Welcome!!!
śniegowo w te święta nie? a Wasze teorie były ciekawe... liczę na dalsze ciekawe komentarze
dedyk dla mojej oficjalnej korektor Gabiii <3
zapraszam...
Wiku .xxx
----------------------------
----------------------------
17. Because it's not only about kissing...
I
wtedy... zdarzył się cud.
Odwracając się, wpadłam na kogoś.
- Przepraszam - odezwałam się i spojrzałam w górę na osobę, na którą wpadłam. Był to wysoki chłopak, o farbowanych na blond włosach i oczach koloru nieba po burzy, które rozpoznałabym wszędzie. Momentalnie poczułam jak moje serce znowu zaczyna bić tak jak dawniej, że znów wszystko jest na swoim miejscu.
- Boże! Niall! Ty żyjesz!!! – zawołałam, wpatrując się w niego z niedowierzaniem.
- Tak, Wiki, żyję... A ty czemu płaczesz? I czemu miałbym nie żyć? - spytał zdziwiony. Brakowało mi tych jego błękitnych tęczówek wpatrujących się we mnie z miłością.
Odwracając się, wpadłam na kogoś.
- Przepraszam - odezwałam się i spojrzałam w górę na osobę, na którą wpadłam. Był to wysoki chłopak, o farbowanych na blond włosach i oczach koloru nieba po burzy, które rozpoznałabym wszędzie. Momentalnie poczułam jak moje serce znowu zaczyna bić tak jak dawniej, że znów wszystko jest na swoim miejscu.
- Boże! Niall! Ty żyjesz!!! – zawołałam, wpatrując się w niego z niedowierzaniem.
- Tak, Wiki, żyję... A ty czemu płaczesz? I czemu miałbym nie żyć? - spytał zdziwiony. Brakowało mi tych jego błękitnych tęczówek wpatrujących się we mnie z miłością.
- No bo... Samolot! No samolot z Los Angeles się rozbił i myśleliśmy, że nie żyjecie...
- Co?! Jak to się rozbił?
- No 20 mil pod Londynem!
- Jezu! A Paul na mnie nawrzeszczał, że przez to, że uparłem się iść do McDonald's, spóźniliśmy się na samolot i musieliśmy lecieć z przesiadką w Detroit! - czyli jego uciążliwa-dla wielu- cecha bycia głodomorem uratowała im życie! Chyba przerzucę się na kult Ronalda McDonalda i będę bić pokłony przed tymi zacnymi fastfoodami.- Boże. Tak się cieszę, że się spóźniliście na ten cholerny samolot! To były najgorsze dwie godziny mojego życia! Myślałam, że już nigdy cię nie zobaczę! - z oczu znów płynęły mi łzy, tym razem to były łzy szczęścia.
- Tylko już nie płacz, proszę... Wszystko w porządku - przytulił mnie. Całował we włosy. Wtuliłam twarz w jego szyję i napawałam się jego wspaniałym zapachem. Jeszcze dziesięć minut temu byłam pewna, że już nigdy nie znajdę się w jego silnych objęciach. Teraz był tu przy mnie.
- Kocham cię, wiesz? - szepnął mi do ucha. Uśmiechnęłam się do siebie i odparłam:
- Ja ciebie kocham bardziej, a te kilka godzin sprawiło, że już nigdy nie przestanę. - chłopak zaśmiał się cicho. Odsunęłam się i popatrzyłam mu w oczy.
- Śmieszy cię to? - spytałam, wpatrując się z powagą w jego lazurowe tęczówki.
- Skądże! Po prostu twój oddech łaskotał mnie w szyję - uśmiechnął się i patrząc na mnie z czułością, złapał za podbródek i przyciągnął do siebie. Już mieliśmy się pocałować, gdy usłyszeliśmy chłopaków:
- Tu jesteście! - odskoczyliśmy od siebie. Przecież nikt nie może się o nas dowiedzieć.
- Szukaliśmy was - powiedział Liam - ale skoro jesteście, to wracajmy do domu.
Wieczorem byliśmy już z powrotem w Doncaster, bo nikomu nie chciało się siedzieć w Londynie po tym wszystkim, co się wydarzyło. Paul przeprosił Nialla, że tak na niego naskoczył, a wręcz mu podziękował i obiecał, że nigdy nie będzie kwestionował tego, czy powinni zatrzymać się aby coś zjeść. Ale kto by pomyślał, że głupi fastfood może uratować życie? W trakcie drogi nie mogłam oderwać wzroku od Nialla. Nadal nie wierzyłam, że on tam naprawdę jest. Myślałam, że to tylko wytwór mojej wyobraźni, ale na szczęście on tam naprawdę był. Niestety nie mogłam się do niego przytulić czy go pocałować, bo „trzeba dbać o pozory”. Im dłużej nikt nie wie, tym więcej mamy prywatności. Może uważasz, że to trochę dziwne pamiętniczku, ale uwierz mi - tak jest lepiej.
Gdy po dniu pełnym wrażeń położyłam się do łóżka i liczyłam na chwilę spokoju, obskoczyły mnie dziewczyny.
- Czego? - syknęłam.
- Bo Wiki... - odezwała się trochę niepewnie Zuzia - My się zastanawiałyśmy...
- Nad czym się tak zastanawiałyście? - spytałam.
- Nad tym co cię łączy z Louisem - odpowiedziała Lottie.
- A co ma mnie z nim łączyć?
- No… bo niby z nim zerwałaś, a potem znikasz z nim na całą noc i jeszcze tak na siebie patrzycie... I nie wiemy, co o tym myśleć...
- To skomplikowane...
- Jak to może być „skomplikowane”? Jeśli coś do siebie czujecie, to czemu po prostu nie jesteście razem?
- Właśnie to jest skomplikowane... Bo on mi ciągle mówi, że mnie kocha... A ja mówię mu, że kocham Nialla... Ale...
- Ale co?
- Ale sprawy między nami zaszły za daleko...
- Jak niby miały zajść „za daleko”? Co się niby takiego między wami zdarzyło?
- Miałam nikomu o tym nie mówić...
- Mnie nie powiesz? - prosiła Zuzia. Wtem zdałam sobie z czegoś sprawę. Zakład.
- No tobie muszę chyba powiedzieć...
- Jak to „musisz”?
- Pamiętasz sylwestra 2012/2013? - spytałam. Ona popatrzyła na mnie ze zdziwieniem. Wiedziałam, że już wie...
- Czy ty właśnie usiłujesz mi powiedzieć, że przegrałaś zakład?
- Tak jakby...
- Wiedziałam! Mówiłam, że będziesz pierwsza!!! Ale żeby tak z Lou?
- No tak wyszło...
- Nie...Tego się nie spodziewałam! Wiesz, że oczekuję szczegółowego sprawozdania?
- Wiem, wiem... Mogę ci dać do przeczytania w pamiętniku...
- Zaraz, jaki zakład? - spytała zdezorientowana Lottie.
- A nieważne... Taki tam głupi zakład - powiedziała Zuzia - ale chodzi o to, że Wiki przespała się z Louisem. - O Boże! - dziewczyna spojrzała na mnie z niedowierzaniem - ty z moim bratem?! - pokiwałam twierdząco głową - ale on ma 21 lat, a ty 16!!!
- Wiem... To jakoś go przed tym nie powstrzymało...
- Boże, jesteś biedna, kobieto... Ale to ty w końcu z nim jesteś?
- Nie. I błagam was nie mówcie nikomu o tym, że wczorajszą noc z nim spędziłam. Nikt nie może się o tym dowiedzieć. A zwłaszcza Niall.
- A co ma do tego Niall?
- A to ma, że byłam na dobrej drodze do „nas”... No i to by tylko pogorszyło sprawę. Więc błagam was, wy nic nie wiecie.
- A ty w ogóle coś nam mowiłaś?
- Dzięki. Jesteście super.
- Spoko. Powodzenia z Niallem.
- Przyda się, a was też muszę wyswatać.
- Tak, tak a z kim? - sarkastycznie spytała Zuzia.
- Z miłością twojego życia - Liamkiem - uśmiechnęłam się.
- To ty się bujasz w Liamie?! - zdziwiła się Lottie.
- Oczywiście, że się w nim buja!!! - zaśmiałam się.
- No może troszeczkę... - przyznała się Zuzia, rumieniąc się.
- Troszeczkę? Ona go ubóstwia!!! To jej ideał faceta od roku!
- Awww... Pasowaliby do siebie... Musimy coś z tym zrobić! - stwierdziła Lottie. Z tą dobrą myślą poszłyśmy spać.
Obudziłam się szczęśliwa i wypoczęta. Zerknęłam na telefon by sprawdzić, która jest godzina. Jedenasta, więc mam pięć godzin do przyjazdu Oliwki. Lottie zaprosiła ją do nas, bo jej rodzice wyjeżdżają na dwa tygodnie, na Teneryfę razem z bliźniaczkami, które wczoraj wróciły od dziadków. Pewnie już są na lotnisku. Oliwka ma przyjechać razem z Marysią i Olgą. Coś czuję, że na wieczór szykuje się niezła impreza. Podniosłam się z łóżka i po chłodnym prysznicu, ubrałam się w jasnobłękitne rurki i koszulkę z flagą Irlandii, tę którą kupiłam w Londynie. Potem pobiegłam w podskokach na dół. Przechodząc przez salon, zobaczyłam całe One Direction siedzące na kanapie i wpatrujące się w ekran telewizora.
- Co wy tak wcześnie na nogach?! Nie ma jeszcze 12! - odezwałam się zdziwiona.
- Liam nas obudził, bo będą pokazywać nasz wywiad z L.A. - wyjaśnił Hazza.
- Aha... To wiele wyjaśnia... Miłego oglądania. A ja idę zrobić sobie coś zjedzenia - rzuciłam i po chwili byłam już w kuchni.
- A dla mnie też coś zrobisz??? - usłyszałam wołanie Nialla. Westchnęłam, rozbijając jajka na jajecznicę.
- Jeśli jesteś głodny, to rusz tyłek i sam sobie coś zrób! - odkrzyknęłam i wróciłam do przygotowywania posiłku, cicho podśpiewując. Po chwili poczułam, jak ktoś obejmuje mnie w pasie i opiera głowę na moim ramieniu.
- Znajdzie się coś dla mnie? - spytał i pocałował mnie w policzek. Wywróciłam oczami i wyswobodziłam się z jego objęć. Spojrzał na mnie zdezorientowanym wzrokiem.
- Nie kładź się tak na mnie, bo któryś z chłopców wejdzie. Będą się nas czepiać i zadawać głupie pytania - wyjaśniłam - A, to czy się coś dla ciebie znajdzie, to się jeszcze okaże.
Blondasek westchnął i opadł na krzesło stojące przy stole.
- Po śniadaniu idziemy sobie pograć na gitarach - poinformował mnie - zdążyłem się stęsknić za tym jak nieudolnie grasz.
- Wypraszam sobie! Ja wcale nie gram nieudolnie! Ba! Ja jestem mistrzem! - spojrzałam na niego przez przymrużone powieki.
- Oj... nie gniewaj się, księżniczko - posłał w moją stronę całusa, a ja wywróciłam oczami. Po chwili siedziałam naprzeciwko Nialla i jedliśmy jajecznicę z jednego talerza, co chwilę na siebie zerkając.
- Siemka, Kevinki! [dla niewtajemniczonych, tak mówi na gołębie Lou]- To Louis wszedł do kuchni - biorę tylko marchewki i nie przeszkadzam w gruchaniu...
- A spadaj Tommo... Dziś przyjeżdża twoja przyszła żona!
- Kto?!
- No Oliwia...
- A ta fajna blondynka z dużymi cyckami i upodobaniem do Severina Freunda...
- Tak, tego co wygląda jak chłop z Bawarii, ale nie martw się, on nie ma z tobą szans.
- Wezmę to sobie do serca – powiedział, chwytając marchewki, a będąc już w drzwiach, dodał - tylko się nie zapędzajcie z tym gruchaniem...
- Oj tam... Ja już idę - powiedział Lou.
- Nie, to my już idziemy. Musimy poćwiczyć grę na gitarze - odparł blondyn.
- Więc tak się na to teraz mówi?
- Wiesz, Tomlinson...jesteś głupi i zboczony... Niall, idziemy - zarządziłam i pociągnęłam Irlandczyka za sobą. Wychodząc, zmroziłam Louisa wzrokiem. Chwilę później byliśmy już w studio nagraniowym. Chwyciłam gitarę i usiadłam na pufie, jak to mieliśmy w zwyczaju.
- To od czego dziś zaczynamy? - spytałam.
- Na początek coś łatwego, tak na rozgrzewkę. A potem… mam pewien pomysł... - uśmiechnął się tajemniczo, siadając na swojej pufie, która od balu stoi zdecydowanie bliżej mojej. Dla postronnego były to tylko dwie pufy przysunięte przez kogoś bliżej, ale my wiedzieliśmy, że to coś więcej. Po prostu chcieliśmy być blisko siebie. Tak mam moje szczęście na wyciągnięcie ręki.
- Jaki masz pomysł?
- A zobaczysz...
- Mnie nie powiesz?
- Nie, bo uciekniesz
- Ok... Zaczynam się bać.
- spokojnie. Nie ma czego.
- To czemu boisz się, że ucieknę?
- Ponieważ cię znam i wiem, że będziesz chciała uciec.
- Teraz to na serio zaczynam się bać. Błagam cię. Powiedz, co to będzie!
- Nie – odpowiedział. Zaczął grać na gitarze i nawet na mnie nie spojrzał.
-Wiesz, jesteś okropny. Obrażam się. - w końcu zaszczycił mnie spojrzeniem.
- Ja jestem okropny? - spojrzał na mnie pytająco.
- No... - odparłam. Odłożył gitarę i przysunął się bliżej mnie. Nasze twarze dzieliło może pięć centymetrów. Patrzyliśmy sobie prosto w oczy. Miał najpiękniejsze oczy na świecie, które patrzyły na mnie z taką czułością jak żadne inne. W tej chwili mogłam zajrzeć w jego duszę. Zobaczyć czystą miłość w jego oczach. Chwycił kosmyk moich włosów i zatknął go delikatnie za moje ucho. Pogłaskał mnie po policzku.
- Naprawdę myślisz, że jestem okropny? - spytał szeptem, wpatrując się przenikliwie w moje oczy.
- Może... - odparłam.
- Może? - uniósł pytająco brew, a potem oparł swoje czoło o moje. Mogłam dostrzec nawet najmniejsze plamki w jego tęczówkach. Ten błysk w jego oczach... Jego oddech łaskotał moje usta. Uśmiechnął się kącikiem ust i delikatnie musnął moje wargi.
- Dobra... Niech ci będzie: nie jesteś okropny - spojrzał na mnie wyczekująco - No i obiecuję, że nie ucieknę. Choć nie wiem, jak bardzo nie podobałby mi się twój pomysł. Zadowolony?
- Tak - wyszczerzył się - ale i tak bym ci nie pozwolił uciec. Już mam swoje sposoby - szepnął i pocałował mnie. Moje serce zatrzepotało mocniej. Pocałunek był słodki i subtelny. Po chwili graliśmy na gitarach „Baby” Justina Biebera, tak dla jaj. Niall zaczął śpiewać i co chwilę wybuchaliśmy śmiechem. Znów zachowywaliśmy się jak dwójka przyjaciół. Gdyby ktoś postanowił wejść tam w tej chwili, nie powiedziałby, że przed chwilą wymienialiśmy się czułymi spojrzeniami i słodkimi pocałunkami. To magia prawdziwej miłości. Nie polega na ciągłym wymienianiu się śliną i pieszczotach, ale na rozmowie, rozumieniu się bez słów i wszystkich małych rzeczach, które sprawiają, że tak bardzo kochasz drugą osobę.



Super! Wiecej! Chcr wiecej! <3
OdpowiedzUsuńno to musisz uzbroić się w cierpliwość ;) albo dodawać dłuższe komentarze
UsuńSorki, że tak późno i, że będzie mało, ale nie mam głowy do tego teraz, bo strasznie się o kogoś martwię... Ale ogólnie to jest fajnie... ale nic się nie dzieje... i jest nieco nudno (nie zabijaj mnie, proszę). Do ciekawszych należy rozmowa Wiki z dziewczynami i wejście Lou (hehehehe). No i to na tyle, przepraszam, że tak krótko,a le na prawdę, nie mogę się na tylu rzeczach teraz skupić :/ może napiszę coś jeszcze jutro bo zawsze pomysły na komentarze przychodzą mi pod prysznicem :D HAhahahhahahaha mam dziś duż, dużo, dużo weny :D :D :D i głowę przepełnioną tylko jednym :D :D :D :D jestm z jednej strony szczęśliwa, a z drugiej się martwię... Sorki, ze nawijam o sobie, ale nie wiem o czym... Dodawaj następny jak najszybciej :*
OdpowiedzUsuń:'C Mary będzie ok :c sorki, że Ci o tym powiedziałam.. nie potrzebnie Cię martwię :(
UsuńCzasem trzeba przynudzic żeby potem było ciekawie
UsuńA co sie stało? Wszystko w porządku?
UsuńWiesz moze kim sa Ola i Mateusz na twitterze? Wczoraj nie wiadomobylo co jest z ola i mateusz (jej chlopak) bardzo sie o nia martwil zreszta jak wszyscy ktorzy ich znaja. Ola zawiesila tt a wczesniej miala mysli takie no samobojcze i najgorsze bylo to, ze Mati nie mogl wyjsc z domu przed 22 i Ola nie odbierala telefonu. W koncu nic powaznego sie nie stalo, ale nie jest dobrze.. i Ola nadal sie przejmuje (musialabys troche o nich poczytac, zeby zrozumiec o co chodzi) No takze tyle.. A co do rozdzialu to slodki i haha fajny pomysl z tym dlaczego sie spoznili :3 Jupi jej Wiki wreszcie rozumie ze kocha tylko Nialla <3 huehuhe 'siemka kevinki' :D a co wymysli Niall??? :)) dobra czekam dalej, kiedy mniej wiecej bedzie nastepny?
Usuńjuż wiem, co miałam napisać- to spóźnienie się na samolot przez wizytę Nialla w Mac'u jest świetne :D o co chodzi z tymi jakby linkami? (to różowe)
Usuńa o to, że moja oficjalna korektor mi poprawiała i robiłA KOMentarze w wordzie i niechcący mi sie nie usunęły liki ale to nic nie zmienia Darling .xx
UsuńPoprawię się. ^^
Usuńkocham kocham kocham kocham kocham <3
OdpowiedzUsuńPowiedziałabym, że znęcasz się nad czytelnikiem... Napięcie, które się wytwarza z powodu nieświadomości ciągu dalszego jest prawie nie do zniesienia, mnie ciekawość zżera od środka jak wredny pasożyt, więc błagam dodawaj częściej i więcej :D
OdpowiedzUsuńBardzo mi się podoba pomysł na tą historię i gorąco kibicuję Louisowi, żeby jego uczucie było odwzajemnione, chociaż wtedy pewnie będę się rozklejać nad smutnym losem Nialla ;) Mam nadzieję, że zakończysz tę historię w taki sposób, żebym nie musiała wylać morza łez C:
A jeśli bedą to łzy szczęścia to co Ty na to?
UsuńAnd I was like Baby, baby, baby, oh... teraz będę to śpiewać. Uwolniłam się dopiero od łosia to teraz pora na Biebera... Dobra, do rzeczy :)... podoba mi się :D i teksty Louisa :)
OdpowiedzUsuńPiątkowy Tomlinsonek... no dobra Tomlinsonek/Horanek :P
<3 oooo Horanek *____*
UsuńPrzeczytałam.. Rozdział mi się podoba. Jednak nie jest jednym z moich ulubionych. wiedziałam, że w jakiś niesamowity sposób odkręcisz tą katastrofę. A pomysł, genialny. Niall żarłok ;D Momenty gdy normalnie Awww i rzygam tęczą. Przesłodko. Potem ta zajebiaszcza rozmowa dziewczyn. Po prostu gdy ją czytałam poczułam jakbym gadała z moją przyjaciółką ;D Nie podoba mi sie Oliwia. Stwierdzam bez bicia. Ale olewam ją i i tak będę czytała. Mam nadzieję, że rozkręci akcję. Podsumowując ten rozdział jest taki awww.... No przesłodki.
OdpowiedzUsuńOch rozkręci sie Darling i Lou będzie jeszcze... DUZO a Oliwia... Zresztą zobaczysz ;)
UsuńNo cieszę się bardzo, ale to bardzo.
Usuńzajebisty rozdział czekam na neksta :P
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńJestem bardzo ciekawa na jakiż to pomysł wpadł Horanek. W każdym razie mam parę pomysłów ;). Śliczne są te zdjęcia, a najbardziej podoba mi się to z jajecznicą (Niall ma taką minę jakby chciał powiedzieć: "Jak spróbujesz zabrać mi jedzenie to ugryzę!") <3 A, i uważam, że Niallowi należy się nagroda za uratowanie chłopakom życia. Np. od Wiki ;)
OdpowiedzUsuńNie mogę się doczekać następnego rozdziału :)
Nagroda posiadasz? Co przez to rozumiesz?
UsuńTo prawda, ze ten rozdział nie jest zbyt dynamiczny, ale zawsze jest cisza przed burzą. ;)
OdpowiedzUsuńWiedziałam, ze chłopcy jakoś przeżyją, ale nie myślałam, że dzięki Macowi!!! FASTFOOD - LIFE'S SAVER! Ten moment mnie rozbawił. :D "Jaki samolot? Jestem głodny!!!". Bawi mnie ta miłość Nialla do jedzenia, ale nadal boli mnie i to bardzo to, że tak ukrywa tę miłość do Wiki. Dziewczyny już wiedzą, że on jej się podoba. Chłopcy pewnie też, że ona jemu. Oni są razem. A reszta patrzy na nich jak na ostatnie sieroty, które nie mogą powiedzieć sobie, co czują... A tu niespodzianka! Poza tym to jest toksyczne: "nie spojrzę na Ciebie, bo nikt nie może się dowiedzieć" -.- z Demi jakoś nie miał takich zahamowań... Rozumiem całe to "tylko dla siebie" i w ogóle, ale jestem przeciwnikiem tego typu związków!
Rozmowa Vicky z Zuzią jest realistyczna. Jak między przyjaciółkami. I dziękuję, e jest coś o dziewczynach nie tylko o głównej bohaterce. Tak, tęskniłam :P
Sceny, kiedy Niall i Wiktoria są sami, są co najmniej urocze. Rzygam tęczą, ale że jestem endless romantic, to się jaram. Piękne jest to, co pisze Vic o miłości. Because it's not only about kissing... Ten tytuł mi się podobał najbardziej <3 B to prawda. Niektórzy myślą, że miłość to tylko lizanie się po kątach, a to nie jest prawda. Przynajmniej mam taką szczerą nadzieję... Chodzi o to, żeby można było powiedzieć tej kochanej osobie wszystko i nie boisz się, że cię nie odrzuci. Dobrym początkiem dla związku Nialla i Vicky było to, że ona mu powiedziała wszystko o tym, co się działo z Louisem. Niestety to, że Vic wbiła nóż w plecy Niallerowi, zdradzając go z Lou może być katastrofalne dla ich związku... Lepiej, żeby mu to powiedziała jak najszybciej. Tick-tock. Tick-tock. Skoro już wie, że go jedynego kocha... i to pewnei jest jej pierwsza prawdziwa miłość... To naprawdę czas ucieka.
Dziękuję za dedykację <3
xxx
nie ma za co :D i mądrze prawisz moja kochana, ale wiesz, że Vic jest głupiutka? i będzie z nią cięzko ale moze jakieś morderstwo ją zmusi do bycia zdrową psychicznie? O.o
UsuńOna ma rozdwojenie jaźni. I skończy w wariatkowie, a nie w szpitalu chora na Alzheimera -.-'
UsuńMorderstwo mówisz... Hmmm... Interesujące... Podoba mi się ten wątek... Nawet wiem, kto będzie ofiarą :3 chociaż nie wiem czy to nie doprowadzi do pogorszenia jej już ciężkiego stanu...
kto bedzie ofiarą tego morderstwa? o.o
UsuńPowiem Ci we wtorek :3
Usuńostatnie parę zdań mega, mega!!! I wreszcie niech ta Wiki się ogarnie....
OdpowiedzUsuń