się rudy. - nie będę się z nią całować.
-
Ani ja z nim!
-
Dzieci! Skoro tego właśnie chcecie, to będziecie na końcu! - oznajmiła Gabi. -
Zayn, bierz ją. Niall, chodź tu!
Kto
jak kto, ale Zayn umiał się całować. Miał jakąś dobrze opracowaną technikę. Aż
pozazdrościć jego przyszłej dziewczynie. Będzie miała w życiu dobrze. W końcu
wszyscy całowali się już ze wszystkimi oprócz mnie i Horana, bo każde z nas
uparcie odmawiało pocałunku.
-No
całować się! - zabiłam Hazzę wzrokiem za te słowa. - Mogliście mieć to już za
sobą!
-
Zdążyłam zrobić ze 3 rundki w międzyczasie! - dodała Gabi.
-Ale
ja się z nią nie będę całował! - jęknął Niall.
-
Ja z wami wykituję! Nawet ze mną się całowałeś! - powiedziała zrezygnowana
Gabi, przeczesując swoje zielone włosy.
-
Ale ty wielce nie zraniłaś pana idealnego! - odparłam.
-
O ty moje biedactwo! Może jeszcze kocyk przynieść? - Gabi popatrzyła na Horana
pozornie współczującym wzrokiem.
-
Jeszcze czego? - prychnął rudzielec. - Całusa na dobranoc?
-
Nareszcie! Wiki, do dzieła! - zawołała Zuzia.
-
Ale nie od niej! Nie mam zamiaru płacić za całowanie! - czy Horan naprawdę miał
na myśli to, co ja myślałam, że on miał na myśli? Jeśli tak, to... A zresztą
nie chcę wiedzieć.
-
Czyżby wielki Niall - łamacz serc – bał się całusa od byłej dziewczyny? Uwaga,
bo cię zje! - westchnęła Gabi.
-
Ja po prostu nie chcę się niczym zarazić. Kto wie, z kim się szlajała! - miałam
ochotę zabić Horana za te słowa. Zastanawiam się, czy zdawał sobie sprawę z
tego, że one mnie raniły. Zresztą jak co trzecie albo nawet co drugie jego
słowo.
-
Jeszcze jakaś choroba weneryczna… - prychnęła G.
-
A żebyś wiedziała! Nie wiem co ona tam ma!
-
Pijawki! Na pewno! - prychnęła.
-
Dorośnijcie! - westchnął Liam.
-
A może to ja powinnam się bać twoich ust, Horan? - spytałam, patrząc na niego
wymownie. - Jeszcze resztki tego homara zostały!
-
Boże, możecie się w końcu pocałować?! - zdenerwował się Harry. - Wszyscy wiemy,
że tego chcecie! – wywrócił oczami.
-
My?! – prychnęłam. - Chyba was pogrzało!
Dobra,
prawda była taka, że każda komórka mojego ciała domagała się słodkich ust
Irlandczyka, zarazem miałam ochotę go zamordować gołymi rekami. To dość skrajne
uczucia nie sądzisz, pamiętniczku? I jak tu nie zwariować…
-
A kto do siebie bez przerwy wzdycha? - prychnął Zayn.
-
Zuzia i Liam? - Niall w ten sposób chyba chciał udawać głupiego.
-
Nie, Horan, ty i Wi! – podniósł głos Harry prawie równocześnie z Gabi, która
skomentowała tekst Horana:
-
Idiota...
-
Słyszałem! - fuknął rudzielec.
-
O to chodziło!
-
Całujcie się, dzieciaki! - nie wytrzymał Zayn i krzyknął.
-
Nie! - zaprotestowaliśmy z idealnym synchronem i synchronicznie zabiliśmy się
wzrokiem. Przez to piorunujące, błękitne spojrzenie poczułam, jak po moim ciele
przebiega prąd. Jego złośliwy uśmiech mnie nakręcał.
-
Jak się szybciej pocałujecie, to szybciej będzie z głowy! - ponaglił nas Liam.
-
Jakby to mogło pomóc! - prychnął Niall.
-
Zamknijcie oczy i będzie po sprawie! - poradziła Zuzia.
-
Łatwo powiedzieć! - obruszyłam się.
-
Mam was serdecznie dosyć! - Zayn był juz nieźle podirytowany. Zresztą nasi
pozostali przyjaciele także.
-
Bo przegracie walkowerem! - zagroziła Gabi.
-
Co to, to nie! - zaprotestowałam. Nie mogę tak po prostu odpuścić, bo nie chcę
się z nim całować. - Horan! Będziesz musiał się odkazić!
-
Czekaj, bo zaraz się przekonasz, że Niall Horan nie przegrywa! - on też
najwidoczniej zmienił swoje nastawienie, ale w jego głosie nadal nie było
żadnych pozytywnych uczuć.
-
Skąd wiesz, czy nie dostałeś od reszty po zero punktów? Mój pocałunek ci nie
pomoże! - uśmiechnęłam się tryumfalnie.
-
Bo jestem w tym dobry! - Horan zrobił taką minę, jakby to, że jest mistrzem
sztuki całowania, było oczywiste.
-
G? - spojrzałam na zielonowłosą pytająco.
-
Dyplomatycznie przemilczę tę kwestię! - odparła.
-Ty
wredoto!
-
Ej, bo cię zdyskwalifikuje!
-
Już to widzę - wywróciłam oczami.
-
To świetnie! - dziewczyna wzruszyła oczami. – Uwaga, uwaga! Wiki i Niall
zostają...
-
No dobra! Chodź tu i miejmy to w końcu za sobą... – powiedziałam, przyciągnęłam
go do siebie i przycisnęłam jego usta do swoich. Nie zdążyliśmy się nawet
rozkręcić, bo ktoś nam przerwał.
-No
nareszcie! Tylko nie całować się jak przedszkolaki, bo to nie przedszkole! -
zawołała Zuzia.
-
Może powinniście się uczyć od starszych i bardziej doświadczonych - stwierdził
Zayn.
-
Ja się nie będę od nikogo uczył! - oburzył się Horan. - Podziwiajcie to! -
powiedziawszy to, znów wpił się w moje usta i zaczął całować z takim
zaangażowaniem, jak dawno nie całował. Przez moje ciało przebiegło milion
dreszczy, które zdawały się być jak fajerwerki eksplodujące od środka. Nie
zawahałam się nawet sekundy i zaczęłam oddawać jego pocałunek, pogłębiając go.
Jego dłonie powędrowały na moją talię, czyli na (według mnie) swoje właściwe
miejsce. Objęłam ramionami jego szyję, a moje palce bawiły się jego rudymi
włosami. Poczułam jak jego język dotyka mojej dolnej wargi i rozchyliłam usta,
żeby go wpuścić. Cały świat dookoła przestał istnieć. Dzięki magii pewnego Irlandczyka,
którego usta doprowadzały mnie do szału. Dziś jego pocałunki smakowały colą.
Niall przycisnął mnie do siebie tak, że miedzy naszymi ciałami nie było ani
milimetra przerwy. Czy ja miałam takie wrażenie, czy chłopak jęknął cicho
podczas pocałunku?
-Co
tak się ślinisz, Horan? - spytałam, żeby się z nim podrażnić, gdy oderwaliśmy
się od siebie, aby zaczerpnąć powietrza. Nadal jednak stykaliśmy się czołami.
-
Jakoś ci to wcześniej nie przeszkadzało! - musnął moje wargi.
-
Tak? Pierwsze słyszę! - uśmiechnęłam się i znów wpiliśmy się w swoje usta.
Przez pocałunek mogłam poczuć, że chłopak się uśmiecha, a potem przygryzł
delikatnie moją dolną wargę, powodując niezmiernie wielką falę rozkoszy. Boże,
jak ja kocham się z nim całować!
-
Teraz to ich od siebie nie odkleimy... - usłyszałam gdzieś z tyłu głowy szept
Liama, ale miałam go w głębokim poważaniu.
-
Ups... Serio wziąć i nakręcić ich do jakiejś głupiej komedii romantycznej, to
baby będą płakać, kiedy będą oglądać! - zaśmiał się Harry. Tymczasem Niall nie
zaprzestał składania na moich ustach miliona delikatnych pocałunków.
-
I rzygać tęczą potem... - dodała Gabi.
-
Niby kiedy? - zdziwił się Zayn.
-
Gdy już się W KOŃCU przestaną całować! - czy mi się zdaje, czy w wypowiedzi
Zuzi była zawarta jakaś sugestia? Automatycznie oderwałam się od Horana.
Uśmiechnęłam się niewinnie, zerkając na moich przyjaciół. Gabi tylko wywróciła
oczami i odezwała się:
-
Czas na wyniki! Kartki z punktami wrzucamy do misek z imionami!
Wszyscy
sięgnęli po kartki i zaczęli oceniać. A więc jakby ich tu ocenić... Harry...
Dam mu cztery punkty. Był całkiem niezły, ale to nie w moim guście. Liam -
trzy. Bardzo mi przykro, ale za całowanie jak brat nie można dostać więcej.
Zayn... Technikę miał naprawdę świetną. Tak na osiem punktów, bo naprawdę na
nie zasłużył. I wreszcie Niall... Nadal czuję smak jego ust na swoich; to
przyjemne mrowienie i Boże święty, to co on tylko potrafi... To Zayn przy nim
całuje jak przedszkolak! Dam mu dziesiątkę. Gdyby się dało, dałabym więcej.
-
Czas ogłosić wyniki! - zawołał Liam.
-Pierwsze
miejsce zajmuje.... - Zuzia zawiesiła głos w powietrzu, tworząc napięcie.
Ciekawi mnie, kto wygra. Może Niall? Ale co jeśli tylko mnie całował tak...
idealnie? Jednak to by znaczyło, że… nieważne…
- Zayn i Gabi! Oklaski dla naszych zwycięzców-rodziców! - wszyscy
zaczęli bić brawo. Tego można się było spodziewać…
-
Jak to nie ja? - zdziwił się Hazza, robiąc smutną minkę.
-
Normalnie - wyszczerzyła się Gabi, a był to uśmiech zwycięstwa. - Drugie...
Niall i - błagam ja. Błagam! Bo przecież chyba nie Zuzia! To by było
upokarzające… - Vic! - tak! Wiedziałam!
-
No ale nawet drugie nie? - obruszył się Styles.
-Życie,
Skarbie - G wzruszyła ramionami. - Trzecie miejsce to... Liam i Zuzia!
-A
ja? - moje oczy nigdy w życiu nie widziały tak zdruzgotanego Styles'a.
-Czwarte
miejsce! - zawołała Gabi - Harry „Klęska” Styles!
Wszyscy
wybuchnęli śmiechem, ale Hazza zdawał się być wściekły. Taka porażka dla kogoś,
kto uważa się za bycie idealnym w sztuce całowania, jest druzgocząca. No cóż,
nie można mieć wszystkiego, więc Harry będzie musiał przeżyć tę porażkę.
-
Ale to niemożliwe! – jęknął. - Ja jestem najlepszy! A idźcie do diabła się
całować!
-
Spokojnie – G położyła mu dłoń na ramieniu. - Nauczymy cię
-
Nikt nie będzie mnie uczył! – obruszył się Harry. Jednak po chwili dodał. – No
chyba że ty będziesz moim nauczycielem…
-
Zastanowię się, ale teraz czas na najlepsze pocałunki! – zawołała Gabi.
-
I robimy zdjęcia! – dodała Zuzia. - Pierwsze miejsce, drugie, trzecie i Hazza,
chodź tu! Będziesz miał swoje 5 minut – jak to? Znowu pocałunki? To chyba jest
jakiś głupi żart!
-
Moje 5 minut? Samotne?! – Harry
pokręcił głową z niedowierzaniem.
-
To my mamy jeszcze raz się całować? NIE! – zapytałam z niechęcią w głosie.
-
Tylko do zdjęcia! – wyjaśnił Liam.
-
Tylko do zdjęcia? Tylko do zdjęcia?!
– prychnął Horan. - Czyli akceptowany
jest również pocałunek przedszkolaków, tak?
-
Jak tak chcesz być wspominany przez wnuki, to proszę bardzo – Gabi wzruszyła
ramionami. –„O! Zobacz! To wujek Niall! Ten, co nie umie się całować?”
-
Nienawidzę was! – Horan popatrzył na dziewczynę przez przymrużone powieki.
-
Z wzajemnością – zielonowłosa uśmiechnęła się do niego słodko. - ale się
postaraj dla jednego głupiego zdjęcia! Kto wie, kto je zobaczy…
-
Może Tomlinson i się skończy sielanka... – zastanawiał się na głos chłopak.
-
To nie mój chłopak, nie obchodzi mnie to – prychnęła Gabi. - A poza tym co
rozumiesz przez „sielankę”, a raczej jej koniec?
-
Doprawdy? – spytał, a potem wyjaśnił. – Depresja.
-
Nie rozumiem... Ja i depresja? –
zdziwiłam się.
-
Ja już swoją zaliczyłem – odparł.
-
Niby kiedy? – spytałam.
-
Gdy obściskiwałaś się z Lou nad jeziorem Loch Ness. Romantycznie było? –
uśmiechnął się kąśliwie.
-
Bardzo. Właśnie wtedy miałeś depresję?
-
W sumie to odwyk... – stwierdził, patrząc na mnie pustym wzrokiem.
-
Od czego? – pytałam dalej.
-
Od ciebie.
-
Odwyk ode mnie... Takiego określenia jeszcze nie słyszałam – zagryzłam wargę. -
Nie chwaliłeś się, że musiałeś mieć „odwyk”. No tak, byłeś zbyt zajęty
mówieniem, że zachowuję się jak dziwka!
-
Komuś tu się zebrało na wypominanie! – prychnął.
-
Uczę się od ciebie!
-
Oj, ode mnie... – zaśmiał się cicho. -
Gdybyś uczyła się czegokolwiek od innych, to byś wiedziała, że jak się
kogoś kocha, to się go nie zdradza!
-
Dziekuję, wujku dobra rada! Trzeba było przylecieć tym pieprzonym samolotem! –
Tak… gdyby wtedy przyleciał, nie zdradziłabym go z Tomlinsonem; nie byłabym
zazdrosna o pocałunek Louisa, a potem Niall by ze mną nie zerwał; nie
pojechałabym nad to pieprzone jezioro Loch Ness i nie przyjechałabym do
Londynu; nie zostałabym na siłę wciągnięta do światu show biznesu; byłabym
tylko zwyczajną dziewczyną, która przyjechała do Anglii, do swojej przyjaciółki
i miała wakacyjny romans z Niallem Horanem. Tak niewiele brakowało… Jedna
decyzja, która zmieniła wszystko.
-
Pod jakim pretekstem? – popatrzył na mnie jak na wariatkę. - Zobaczenia
„sióstr”? Czy może dziewczyny, o której nie wiedzą?
-
Pod takim, że nie musieliśmy ukrywać tego, co było między nami! Dlaczego się
upierałeś, żeby zachować to w tajemnicy, a z taką Scarlet chodzisz po ulicy za
rękę i wymieniacie się przy wszystkich śliną! – mówiłam to wszystko z wyrzutem
w głosie.
-
Pomyślmy... Może dlatego, że mój szef jest zboczonym psycholem i mógł zabronić
nam się spotykać? Wtedy straciłbym cię na zawsze! Jednak Louis go ubiegł... –
wkurzył mnie. Może nie kocham Louisa tak, jak kocham Horana, ale nawet on nie
ma prawa go obrażać!
-
Nie porównuj Louisa do Van der Woodsena! – krzyknęłam. To najgorsze porównanie,
jakiego można użyć wobec drugiego człowieka, a zwłaszcza przyjaciela.
-
Jakoś się nienajgorzej dogadują ostatnimi czasy...
-
Ty... – dźgnęłam go palcem w pierś i zacisnęłam zęby.
-
Ja! Niall Horan. Słucham?
-
Nie waż się mówić, że on jest taki jak Van der Woodsen!
-
Bo co? Poskarżysz się? – prychnął. - Ups... Nie masz komu! A właśnie! Jak się
żyje bez twojego Louiska? Czyż nie łatwiej? – najgorsze było to, że Niall miał
rację. Odkąd Tomlinosonowie wyjechali, było mi jakoś tak wyjątkowo nietrudno.
Gdyby nie to, że Horan tymi kłótniami nie dawał mi żyć, byłoby dużo lepiej… a
jednak jest koszmarnie. Usłyszałam szept Liama do reszty:
-
Schowajcie wszystkie ostre i ciężkie przedmioty z pola widzenia...
Zignorowałam
jego głos i krzyknęłam do Horana:
-
Gdyby ciebie tu nie było, to może!
-
Oj, tak mi przykro... – po jego
złośliwym uśmieszku widziałam, że wcale tak nie jest. - ale teraz nie musisz
się hamować i możesz próbować wmówić mi, że mnie kochasz!
-
Bo ja cię do cholery jasnej kocham! – krzyknęłam.
-
Zaczyna się... – westchnął Harry.
-
A Louisa? – spytał Niall. Zagotowało się we mnie. Oni zawsze pytają, czy kocham
Louisa, gdy mówię, że kocham Nialla. Czy to naprawdę aż tak się ze sobą wiąże?
Czy to aż takie ważne?
-
Czemu wszyscy tak samo na to reagują!
-
No nie wiem... – prychnął rudzielec. -
Może jesteś z nim w związku i twierdzisz, że go również kochasz?
Wtedy…
Wtedy zdałam sobie z tego sprawę…
-
Tak? Proszę bardzo! Powiem prawdę! Myślałam, że go kocham!
-
Myślałaś? – chłopak ściszył głos.
-
Tak...
-
A jednak ci się to zdarza! – prychnął.
-
Nie ma to jak uprzejmość, Horan! I nie, nie kocham go!
-
Naprawdę? – zdziwił się Liam.
-
Nie, Daddy – Irlandczyk pokręcił głową. - Pewnie znowu kłamie, a gdy wróci Lou,
wszystko będzie po staremu.
-
Któremu „staremu”, bo ja już nie wiem, jak kiedyś było... – smerfowowłosy
popatrzył na niego nierozumiejącym wzrokiem.
-
Horan twierdzi, że mówię to tylko po to, żeby go podpuścić, a potem uciec do
Louisa i się z niego śmiać, prawda? – wyjaśniłam, zerkając to na Liama, to na
Nialla. - A wtedy on zostanie sam jak palec... Zaraz co się stało z tym
twoim... ruszyłem do przodu?
-
Ależ ty się błyskotliwa zrobiłaś! Powiedz mi, to też podpatrzyłaś u mnie? Bo
krok do przodu to twój pierwszy ruch. Dobrze sobie przypominam? – spytał Niall.
-
To, że wtedy nie chciałeś mnie znać, nie znaczyło, że będę cię błagać o
wybaczenie! Nie wiedziałam, co czuję!
-
A teraz wiesz? Bo ostatnio tak samo odreagowujesz każdą sytuację!
-
Czyżby? – zdziwiłam się.
-
Jesteś najzwyczajniej w świecie nudna – stwierdził, a potem kontynuował, udając
dziewczęcy głos. - Nie będę w związku z
Niallem, prześpię się z Louisem. Będę w związku z Niallem, prześpię się z
Louisem. Niall ze mną zerwie, prześpię się z Louisem. Niall mnie nienawidzi, prześpię
się z Louisem. Niall mnie pocałuje w głupiej butelce, prześpię się z Louisem. A
teraz nie ma z kim się przespać, co? – zrobił smutną minkę. Czułam, że robi mi
się słabo, a łzy napływają do oczu.
-
Ty... Ty...
-
No co? Nie umiesz się wysłowić?
-
Nie warto, Wiki – wtrąciła się Zuzia.
-
Posłuchaj przyjaciółki. Lepiej spassować, gdy robi się gorąco – dodała Gabi.
-
Mówisz o sobie, tak? – prychnął Niall, patrząc z pogardą na zielonowłosą.
-
Niby kiedy?
-
Horan – syknęłam. - to jest sprawa
między naszą dwójką. Nie wciągajmy w to reszty.
-
Nareszcie mówicie do rzeczy! – zawołał Harry.
-
Styles, zamknij się – Gabi trzasnęła go ręką w głowę.
-
Au! Zwariowałaś?!
-
Proszę, nie kolejni! – jęknął Liam.
-
Spokojnie, Li, spokojnie. Będzie dobrze... – dziewczyna chłopaka go przytuliła.
-
I widzisz, co narobiłaś? – krzyknął Horan.
-
Co ja narobiłam? – zdziwiła się zielonowłosa.
-
Tak, G! – warknął Niall. - Zwariować z tobą można!
-
Ja przynajmniej nie obwieszczam wszem i wobec, jak to ja cierpię! – dziewczyna
popatrzyła na niego z politowaniem.
-
Bo ty nie wiesz, jak to jest! – żachnął się rudzielec.
-
Ojoj! Czy choć przez chwile pomyślałeś, że nie jesteś jedyną osobą na tym
świecie, która kiedykolwiek cierpiała? – spytałam.
-
Oczywiście, że tak! – oburzył się Horan. - Tylko ty jesteś na tyle pusta, żeby
nie myśleć o uczuciach innych!
-
Tego jeszcze nie słyszałam... – zaśmiałam się pod nosem. - że ja niby jestem
pusta? Co ja pustak jestem?! Może to
ty jesteś pusty, skoro sądzisz, że tylko ty cierpisz?
-
Może i jestem pusty, ale to całkowicie twoja wina!
-
Czyżby?!
-
Otworzyłaś mnie i wysypałaś całą zawartość! „Bo tak”!
-
Hahaha... I co może resztę zakopałam w ogródku? Nie rozśmieszaj mnie Horan!
-
I tu się potwierdza to, co mówiłem! Jesteś pusta jak wydmuszka!
Nie liczą się dla ciebie uczucia innych. Wszystkich wykorzystujesz i gdy się zużyją, to wyrzucasz. Niszczysz ludzi! – jego spojrzenie mroziło. Jego słowa jeszcze nigdy tak nie bolały. Mógł mówić, że zachowuję się jak dziwka, bo szczerze mówiąc, już sama traciłam to, co ludzie nazywają świadomością własnego ja, ale, że niby ja niszczę ludzi… Łzy potoczyły się po moich policzkach. Miałam już serdecznie dosyć tych wszystkich kłótni. Nie miałam już nawet siły krzyczeć.
Nie liczą się dla ciebie uczucia innych. Wszystkich wykorzystujesz i gdy się zużyją, to wyrzucasz. Niszczysz ludzi! – jego spojrzenie mroziło. Jego słowa jeszcze nigdy tak nie bolały. Mógł mówić, że zachowuję się jak dziwka, bo szczerze mówiąc, już sama traciłam to, co ludzie nazywają świadomością własnego ja, ale, że niby ja niszczę ludzi… Łzy potoczyły się po moich policzkach. Miałam już serdecznie dosyć tych wszystkich kłótni. Nie miałam już nawet siły krzyczeć.
- Mam dość. Ja tak dłużej nie mogę! – ledwie
mogłam mówić przez łzy. -Skoro jestem taka pusta, jak twierdzisz, to czemu
teraz czuję, jak serce rozbija mi się na milion kawałków?
-
Lód łatwo pęka – odparł Horan i nie zważając na nic, pobiegł na górę.
Usłyszeliśmy trzaskanie drzwiami. Opadłam na kanapę, schowałam twarz w dłoniach
i zaczęłam szlochać. Cała się trzęsłam.
-
Zajebiście. Wiedziałam, że przez tę pozerską gnidę to tak się skończy! –
syknęła Gabi.
-
Masz na myśli mnie? – spytałam przez łzy, zerkając na dziewczynę.
-
O ile jesteś blondynem, a właściwie rudzielcem, z irlandzkim akcentem, to tak –
odparła. Gdy to powiedziała, do mnie wróciły bolesne słowa Horana i zaniosłam
się szlochem.
-
To nie pomaga – westchnęła Zuzia. Usiadła obok mnie i mocno przytuliła.
Schowałam twarz w jej fioletowych włosach i płakałam.
-
Lepiej chodźmy już spać – zaproponował Liam.
-
To idźcie – poparła go Gabi. - Nie próbujcie teraz drażnić Nialla, a my
spróbujemy uspokoić V, bo jeszcze będzie sobie chciała zrobić krzywdę –
usłyszałam, jak chłopcy niemrawymi głosami szepczą dobranoc, a potem ich kroki
w przedpokoju i na schodach.
-
Cieszę sie, że we mnie wierzysz, G... – odezwałam się. W sumie to miała rację,
już raz się chciałam zabić, ale tak jakby trochę mi to nie wyszło. Dziewczyna
wywróciła oczami.
-
Chodźmy na górę – odezwała się Zuzia.
Wstałyśmy
i bez słowa udałyśmy się na górę. Dziewczyny się uparły, że chcą ze mną
posiedzieć, więc poszły za mną do „mojego” pokoju. Położyłyśmy się na łóżku. Ja
leżałam na środku, a dziewczyny po obu moich stronach. Patrzyłam w ciemny
sufit, a po moich policzkach spływały łzy. Po chwili ciszy odezwałam się:
-
Dlaczego on taki jest?
-
Bo go skrzywdziłaś – odparła Gabi, za co dostała poduszką od Zuzi.
-
Gabi! – fioletowowłosa skarciła ją wzrokiem, ale G tak naprawdę miała rację, bo
ja rzeczywiście go skrzywdziłam, a ona, jak to miała w zwyczaju, nie owijała w
bawełnę, tylko waliła prosto z mostu.
-
Taka prawda – wzruszyła ramionami.
-
Wiem, jestem beznadziejna... – westchnęłam. -
A on ma rację, jestem pusta i zimna. Na co komu ktoś taki jak ja?
-
Jeśli przechodzi ci przez myśl to, co sądzę, to nawet o tym nie myśl! – Gabi
popatrzyła na mnie bezwzględnym wzrokiem.
-
Nie, G, na to jestem zbyt wielkim tchórzem... – no bo taka prawda. Gdybym miała
odwagę się zabić, to już bym to dawno temu zrobiła.
-
To, że zraniłaś Nialla nie znaczy, że tak jest z każdym – dodała Zuzia,
starając się do mnie uśmiechnąć pocieszająco. - Zobacz, jak uszczęśliwiasz
Louisa! – prychnęłam.
-
Louis jest szczęśliwy, bo nie zna prawdy; nie wie, jak ja się męczę; jak bardzo
jestem nieszczęśliwa! - przełknęłam łzy, które wpadły mi do ust. -Byłam głupia.
To prawda. Nie ma żadnej wymówki, która by usprawiedliwiła to, że zdradziłam
Nialla, ale ja go tak bardzo kocham... A świadomość, że on mi nigdy nie
wybaczy; że nigdy nie będzie czuł tego co ja... To mnie zabija!
Gabi
się zaśmiała. Nie no, żeby tak się śmiać z mojego nieszczęścia?!
-
Co? –fuknęłam.
-
Myślisz, że on ci nigdy nie wybaczy? – spytała.
-
To przecież właśnie powiedziałam – odparłam.
-
On ci wybaczy i to niedługo. Wiem, co mówię – uśmiechnęła się. Nie byłam w
stanie uwierzyć jej w to, co powiedziała.
-
A skąd ten pomysł? Nie ma nawet
najmniejszych podstaw, żeby mi wybaczyć i przy każdej kolejnej kłótni mnie w
tym utwierdza!
-
Zdaje mi się, że orientuję się trochę lepiej niż ty.
-
Na pewno... – mruknęłam, robiąc posępną minę.
-
Zobaczysz.
-
Ta... – nie miałam już siły się z nią na ten temat kłócić, bo wiedziałam swoje.
On mi nigdy nie wybaczy. Nigdy. Z takim właśnie przekonaniem zasnęłam.


Obiecałam, więc oto jestem! <3 Tu jest nasz przecudowny dialoooooog!!! <3 pisany do 5 rano xD stwierdzam, że jest fantastyczny! ale po kolei...
OdpowiedzUsuńNiall i Wiki są jak dzieci, unikając tego pocałunku... Całowali się już tyle razy, a poza tym całowali się z każdym. KAŻDYM! Po prostu ręce, cycki opadają...Najlepsze jest to, że oni chcą tego pocałunku jak cholera! Co później pokazują... Dobrze to skomentował Harry "Nagrać ich do jakiejś komedii romantycznej, to baby będą ryczeć". Jest uroczo, ale jak zwykle kończy się kłótnią... Zaczynam mieć ich już dość tak jak bohaterowie. No ile można?! Chociaż ta ostra wymiana zdań jest inna. Jest ostrzejsza i jeszcze bardziej raniąca... To, że Niall porównuje Lou do van D (co przyznaję, że ma poparcie w niektórych momentach, jednak nadal jest niefair. Może jeszcze nie poniżej pasa, ale poniżej cycków na pewno)... To z odwykiem jest ciekawe... Odwyk od Wiki... W sumie to był krótki. Parę dni, kiedy Loucky się obściskiwało nad Loch Ness... Może gdyby był dłuższy to byłby bardziej ogarnięty, a nie zachowywał się jak bachor, ale to tylko moje gdybanie. Jednak za dwie rzeczy otrzymuje nobla w byciu chamem: 1. za tę część, że jest nudna (JESTEM GENIALNA <3) i tu chłopak ma rację, Wiki naprawdę tak samo odreagowuje sprawy z Niallem - przespaniem się z Louisem. Jakby on był jakimś czynnikiem napalającym ją na marchewkowego - to chyba nie jest zdrowa zależność... 2. za stwierdzenie, że jest pusta, wykorzystuje ludzi i mój mistrz końcowy - "lód łatwo pęka". (w tym momencie stawiam sobie pomnik!). Biedna Wiki vel pustak... Miłość jej życia zjechała ją od góry do dołu, ale w końcu ogarnęła, że nie kocha Louisa... Przynajmniej tyle dobrego. Teraz tylko czekam, aż go o tym poinformuje. Chociaż to i tak niewiele da, bo w kontrakcie ma 1,5 roku związku z Louisem. Lovely... Jeszcze wypatruję chwili, w której Horan jej wybaczy - G ma rację. To się wydarzy! I ufam zielonowłosej na słowo (jak to komicznie brzmi...), że będzie to niedługo. :D
A teraz coś o przyjemniejszych rzeczach... HARRY KLĘSKA STYLES! <3<3<3<3 Gabi i Zayn będą rodzicami - cukinia i barbie. hahah będzie zabawnie :D ciekawe, jakie będą dalsze koneksje rodzinne, bo w jakiś sposób musi być jak w Millerach w TEJ scenie (Ty już dobrze wiesz której ;3). :D
Czekam na kolejne zwariowane, millerowe rozdziały z tęczowymi wariatami <3
Love You, Darling :*
xoxo
G
PS Żądam dedykacji w 46! Za Ty już dobrze wiesz co <3
Czy Gabi jest już oficjalnie z Harry'm? Bo wydaje mi się, że jeszcze nie. Więc czekam na TEN moment, jak będą razem, bo mega do siebie pasują. Chociaż... w sumie to charaktery mają inne, ale jakoś tak pasują ;) Ciekawa jestem jak się potoczy dalej relacja Wiki-Niall, raz ten namiętny pocałunek, potem ta kłótnia, w której Niall sobie na baaaardzo dużo pozwolił. Oby słowa Gabi były prorocze, i niedługo on jej wybaczy.
OdpowiedzUsuńA jeszcze jedno Chuck i Blair <3 , bardzo podobni do Nialla i WIki....
Usuńoficjalnie razem jeszcze nie są a z kims takim jak Harry moze być ciężko, ale trzymaj kciuki, bo sama nie wiem jeszcze jak rozwinę ich 'romans'
Usuńrelacja Wiki-Niall też bardzo przypomina mi Chucka i Blair <3 czyli moją ukochaną parę z Gossip Girl i jak będą już kiedyś kręcić film na podstawie mojej powieści to Ed i Leighton zagrają Nialla i Wiki, no chyba, że zagram ja i Horan ;)
a słowa G... prorocze czy nie miały wesprzeć na duchu przyjaciółkę... czytaj dalej a się dowiesz :)
Mery, ja bym tego lepiej nie skomentowała :) jak by Lou powiedział: 'Simple but effective' <3
OdpowiedzUsuńTo Harry to powiedział*!!!
OdpowiedzUsuńHEJO! właśnie skończyłam się uczyć angielskiego, siedziałam nad nim 3h! :O i postanowiłam się rozerwać :>
OdpowiedzUsuń1. Nie potrafię sobie ich wyobrazić z kolorowymi włosami... Zupełnie! Rudy Horan to jeszcze jeszcze, ale czerwony Hazza? Ty różowa? Wow!
2. Hahahahahah, uwielbiam ten teleturniej! Pomysł pierwszorzędny ;) ale taki trochę schizowy... Każdy z każdym... :O Naprawdę, to też wybiega poza możliwości mojej wyobraźni...Tak czy siak - Wik!!!! To było świetne! Tak bardzo chce się teraz z kimś całować! Oddziaływało na moje zmysły jak cholera! A niech to licho, Zayn na 100% dobrze całuje, Hazza tez :3 Ale pocałunek Nicky... Tyle namiętnosci, która przeplata się z nienawiścią i miłością! Mieszanka wybuchowa!!! *.*
Dawaj mi no tu Hazzę bo zaraz zwariuję. Musze na kimś wyładować moją żądzę pocałunków!! ;)
BOSKO!!!! <3
+ Jak to Styles ostatni i to sam?! KOREKTA: nie sam, bo nagle do domu wpada Zee i caluje go namietnie,a potem, on ją bierze w swe ramiona i uciekają najdalej jak się da! Z dala od matmy i fizyki! ^^
++ Smerfowowłosy - cudowne określenie. :)
Ej, scena kłótni V z Niallem jest wspaniała! Tak bardzo mi się podoba :P najlepsza!
Po prostu kocham końcową kłótnię. Gotuje się we mnie z emocji. Bardziej chyba rozumiem i popieram Horana... Wiktoria go porządnie skrzywdziła, ale on mimo to przesadza.
Najważniejsze, ze dużo się dzieje!
I love it & keep writing!
Zee. :*
czego z anga sie uczyłaś?! co powinniśmy umieć na sprawdziań?
UsuńWik jest nienormalna i tyle, a Horan ma psychiczny problem... oni wszyscy mają ze sobą poważnze problemy! chyba musiałoby się walić, palić albo Bóg wie co dziać, żeby to się skończyło... przynajmniej patrzac na to z perspektywy tego rozdziału!
UsuńMusimy umieć WSZYSTKO! i dlatego tyle mi to zajeło...
UsuńDlatego czekam na nexta! <3
wiesz co... przeraża mnie słowo WSZYSTKO!
Usuńrzeczywiscie ^^ mój błąd... ja zła oblałam właśnie egzamin z wiedzy directioners.. możecie mnie oficjalnie zabić!
OdpowiedzUsuńBez urazy, ale trochę nudno jest w wątku Nialla i Wiki... Cały czas się całują i wrzeszczą na siebie. W dodatku te pocałunki wynikają z trochę infantylnych powodów.... Mam nadzieję, że wkrótce coś się rozwinie między nimi. :-) po za tym całkiem niezły rozdział. Szybko i dobrze się go czyta. Cały czas rozbrajają mnie te włosy, to był fajny pomysł :-D
OdpowiedzUsuńeM
śmieszna ta gra. Chlopaki z 1D wydaja mi sie troche zbyt infantylni ale nie wiem w jakim wieku są w Twoim opowiadaniu. Ogólnie czuje sie spelniona gdy w koncu wiem kogo Wiki kocha i dziekuje za to i jeszcze raz za rudego Nialla. Kłótnia była niezła. Jakbys nie miala dalszych pomyslow to chetnie wkleje sie jako nowa dziewczyna Zayna :3co prawda nie mam platynowych włosów ale blond ;) Bzz
OdpowiedzUsuń