- Coś się stało, Paul? - spytał Liam.
- Nie. To znaczy chyba nie... Szef chce rozmawiać z Louisem i Vicky.
- Ze mną? Ale o czym?! - zdziwiłam się, ale po chwili przypomniało mi się to, co Lou mówił o Modest Management i tym, co się stało wczoraj... To nie wróży nic dobrego...
- A jak myślisz? Chyba nie o kolorach kwiatów na klombie przed Buckingham Palace - prychnął pogardliwie Niall.
- Daruj sobie, Niall - mruknął Hazz. - Przecież Wiktoria doskonale wie, o czym może chcieć rozmawiać Van der Woodsen!
-Wolałbym, żeby tak nie było... - westchnął Lou, na co ja ścisnęłam jego dłoń.
- Damy radę. Chodź, Lou. Miejmy to już za sobą - powiedziałam i pociągnęłam chłopaka w stronę drzwi. Gdy mieliśmy już wyjść, odwróciłam się. - A i Hazz, masz pozdrowienia od Blair... Jeśli ci na niej zależy, to weź coś z tym zrób!
A potem szłam razem z Louisem za Paulem.
- Jak myślisz, czego on od nas chce? - spytałam szeptem.
- Nie wiem... To znaczy nie dokładnie... Mam tylko nadzieję, że nie zabroni nam się spotykać. Choć tak naprawdę nie wiem, czego możemy się spodziewać. Ale trzeba mieć jakąś nadzieję - odparł, a żeby dodać mi otuchy objął mnie ramieniem.
- Tak... Miej nadzieję na najlepsze, bądź gotów na najgorsze - wyszeptałam bardziej do siebie niż do niego i po chwili stanęliśmy przed drzwiami do pokoju dla VIP-ów.
- No to ja was zostawiam i życzę powodzenia - powiedział Paul i od razu się ulotnił. Popatrzyłam z przerażeniem na Louisa, a on uśmiechnął się pokrzepiająco i zapukał do drzwi. Po chwili usłyszeliśmy wypowiedziane głębokim głosem: „Proszę”. Gdy Lou nacisnął klamkę, wzięłam głęboki oddech. Drzwi się otworzyły, a moim oczom ukazało się ekskluzywnie urządzone pomieszczenie, w takim to spotykają się VIP-y po koncertach. Na skórzanej kanapie z białym iPadem w dłoni siedział ubrany we włoski garnitur mężczyzna w średnim wieku z charakterystycznymi brytyjskimi rysami twarzy i świdrującymi szarymi oczami. Wyglądał tak, jakby przewidywał właśnie kolejny ruch jego przeciwnika. Bił od niego przerażający chłód. Przypominał trochę złego czarnoksiężnika z bajek. Wyczułam, że to nie będzie przyjemna znajomość.
- Dzień dobry, panie Van der Woodsen - odezwał się Louis ze sztucznie wesołym uśmiechem na twarzy.
- Dzień dobry - bąknęłam, gdy Lou szturchnął mnie delikatnie w ramię. Sama byłam zbyt oszołomiona, aby się odezwać.
- Witaj, Louis. Ciebie też witam. Ty jesteś Wiktoria, tak? - spytał. Miał głęboki i szorstki głos. Jego sokole oczy lustrowały mnie od góry do dołu.
- T-tak... - to jedyne, co udało mi się z siebie wydusić.
- Usiądźcie - polecił, a my bez słowa sprzeciwu spełniliśmy jego polecenie, bo w sumie, jak już mam słuchać tego wcielenia zła, to wolę na siędząco. Dobrze, że kanapa, na której usiedliśmy znajdowała się kilka metrów od niego. Moja dłoń w przerażeniu odnalazła dłoń Louisa i wplotła swoje palce między jego. Chłopak zacisnął nasze dłonie w żelaznym uścisku.
To wszystko nie umknęło uwadze Van
der Woodsena.
- Wiem, że zastanawiacie się, dlaczego chciałem z wami porozmawiać, ale pozwolicie, że najpierw się przedstawię, bo ty, Wiktorio, mnie nie znasz. Tak więc nazywam się Richard Van der Woodsen i jestem prezesem Modest Management. Moim zadaniem jest między innymi dbanie o dobre imię wielu gwiazd w tym One Direction, pilnowanie, by nie pakowali się w kłopoty czy w niekorzystne związki - gdy to mówił, czułam jak w gardle rośnie mi gigantyczna gula... - I tym sposobem przechodzimy do sedna sprawy. CO WY SOBIE DO JASNEJ CHOLERY WYOBRAŻALIŚCIE?! - wystarczyła sekunda, by krzyknął, ale nie stracił panowania nad głosem. - Nie mam nic przeciwko nowym parom. Tylko, błagam, nie róbcie tego bez mojej wiedzy! Dostałem prawie zawału serca, gdy przeczytałem to w porannej gazecie w dziale plotkarskim!!! Nie możemy sobie pozwolić na żadne niedoskonałości! Więc powiedzcie mi, czy traktujecie to na poważnie?
- A jak mielibyśmy to traktować?! - spytał się Louis.
- No nie wiem... Co sobie ludzie pomyślą na to, że Louis Tomlinson umawia się z szesnastolatką? To nasza główna obawa.
- Niech sobie myślą, co chcą! Mnie to nie przeszkadza - w końcu udało mi się z siebie wykrztusić.
- Wiktorio, dziecko drogie. To jest show business. Tu wszystko się liczy.
- Może i tak, ale widziałam komentarze Directioners pod naszymi zdjęciami i nie było tam hejtów!
- Directioners to Directioners, ale mnie chodzi o to, czy ktoś z góry się nie przyczepi do tego, czy powinniście być razem!
- Jeśli chodzi ci o to, to wszystko sprawdziłem i nie mają do czego się przyczepić. Od szesnastego roku życia to nie jest karalne.
- To macie szczęście! Poznalibyście się rok, dwa lata temu, a poszedłbyś siedzieć za pedofilię, Tomlinson!
- Ale nie pójdzie! Więc w czym jest problem?! - No ten facet zaczął mnie porządnie denerwować!
- W tym, że temat dziewczyn One Direction jest bardzo kruchy. W dzisiejszych czasach potrzebujemy stałego, szczęśliwego związku. Dlatego od dziś będziecie pokazywać się razem w miejscach publicznych, chodzić razem na gale i rozdania nagród, ty, Wiki, masz odpisywać fankom na tweety i mówić jaka to jesteś szczęśliwa, a ty Lou, jak dziś na koncercie padnie pytanie o twoją dziewczynę, to masz powiedzieć, kim jest - mówiąc to, miał niezwykle znudzoną minę. - Po prostu macie aż ociekać szczęściem, miłością i zabraniam wam ze sobą zrywać! Najwcześniej do stycznia przyszłego roku - na koniec na jego twarzy zagościł cwany uśmieszek, a mnie serce podeszło do gardła. Czyli nadszedł czas na to, czego się obawiałam: związek na pokaz...
- Przepraszam, ale jak to sobie pan wyobraża? Ja mieszkam w Polsce. Chodzę tam do szkoły. Od września zaczynam naukę w najlepszym warszawskim liceum!
- Tak? Od teraz jesteś przyjęta do najlepszej szkoły w Londynie. A nawet, jeśli chcesz, mogę ci załatwić dodatkowe przesłuchanie do Royall Ballet School, bo wiem, że w głębi serca tego właśnie pragniesz - opadła mi szczęka. Skąd on to wie? Czy on chce mnie przekupić? Widząc moją minę, dorzucił. - Myślisz, że jak nie powiedziałaś chłopakom o twoim niespełnionym marzeniu, to my do tego nie dotrzemy? Więc uważaj, bo ja dowiem się wszystkiego...
- Wiem, że zastanawiacie się, dlaczego chciałem z wami porozmawiać, ale pozwolicie, że najpierw się przedstawię, bo ty, Wiktorio, mnie nie znasz. Tak więc nazywam się Richard Van der Woodsen i jestem prezesem Modest Management. Moim zadaniem jest między innymi dbanie o dobre imię wielu gwiazd w tym One Direction, pilnowanie, by nie pakowali się w kłopoty czy w niekorzystne związki - gdy to mówił, czułam jak w gardle rośnie mi gigantyczna gula... - I tym sposobem przechodzimy do sedna sprawy. CO WY SOBIE DO JASNEJ CHOLERY WYOBRAŻALIŚCIE?! - wystarczyła sekunda, by krzyknął, ale nie stracił panowania nad głosem. - Nie mam nic przeciwko nowym parom. Tylko, błagam, nie róbcie tego bez mojej wiedzy! Dostałem prawie zawału serca, gdy przeczytałem to w porannej gazecie w dziale plotkarskim!!! Nie możemy sobie pozwolić na żadne niedoskonałości! Więc powiedzcie mi, czy traktujecie to na poważnie?
- A jak mielibyśmy to traktować?! - spytał się Louis.
- No nie wiem... Co sobie ludzie pomyślą na to, że Louis Tomlinson umawia się z szesnastolatką? To nasza główna obawa.
- Niech sobie myślą, co chcą! Mnie to nie przeszkadza - w końcu udało mi się z siebie wykrztusić.
- Wiktorio, dziecko drogie. To jest show business. Tu wszystko się liczy.
- Może i tak, ale widziałam komentarze Directioners pod naszymi zdjęciami i nie było tam hejtów!
- Directioners to Directioners, ale mnie chodzi o to, czy ktoś z góry się nie przyczepi do tego, czy powinniście być razem!
- Jeśli chodzi ci o to, to wszystko sprawdziłem i nie mają do czego się przyczepić. Od szesnastego roku życia to nie jest karalne.
- To macie szczęście! Poznalibyście się rok, dwa lata temu, a poszedłbyś siedzieć za pedofilię, Tomlinson!
- Ale nie pójdzie! Więc w czym jest problem?! - No ten facet zaczął mnie porządnie denerwować!
- W tym, że temat dziewczyn One Direction jest bardzo kruchy. W dzisiejszych czasach potrzebujemy stałego, szczęśliwego związku. Dlatego od dziś będziecie pokazywać się razem w miejscach publicznych, chodzić razem na gale i rozdania nagród, ty, Wiki, masz odpisywać fankom na tweety i mówić jaka to jesteś szczęśliwa, a ty Lou, jak dziś na koncercie padnie pytanie o twoją dziewczynę, to masz powiedzieć, kim jest - mówiąc to, miał niezwykle znudzoną minę. - Po prostu macie aż ociekać szczęściem, miłością i zabraniam wam ze sobą zrywać! Najwcześniej do stycznia przyszłego roku - na koniec na jego twarzy zagościł cwany uśmieszek, a mnie serce podeszło do gardła. Czyli nadszedł czas na to, czego się obawiałam: związek na pokaz...
- Przepraszam, ale jak to sobie pan wyobraża? Ja mieszkam w Polsce. Chodzę tam do szkoły. Od września zaczynam naukę w najlepszym warszawskim liceum!
- Tak? Od teraz jesteś przyjęta do najlepszej szkoły w Londynie. A nawet, jeśli chcesz, mogę ci załatwić dodatkowe przesłuchanie do Royall Ballet School, bo wiem, że w głębi serca tego właśnie pragniesz - opadła mi szczęka. Skąd on to wie? Czy on chce mnie przekupić? Widząc moją minę, dorzucił. - Myślisz, że jak nie powiedziałaś chłopakom o twoim niespełnionym marzeniu, to my do tego nie dotrzemy? Więc uważaj, bo ja dowiem się wszystkiego...
- Niech pan przestanie. Nie może pan jej na siłę wciągać do naszego świata... - odezwał się Lou. W jego głosie słychać było złość.
- Ona już sama się do niego wciągnęła, gdy nawiązała kontakt z twoją siostrą, a potem całowała się z tobą. Jeśli chciałaś mieć normalne życie jak miliony ludzi na tym świecie, to trzeba było pomyśleć wcześniej. Teraz nie macie zbytnio wyboru. Witamy w świecie Modest Managementu - uśmiechnął się bezczelnie. - Co? Nie cieszycie się, że nie zabroniłem wam się spotykać?
- Jest pan okropnym człowiekiem!
- Zawsze mogę zmienić zdanie i możesz mieć samolot do Polski za godzinę i dopilnuję, że nigdy więcej się już nie spotkacie. To jak? Nie mam zbyt wiele czasu. Decyzja! - popatrzyłam zrozpaczonym wzrokiem na Louisa. Zero prywatności czy zero miłości? Chłopak ścisnął moją dłoń, jakby chciał pokazać, że damy radę i powiedział:
- Wiki, to zależy od ciebie. Nie będę cię zmuszał do zostawienia domu rodzinnego i szkoły dla bycia ze mną. To ja muszę robić wszystko, co mi każą, ty masz wybór...
- Co to za wybór?! Być z tobą i nie mieć prywatności ani wolnej woli co do naszego związku, czy wrócić do Polski tak, jakby to nigdy się nie stało i zapomnieć? Nie umiałabym zapomnieć! Zostanę... To w końcu tylko kilka miesięcy, a potem się zobaczy. A jeśli oferta przesłuchania do Royall Ballet School jest nadal aktualna, to chętnie z niej skorzystam - No co? Jak proponują, to czemu nie skorzystać? Skoro i tak tu będę uziemiona, to mogę robić coś pożytecznego.
- Miło mi słyszeć, że się zdecydowałaś po dobroci, bo nie zawsze jestem taki przychylny. Z przyjemnością ogłaszam, że rozpoczynamy promowanie nowego związku! - zatarł dłonie, śmiejąc się szyderczo. - To teraz przechodzimy do zasad. W twoim wypadku, Wiki, zero bliskich kolegów; żadnego flirtowania z kolegami ze szkoły czy umawiania się do kina. Macie spędzać razem co najmniej jeden wieczór w tygodniu. Potem możecie nawet ze sobą zamieszkać. Wiktorio, podasz mi swój numer telefonu oraz login i hasło do twojego konta na twitterze...
- Chyba pana pogrzało! I tak nie będę miała prywatności!!! Nie będzie mnie pan aż tak kontrolować! Numer telefonu - proszę bardzo - ale nic więcej! Nie wiąże mnie żadna umowa, więc nie może mi pan kazać podać haseł!
- Ona ma rację. To, że kontroluje pan nas, nie oznacza, że może pan ją także kontrolować!
- No dobrze... Może trochę się zapędziłem, ale będziesz pisać tam, co ci powiemy - Taaa... Chciałbyś, głupi facecie. Nie mam zamiaru ci się podporządkowywać! Czy on naprawdę myśli, że będę mu robić wszystko, co mi każe? Dobry żart.
- Oczywiście - odparłam. Z takimi nie warto się kłócić.
- A więc, teraz, póki są wakacje, żyjcie w szczęściu i miłości. Razem pokażecie się na balu charytatywnym na zakończenie tygodnia koncertów charytatywnych w niedzielę, a potem będę wam mówił, co i jak na bieżąco. To wszystko, co mam wam do powiedzenia - Nie ma to jak miłe pożegnanie. Bez słowa wstaliśmy i ruszyliśmy do wyjścia. Gdy byliśmy w drzwiach, ten psychol sobie coś przypominał. - A prawie bym zapomniał. Nie wiem na jakim etapie jest wasz związek, ale proszę was, uważajcie, bo sensacja typu „Louis Tomlinson zostanie ojcem” byłaby końcem świata - Czułam, że aż się we mnie zagotowało.
- Niech pan się o to nie martwi. Mnie też nie spieszy się do macierzyństwa - zmroziłam go wzrokiem, a potem wyszliśmy za drzwi, którymi Lou trzasnął.
- Nienawidzę tego psychola! - prychnął Louis, gdy byliśmy już kilka kroków od miejsca konfrontacji z szefem Modest Managementu.
- Lou, uspokój się.
- Przepraszam cię, ale ten człowiek mnie doprowadza do szału! Jeszcze mi będzie ciebie wplątywał w te swoje gierki! Tak szybko jak kontrakt się skończy, to nie ręczę za siebie!
- Poszedłbyś siedzieć za jakiegoś palanta, który tylko zarabia na tobie i twoim talencie. Naprawdę?
- Nie...
- No więc daj sobie spokój. Mogło być gorzej... Mógł mnie odesłać do Warszawy, a wtedy byś mnie już nie zobaczył!
- Znalazłbym na to sposób.
- Naprawdę tak myślisz? Oni by już dopilnowali, byśmy nigdy nawet na siebie nie wpadli!
- Chyba masz rację... Ale nadal nie podoba mi się ta sytuacja...


Rozdzialik, który wreszcie pokazuje wcielenie zła - Modest! Management. Nareszcie <3 Ten Richard Van der Woodsen od pierwszego zdania jego opisu sprawia wrażenie wrednej małpy. Dalej tylko to potwierdza. To jak wszystko musi kontrolować jest chore. Ma władzę, pieniądze i nie chce chociaż pensa stracić. Przerażający... Jeszcze to zdjęcie... Ygh... Jeszcze ta cała rozmowa. Przez jeden pocałunek Vic wylądowała w związku na pokaz i najlepszej szkoły w Londynie lub baletowej. Pozdrawiam serdecznie show business. Jeszcze to, że ten facet wiedział o jej marzeniach. Masakra... O.o
OdpowiedzUsuńPoza tym dziwię się trochę, że dał im wybór. To, że się pocałowali było dość znaczące i z gazet nie zniknie. Gdyby nagle zerwali byłaby akcja typu "Tomlinson wykorzystał 16-latkę". Media się o wszystkim dowiedzą, byleby mieć skandal na okładkę. Sadzę, że Van D. wiedział, że się zgodzą. Musieli, inaczej jego plan by wziął w łeb. Już mnie denerwuje. Ugh! Ten facet jest zdolny do wszystkiego! -.-
Darling, czekam, co będzie dalej. ;)
Gdybyś jakoś niedługo wstawiła 31 bym się nie obraziła :3
xoxo
G.
PS "Temat dziewczyn One Direction jest bardzo kruchy" - wiesz, z czym mi się to skojarzyło. ;) tak, z nazwą xD
Ojjj wiem wiem ❤ a Van Der Woodsen jest mistrzem ❤ tjuz sie nie moge dalej doczekac ❤
UsuńRozdział dramatyczny. Pomysł ze szkoła baletowa świetny. Czekam na następny rozdział :))
OdpowiedzUsuńCiekawe skąd ta szkoła baletowa... Hmmm... :P
UsuńA slyszalas o czymsz takim jak nadawanie bohaterom swoich cech, G?
UsuńWłaśnie słyszałam i widzę to w jeszcze pewnym miejscu... Ty chyba też? ;)
UsuńJej, coś się dzieję... Temperatura rośnie :D Czekam niecierpliwie na ciąg dalszy. Ciekawi mnie czarny charakter, ale też nie mogę się doczekać rozwiązania wątku z Blair.
OdpowiedzUsuńM.
A Ty tylko o jednym <3
UsuńBuuuuuuuuuuuu ten facet jest okropny!!! :'( Weź go zabij czy coś xD A on w realu też nazywa się ee czekaj muszę przewinąć do góry.... O mam. No więc on w realu też nazywa się Richard Van der Woodsen? Czy wymyśliłaś ;D? Współczuje Wiki i Louisowi, ale trzeba było robić tak jak to było z Niallem i Wiki.. tak żeby nikt nie wiedział! Nawet One Direction xD Chcieli to mają :P Ciekawa jestem co na to rodzice Wiki... wątpię żeby im to się spodobało :/ Dobrze zrobili z tym, że nie chcą podawać hasła do twittera, sory no ale to jej prywatne konto :/ Jak chce to niech jej założy nowego... uhh nadal mi żal Nialla :'( Czemuuuu... czemu to nie on może być z Wiki?? Chyba sobie wrócę do poprzednich rozdziałów, poprzypominać sobie :(
OdpowiedzUsuńEj, ale to któryś z 1D musiał wygadać, że Wiki uwielbia balet :o OOoooo nie ładnie... :/
Hahaha przeleciałam sobie jeszcze raz ten rozdział i za każdym razem jak widzę tego faceta to zaczynam się śmiać... xD On ma taką dziwną twarz..
No dobra to chyba już koniec :)
Ejj ty wiesz, że jeszcze tylko 1,5 tygodnia :'( I potem ja będę w 3 klasie a ty w innej szkole :'( uhhh i z kim ja będę gadać o blogu i 1D na obiedzie??? :( Ehh no trudno...
zwiedzająca ;)
A więc... Richarda van der Woodsena wymyśliłam razem z moją kochaną Zuzią aka. Tomlinsonkiem podczas jednego z naszych spotkan ale na inne potrzeby to wtedy wpadlam na pomysl zeby go tu wplatac
UsuńDalej bo mi urwalo... Szukalam odpowiedniego goscia na van der woodsena i znalazlam swietne zdjecie ministra edukacji GB kocham te fote <3 ale osobiscie uwielbiam gościa i to jego skierowane do mnie "see you in London" tak wtedy poczulam, ze jeszcze sie spotkamy i ze czeka mnie wspaniala przyszlosc, ale dosc o mnie
UsuńMowilam ze byl bardzo wazny powod dla ktorego Niall nie chcial powiedziec nikomu o nich i ci, ktorzy mowili ze jest tchorzem i ciamajdą chyba teraz zrozumieli albo zrozumieją ze chciał tylko i wylacznie dobra Vic, a w promowanym zwiazku, w ktorym trzeba pamietac o tym zeby byc ze soba przy wszystkich mozna zapomniec, ze trzeba byc tez tyklo przy sobie i dla siebie, ze nie wolno sie dac komus kto ma o wiele wiekszą władze, bo po drodze można zgubić miłość a nawet siebie samego...
Mysle ze rodzice nie byliby zadowoleni z zaaranzowanego zwiazku ale skoro ich najmłodsza córeczka jest szczęśliwa z chłopakiem, którego kocha, a raczej powinna i do tego uczy sie w najlepszej szkole w londynie, co bylo jej odwiecznym marzeniem, nie bedą widzieć problemu... Ale gdyby chodzilo tylko o zwiazek na pokaz i szkole baletową oraz kontrole twittera to bylby pikus w porównaniu z tym, z czym bedzie musiala sie zmierzyc nasza bochaterka
A co do naszej przyszłości to się nie martw. To prawda za tydzien i jeden dzien powiem mojej kochanej Twardej do widzenia i nie ukrywam, że w między czasie poryczę się dwadzieścia razy jak bóbr... A juz jutro (bo juz czwartek) wyniki egzaminów, potem polonez w galerii porczynskich i TREMA a potem ostatni numer twardziela ze mną jako redaktor naczelną i swiadectwa a co potem? Liceum,.. Gdzie mnie wywieje dowiemy sie za jakies dwa-trzy tygodnie, ale nie martw sie, bo sie odezwe... Liceum oznacza zupelnie nowe zycie i chyba nie bede mogla sie otwarcie przyznawac do 1D ale oni zawsze bedą w moim sercu moze nawet uda mi sie znalezc chlopaka (ale nie martw sie moje serce nadal nalezy do Nialla) a i potem bedzie mojsa osiemnastka! O.o dam rade i bede sie do Cb odzywac bo mi tez bedzie brakowac tych rozmow ;) a blog bedzie dalej bo nie spoczne do momentu w ktorym nie skoncze tej historii zabrala pol roku mojego zycia, o pol roku za duzo zeby z niej zrezygnowac ;) i powiem tak dopieto sie rozkrecam wiec szykowac sie na wielkie emocje wgniatajace w fotel.
UsuńNa wakacje bedzie mala przerwa w szczegolnosci jak bede na patencie ale nie opuszcze Was tylko blagam komentujcie nawet nie wiecie ile to dla mnie znaczy...
Wiku
Dlatego właśnie piszę Ci minireferaty ;) to co ją jeszcze spotka? :O hahaha :P
UsuńMini referaty milo widziane 💖🇬🇧
UsuńZdjęcie też ;3
UsuńYou know what I mean ;)
Usuń