niedziela, 27 października 2013

42. She’s more, how to say it… creative.



 Hejka!
Dzisiejszy rodział chciałabym dedykować mojej ukochanej Zwiedzającej w związku z jej wczorajszymi urodzinkami! Rośnij zdrowo, rozwal ludzi na egzaminie gimnazjalnym, znajdź prawdziwą miłość i broń Boże nie miej takich problemów jak nasza bohaterka. Po prostu bądź szczęśliwa i zawsze podążaj za głosem serca, cokolwiek nie będziesz robić. Pamiętaj, że bardzo Cię kocham :)
Wiku.xxx


42. She’s more, how to say it… creative.


Tak jak myślałam, kino nie było zwyczajne. Poszliśmy na chyba najbardziej nienormalną produkcję tego sezonu, czyli „The Millers”. Film opowiadał o czwórce ludzi, która udaje rodzinę, żeby przemycić narkotyki. Dawno się tak nie uśmiałam. W dodatku, dzięki naszym kolorowym włosom i  okularom przeciwsłonecznym, wyszliśmy na bandę zwariowanych nastolatków, a nie na tych sławnych! Czułam się tak swobodnie, tak dobrze. Nie musiałam nikogo i niczego udawać. Nawet Niall nie robił problemów, co było miłą odmianą.

Wracaliśmy do domu w wyśmienitych humorach. Gabi, Harry i Zayn przeżywali wizję posiadania dziecka z zioła, stwierdzając, że też by takie chcieli i zastanawiali się, co było takiego w tych pocałunkach, że pod ich wpływem ludzie otwierali oczy ze zdziwienia. Liam i Zuzia szli z tyłu objęci i o czymś rozmawiali, a ja jak zwykle zazdrościłam im tego beztroskiego szczęścia.
Niall stracił dobry humor, gdy nasza zakochana parka zamknęła się w pokoju, a Zayn, Hazza i G poszli do kuchni robić kolację. Siedział w salonie i był zajęty chyba pisaniem smsów, mając przy tym zaciętą minę, a ja jednym okiem oglądałam Top Gear. Nie wiem, co mnie podkusiło, ale odezwałam się:

- Widzę, że zepsuliśmy ci trochę wieczór…

Chłopak uniósł wzrok znad telefonu i posłał mi nienawistne spojrzenie.

- Trochę? – prychnął. -Siedziałem z tobą, G, Zaynem i Hazzą, którzy chichrali się jak głupi przez cały film, a do tego z naszą zakochaną parką - w jego głosie słychać było jad.

- Wyluzuj - mruknęłam.

- Mógłbym spędzić ten czas z moją piękną, inteligentną dziewczyną... - słysząc te denne komplementy na temat Scarlet, udałam, że wymiotuję, a chłopak, widząc to, dodał. - Jest poziom wyżej niż poprzednia.

Poczułam, że robię się czerwona i syknęłam:

- Możesz się zachwycać tą swoją dziewczyną do woli, ale nie przy mnie!

- Bo co? Zazdrosna?

-Ja? O ciebie? Chciałbyś!

- Louis już ci nie wystarcza? - wkurzył mnie i to bardzo.

- Zostaw... - zaczęłam, ale nie dał mi dokończyć:

- Nie! Nie mam zamiaru! – zamyślił się albo udawał, że myśli. - Może jednak masz dobry pomysł... Co za nowość! Prawie zapomniałem, że jestem takim przerywnikiem, żebyś mogła napalić się na Tomlinsona! - nie wytrzymałam i chyba już po raz enty wymierzyłam mu policzek. Chłopak nawet nie drgnął.

- Teraz to nawet na to nie zasługujesz! - krzyknęłam.

- A na co? Słucham!

- Nie chcesz wiedzieć!

- A może i chcę! Albo w sumie masz rację, nie chcę mieć z tobą nic wspólnego!

Powtarza mi to już dziesiąty raz. Chyba jesteśmy w jakiejś pieprzonej, niekończącej się spirali nienawiści.

- A może jeszcze książkę o tym napiszesz? - syknęłam.

- A kto tu jest „pisarką”? – prychnął. - Już masz tytuł na bestseller? - popatrzyłam na niego nienawistnym wzrokiem, a on uśmiechnął się złośliwie. -Mam! „Jak być dziwką?” - poczułam, że łzy napływają mi do oczu, a każde jego słowo raniło bardziej niż poprzednie. Chłopak miał to gdzieś i mówił dalej. – „Mów mu, że jest słodki i że go kochasz, a potem, kiedy on już straci dla ciebie głowę, prześpij się z jego przyjacielem”

-Brzydzę się tobą! - krzyknęłam.

- I nawzajem! Mam jeszcze piękny finał! „Potem drzyj się na niego, że przeżywa, gdy wcześniej mówiłaś, że kochasz jego wrażliwość! A na koniec twierdź uparcie, że nadal go kochasz!”

- Ale ja cię kocham!

- I kogo to obchodzi?!

- Mnie! Jeśli czujesz to samo!

- Ruszyłem do przodu! Pogódź się z tym! Co do zasady to ty poleciałaś od razu do łóżka Tomlinsona.

- Nienawidzę cię!

- Nareszcie mówisz do rzeczy!

- Niedobrze mi... - mruknęłam, wychodząc z salonu i zalewając się łzami.

To znowu się stało. Znowu się pokłóciliśmy! I skąd tu znaleźć siłę do życia? No skąd?! Do tego Horan z każdą kolejną kłótnią robi się coraz bardziej kreatywny...

Gdy wbiegłam na górę po schodach, z pokoju Liama wyszła mi naprzeciw Zuzia. Widząc moje łzy, przytuliła mnie.

- Znowu? - spytała.

- Tak – odparłam i weszłam do mojego pokoju, a dziewczyna za mną.

- Wiki, tak nie może być...

- No wow! Ja to wiem! Ale co mam z tym zrobić? Ile razy go nie przepraszam, to zawsze zostaję zmieszana z błotem...

- A może po prostu przestańcie się do siebie odzywać? Nie byłoby łatwiej?

- Zuzia, przecież wiesz, że to nie jest takie łatwe! Gdybym mogła wsiąść w samolot i nigdy tu nie wracać, to może… ale jak mam się do niego nie odzywać, skoro widzę się z nim codziennie?

- To... Nie wiem, co zrobicie, ale proszę was, przestańcie się kłócić. Ja nie mogę patrzeć na to, jak się męczycie...

- A myślisz, że dla mnie to nie jest trudne? Mam go i tych jego opowieści o tej cudownej Scarlet serdecznie dosyć.

- Sądzisz, że on coś do niej czuje? - spytała fioletowowłosa, zerkając na mnie pocieszająco.

- Nie wiem – westchnęłam. - ale jeśli tak, to znaczy, że go nie znam. Przecież to się kłóci z... Ona jest zbyt idealna! Jest totalnym przeciwieństwem mnie.

- No to znasz odpowiedź - odparła dziewczyna, uśmiechając się smutno. - Popłacz sobie. To dobrze ci zrobi. Jakbyś mnie potrzebowała, to będę u Liama.

- Szczęściara - mruknęłam, gdy wychodziła z mojego pokoju.

Wyciągnęłam się na łóżku i patrzyłam w sufit. Zastanawiałam się, czy Zuzia miała na myśli to, że Niall umawia się z idealną Scarlet, żeby o mnie zapomnieć; że dlatego wybrał sobie taką, która w najmniejszym stopniu mnie przypomina. Jeśli to prawda, to czemu nie umiał po prostu zapomnieć? Przecież to do Horana niepodobne, żeby umawiać się z kimś tylko po to...
A co jeżeli ona naprawdę mu się podoba? Jeżeli podobają mu się te jej kasztanowe, gęste włosy, idealna figura, skóra bez żadnej skazy, perfekcyjny ubiór i te dziwne upodobania?
W takim wypadku mogę zapytać, co stało się z dawnym Niallem Horanem? Przestał istnieć? Przecież nie można aż tak się zmienić w zaledwie dwa tygodnie! To chore! Stary Niall gdzieś tam musi być! Muszę go wydobyć ze środka! Tylko jak, skoro on mnie nienawidzi?

Westchnęłam ciężko i zamknęłam oczy. Postanowiłam o tym nie myśleć, żeby się nie denerwować. Włożyłam słuchawki do uszu i puściłam sobie na replay „Loose yourself” Eminema. Ta piosenka była piękna. Gdy jej słuchalam, zawsze przypominały mi się pierwsze wakacje w USA, beztroskie i idealne. W końcu udało mi się usnąć.

Następnego ranka było bardzo gorąco, więc postanowiliśmy zaszaleć i zjeść śniadanie w ogródku. Musieliśmy zabawnie wyglądać z tymi różnokolorowymi czuprynami, siedzący wokół stołu ogrodowego. Zajadaliśmy się goframi z bitą śmietaną, które tamtego ranka smakowały wręcz wyśmienicie, i właśnie wtedy, gdy kątem oka zerkałam w stronę pochłaniającego wszystko w ekstremalnym tempie, do płotu podeszła sąsiadka Tomlinsonów, pani Hamilton.


- Dzień dobry! Są może państwo Tomlinsonowie w domu? - zawołała z niezwykle uprzejmym uśmiechem na twarzy.

- Nie, wyjechali - odparł Liam, uśmiechając się do kobiety przyjaźnie.

- I nie wrócą -  szepnął Niall, ale na tyle głośno, żeby kobieta mogła go usłyszeć. Czy zrobił to specjalnie? Sąsiadka westchnęła i odeszła. Nawet się nie pożegnała ani nie życzyła nam smacznego, jakby wypadało, tylko mruknęła pod nosem:

- Taka miła rodzina... Szkoda, że tak szybko się wyprowadzili.

Gabi i Harry słysząc to, poderwali się z miejsc.

- Do domu! Już! - zawołała dziewczyna, a ja spojrzałam na nią nierozumiejącym wzrokiem. Co tym razem się stało? Liam spojrzał na nią pobłażliwie i odezwał się:

- Nie mów, że myślisz o tym, o czym ja myślę, że myślisz...

G i Hazz wymienili ze sobą znaczące spojrzenia i pokiwali głowami. Gdy przenieśliśmy się do kuchni, nie wytrzymałam i spytałam:

- O co chodzi?

- Nieeee, proszę... - jęknął Liam.

- Liam, daj jej powiedzieć, bo poza tobą nikt nie wie, o co chodzi! - wtrącił Zayn, na co Gabi wyszczerzyła się psychodelicznie.

- To nie zwiastuje nic dobrego… - wycedził Niall.

- Skoro ta sąsiadka w sumie sama stwierdziła, że Tomlinsonowie się wyprowadzili, to po co ją i innych ludzi wyprowadzać z błędu? - zapytała G.

- Mamy udawać Tomlinsonów? - zdziwiła się Zuzia.

- Pomyśl! Oni ich znają! - syknął Harry.

- Daj jej spokój - odwarknął protekcjonalnie Liam.

- Pięknie, bohaterze, a teraz do rzeczy - ponaglił go Niall.

Wtem mnie olśniło.

- Mamy udawać nową rodzinę - oznajmiłam.

- Dokładnie! - zawołała uradowana Gabi.

- Zwróćmy ja do Londynu, bo moje włosy tego nie przeżyją - jęknął Zayn.

- Bez mojej odżywki tym bardziej - odparła, uśmiechając się słodko.

- Biedny Zayn, jest teraz między młotem a kowadłem... - Hazz spojrzał na niego współczująco.

- To nie jest taki głupi pomysł - odezwał się Niall.

- Młot i kowadło? - zdziwiła się Zuzia. Boże, jak można być tak nieogarniętym? Na szczęście to Horan ją uświadomił, o co mu chodziło:

- Ta rodzina!

- Nareszcie ktoś mnie popiera! - zawołała Gabi, praktycznie podskakując na krześle z ekscytacji.

- O ile nie będziesz dotykać moich włosów, to tak - zgodził się Zayn.

- Może być fajnie - stwierdziła Zuzia.

- Naprawdę? - jęknął przerażony Liam.

 - Wyluzuj! - poprosiła go dziewczyna.

- robię to tylko dla ciebie - uległ.

- Zapamiętamy to sobie! Vic? – zwróciła się do mnie G. Wszyscy spojrzeli na mnie wyczekująco.

- Ja... - zawahałam się. Teraz wszystko zależy ode mnie. Niall się zgodził... - No dobra.

- Kto chce być tatą? - spytała Gabi. Od razu chłopcy zaczęli się kłócić, bo oczywiście każdy chciał być najważniejszy, ale nie byli w stanie dojść do porozumienia. Westchnęłam.

- Nie dałoby się tego jakoś rozegrać sprawiedliwie? - spytałam.

- Masz rację, V! - stwierdziła Gabi. - Mam idealny pomysł, jak to ustalić...

- Jaki? - niecierpliwił się Harry.

- Zrobimy konkurs - wyjaśniła.

- Konkurs? - zdziwił się Niall.

- Tak, a właściwie teleturniej...
Gabi odmówiła wszelkich wyjaśnień aż do wieczora, gdy kazała nam wszystkim spotkać się punkt ósma w salonie. Cały dzień wszyscy ją zaczepiali i prosili, a wręcz błagali, żeby uchyliła rąbka tajemnicy, ale ona tak już ma, że jak się uprze, to koniec, więc nikt się niczego nie dowiedział. W związku z tym cała podekscytowana szóstka siedziała na kanapach już za dziesięć ósma. Czekaliśmy tylko na Gabi.
Właśnie wybijałam jakiś niecierpliwy rytm na podłokietniku kanapy, gdy Zayn odezwał się konspiracyjnym szeptem:
- Jak myślicie, co tym razem ta wariatka wymyśliła?
- Ja wiem jedno, że nie chcę się dowiedzieć, co to za teleturniej... - stwierdził Liam.
- Oj chłopaki, będzie fajnie - uśmiechnęłam się. - No bo co może być okropnego? Przecież nie każe nam się wymazać w błocie albo co...
- Wiesz, nie byłbym tego taki pewien na twoim miejscu - mruknął Niall, a ja wywróciłam oczami. On zawsze coś powie tak, żeby to tylko nie zgadzało się z tym, co ja stwierdzę. To takie dziecinne...
- A nawet jeśli? To tylko zabawa.
- Zabawa, która ma wyłonić, kto będzie najlepszym ojcem, a kto najlepszą matką - wtrącił Liam.
- Może będzie kazała nam zmieniać pieluchy lalkom bliźniaczek na czas? - zastanawiała się Zuzia na głos.
- Nie sądzę – mruknęłam. - Gabi jest bardziej, jakby to ująć... kreatywna.
- To co można w takim wypadku robić, żeby wyłonić najlepszych pretendentów na rodziców z nas? - spytał Hazz.
- Wszystko, Styles, wszystko - odparł Niall, a w kąciku jego ust pojawił się ten łobuzerski uśmieszek. Boże, czemu on wyglądał teraz tak nieziemsko, jeszcze tymi rudymi włosami, a ja byłam zmuszona go nienawidzić z całego serca?
Po pełnej napięcia chwili ciszy w salonie pojawiła się Gabi.
- Co wy już wszyscy na miejscu? - zdziwiła się. - Skoro tak, to możemy zaczynać – oznajmiła. - Witam wszystkich zebranych na pierwszej edycji teleturnieju „Najlepszy pocałunek”, którego nagrodą główną jest zaszczytna funkcja głów naszej zmyślonej rodziny...
- Co rozumiesz przez „najlepszy pocałunek”? - wtrącił Harry, a dziewczyna spojrzała na niego morderczym wzrokiem.
- Zamknij tę swoją pomidorową gębę i posłuchaj, to się dowiesz! - syknęła, a po chwili znów weszła w rolę gospodarza programu. - Zasady są proste. Każda dziewczyna całuje się z każdym chłopakiem i poprzez tajne głosowanie wybierają najlepiej całującą osobę z drużyny przeciwnej.
- Nie rozumiem... - mruknął Liam.
- To proste, Payno! Całujesz się z każdą z nas i oceniasz pocałunek w skali od jednego do dziesięciu i uprzedzę pytania, które zaraz zadacie. Wszystko, co zdarzy się w reality show, zostaje w reality show, a do tego nie obowiązują nas przez całą długość trwania programu żadne koneksje typu chłopak-dziewczyna. Dla przygłupów: wyrzucamy ze słownika słowo „zdrada”. Co wy na to?
- To naprawdę jest konieczne? Nie ma innego sposobu? - spytał Niall.
- Owszem, jest sposób, Horan. Możesz przegrać walkowerem, ale czy tego właśnie chcesz? - spojrzała na niego pytająco. - Nie będzie ci wstyd?
- Dobra, spoko... - odparł.
Przekonanie całej ekipy, że to nic nie zmieni i wszyscy będą całować się ze wszystkimi i tym podobne trwało… dość długo. W końcu Gabi osiągnęła sukces i mogliśmy zaczynać.
- To kto pierwszy? - spytał Harry.
- Może gołąbeczki - stwierdziła Gabi. - ale jeszcze jeden warunek - nie przyznajemy punktów za to, że z kimś jesteśmy, tylko za technikę!
No i się zaczęło. Najpierw całowali się Liam i Zuzia. Wyglądali tak słodko! Na kilometr było widać, że się kochają i nic nie stoi im na drodze do szczęścia. Ten ich pocałunek był taki spokojny i delikatny. Było widać, że nie muszą się bać, że ktoś im wydrze siłą to uczucie. Szczerze mówiąc, niezwykle im tego zazdrościłam.
Potem Zuzia całowała się z Harrym, a Liam z Gabi. Widać było, że to nie to samo; że nic nie czują do tych osób. Następnie do Zuzi podszedł Zayn. Po ich pocałunku mogłam dostrzec, że podobała jej się jego technika...
Nim się zorientowałam jakimś cudem Harry znalazł się przy mnie i wpił  w moje usta. Był to przyjemny pocałunek, ale nic wielkiego. Przy okazji przypomniałam sobie, że to był już nasz drugi raz... Pierwszy był, gdy Harry wypróbowywał swoją metodę eksperymentalną.
Gdy się ode mnie oderwał, zobaczyłam Nialla całującego się z Zuzią. Automatycznie poczułam ukłucie zazdrości. Nie podobało mi się to, że moja przyjaciółka całuje się z moim chłopakiem. Nie, nie moim. Byłym. Ale jednak. To nawet nie wyglądało dobrze z punktu widzenia postronnego obserwatora! Byłam wdzięczna Liamowi, który widząc moją minę, zajął mnie pocałunkiem. W jego trakcie czułam się głupio. Tak, jakbym całowała się z bratem...  W tym przypadku kazirodztwo mi nie grozi.
- Dobra, to teraz Niall i Wiki - oznajmiła Gabi, a ja poczułam, jak zmroziło mi krew w żyłach. Tego nie wzięłam pod uwagę. Przecież całowanie z każdym oznaczało też całowanie z Horanem.

8 komentarzy:

  1. Końcowa dedukcja godna Sherlocka Holmesa :-P Ahhh nie ma to jak sielanka czyli wszystko po staremu Horan drze jape i dalej "kocha" księżna Kate :-P a Gabi ma powalone pomysly. No jestem ciekawa jak ten pocałunek sie skończy. Z pewnością bedzie ciekawie. Z pozdrowionkami Dziurka <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Robi się gorąco :D Czekam na ciąg dalszy szalonego pomysłu G ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Siemanko, Darling <3
    Tytuł bardzo pasuje. Haha kreatywność 😁 <3 a co do tytułów, to Ty już wiesz co!
    WE'RE THE MILLERS!!!!! Mój ukochany film lata <3 nie mogłam się tego już doczekać!!! :D chcę dziecko z zioła!!!! Kocham tę scenę <3 poza Ty już dobrze wiesz którą, ta jest moją ukochaną! Jeszcze jak ono ląduje pod kołami tira. Hahah
    A tak wracając do pastu, to takie urocze, że w końcu cała gromadka spędziła miło i anonimowo czas, a że Niall nie wymyślał, to jest po prostu szok! Jednak niedługo... Kolejna kłótnia. Kolejny policzek. Kolejny raz Wiki twierdzi, że go kocha, a on znowu jej nie wierzy. Trochę to potrwa zanim uwierzy, ale szczerze, to też bym miała z tym problem. Przespała się z Lou i jest z nim w związku, a twierdzi, że kocha Nialla. Rozumiem, że mogła nie do końca byc pewna swoich uczuć, ale kiedy nie jest się pewnym, to się zastanawia i decyduje, a nie wskakuje do łóżka napalonego bruneta... Wiki ma jeszcze dużo do nauczenia się o życiu i mam nadzieję, że zrobi to szybko, bo inaczej zobaczymy ją szybko w nastoletnich matkach albo co... A co do matek, to ciekawi mnie reakcja na obecne sytuacje Louisa i Elle w 2062. Sądzę, że niedługo do nich nawiążesz, bo prawie o nich zapomniałam... Ale ja to ja - sklerotyczka. Może Scarlet też? Będzie miała chociaż jedną wadę i wiem! Kiedy spotka się z Niallem, nie będzie pamiętała, kim on jest. Muahaha dobra... Moze nie skleroza, ale zanik pamięci by to załatwił... Takie tam "patelnią w łeb, patelnią w łeb..." Albo wiem! Dostanie ogonem od orki! Haha xD
    WE'RE GONNA BE THE MILLERS! Różnokolorowi wariaci w domu Tomlinsonów <3 czemu nie dziwi mnie to, że to G wpadła na taki porąbany pomysł? :P jeszcze ten teleturniej! Yyayay! Jak Vic mogła nie ogarnąć, że będzie musiała się całować z horanem? Prawie taki nieogar jak Zuzia... Czekam, co z tego pocałunku wyniknie :3 i w ogóle z tego ich w sumie "aktorstwa" i braku Tomlinsonów na karku... Czekam na nexta oczywiście i coś czuję, że będzie się działo :D
    A w ogóle to po tym teleturnieju Wiki oficjalnie całowała się z całym One Direction. Challenge completed in 3 months. Nice!
    Love, sunshine
    Widzimy się w środę <3
    xoxo
    G.

    PS Twój nieogar rano - hahah <.3

    OdpowiedzUsuń
  4. fajnie, akcja się toczy i dużo się dzieje. Uwielbiam Gabi za te wszystkie pomysły, chociaż ten ostatni z konkursem trochę mniej mi się spodobał. No chyba, że chodzi tylko o to by Wiki i Horan się pogodzili ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może nie chodzi o zgodę, ale rzeczywiscie teleturniej jest bardzo ważny. To jest przełomowy moment w ich zyciu ;) wyczuwam apogeum w przyszłym rozdziale

      Usuń
    2. w takim razie czekam z niecierpliwością ;)

      Usuń
  5. Hejooo :D
    Po pierwsze... DZIĘKUJĘ za dedykację <3 i za życzenia :3 Ja też Cię bardzo kocham <3
    Yeeyy tak pięknie zaczynamy rozdział... kłótnią mojej ukochanej "parki" <3 To serio źle na mnie wpływa... Już sama chcę się tak pokłócić... A co jeśli ja wcale nie jestem na Niego wkurzona, tylko po prostu chcę się z nim pokłócić? Nie no dobra, to na pewno nie o to chodzi... Już to, że jestem wkurzona jest do mnie nie podobne, a co dopiero chcieć się kłócić z ludźmi...
    Ale Niall jest wredny.... :c
    Huehuehu genialny pomysł z tą rodzinką i z teleturniejem :D
    I chyba Viki nie sądziła, że będzie musiała się całować z Niallem... Albo zapomniała o nim :p

    Nie mam siły pisać dłuższego komentarza, wybacz, ale nie ogarniam już niczego... :c Głupie urodziny.. :(

    Zwiedzająca :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Salut!
    1. 'Jest poziom wyzej niz poprzednia' to takie chamskie! :O
    2. O moj Panie jaka ta klotnia jest ostra! Ciarki przechodza po plecach... Rany! Mocne teksty leca... Biedny Niall... Tak ciezko mu wybaczyc .
    3. Fioletowowlosa, beka :D
    4. Gofery! Omnomnomnomnom <3
    5. Ach ta G i jej pomysly. Polubilam ja razem z Harrym! :)
    6. Powiem ci, ze czekam na PRZELOM w relacji V-Horan...
    Pozdrowionka! Ja wiem, że z tym komentarzem nawaliłam (i za późno, i za krótki). Ech, Zee się Kopernika zachciało... Kocham Cb, chłopców i to opowiadanko.
    Bisous, Zee. :)

    OdpowiedzUsuń