środa, 6 marca 2013

10. If I always be his princess, than he will always be my prince...


Razem z Niallem udałam się na dół, i jak to zwykle bywało, usiedliśmy i zaczęliśmy grać.
- Wiki, powiesz mi czemu wtedy w parku Demi była czerwona ze złości, bo ona mi mówiła, że zaczęłaś na nią naskakiwać za to, że jest ze mną... - odezwał się w pewnym momencie.
- Co?! Nie wierze!!! To ona na mnie naskoczyła twierdząc, że do Ciebie zarywam i że moje maślane oczka nic nie dadzą, bo ty kochasz tylko ją...
- Wiesz te wasze wersje wydarzeń trochę się różnią...
- No to sobie pomyśl, czy ja jestem taka żeby naskakiwać na dziewczynę swojego przyjaciela, za to, że z nim jest?
- no nie...
- no to masz odpowiedź. Wiesz biedna dziewczyna po prostu się boi, że ktoś może Cię sprzątnąć jej sprzed nosa, bo zdaje sobie sprawę, że chyba nie jest dla ciebie wszystkim....
- a czemu powiedziała, że ty do mnie zarywasz?
- Nie wiem… może ona po prostu chce nas ze sobą skłócić. Wiesz dostrzega we mnie potencjalną konkurencje. Ale nie musisz się martwić nie mam zamiaru wam przeszkadzać...
- Nie ma sprawy... Wiesz mam już jej dosyć. Nie mam siły na te jej słodkie słówka i pocałunki...
- nic w życiu nie trwa wiecznie...
- a mi się zdaje, ze jednak coś, a konkretnie miłość powinna trwać wiecznie
- może to nie jest prawdziwa miłość...
- Może... Wiesz mam teraz taki mętlik w głowie...
- uwierz mi, że ja tez...
- No właśnie ładnie to tak kłamać?
- o co ci chodzi? - spytałam zdziwiona.
- a o to, że mówiłaś, że nigdy Cię nic z Louisem nie połączy i że kochasz innego. A tymczasem my wracamy o czwartej z imprezy, a ty sobie smacznie spisz w jego objęciach.... - powiedział to takim głosem, jakby informował mnie, że jestem oskarżona o morderstwo - a teraz siedzisz tu, ubrana w jego koszulkę.
- Niall... Ja... To skomplikowane...
- jak nie chcesz to nie mów... Ale pamiętaj nie plącz się w chory związek z kimś kogo nie kochasz... więc jak będziesz potrzebowała się wygadać to wiesz… Mi możesz zaufać.
- a gdybym ci powiedziała, że postanowiłam dać sobie i Louisowi szanse?
- zastanawiałbym się, co Cię doprowadziło do takiego aktu desperacji.
- desperacji?
- no bo przecież mówiłaś, że go nie kochasz!
- Wiesz miedzy nami stworzyła się silna więź... Ja sama nie wiem, co do niego czuje, to jest silne, nawet bardzo, ale to nie jest jeszcze to, co czuje gdy patrzę w t...- w ostatnim momencie ugryzłam się w język a już prawie powiedziałam Twoje oczy -...w oczy tej osoby...
- wiem... Też tak mam...
- co? Jak to?
- bo wiesz... Jest ktoś na kim mi zależy i to nie jest Demi...
- kto to?
- powiem ci, jeśli ty mi powiesz, kim jest Twój tajemniczy ukochany...
- nie... Przepraszam Cię, ale nie mogę ci powiedzieć....
-dobrze, dobrze. Wiesz zdaje mi się, że to co czujesz do Louisa... To nic z tego nie będzie... Tylko proszę Cię nie zrób czegoś, czego potem będziesz żałować, bo znając sile perswazji Lou… on jest zdolny do wszystkiego... - zdziwiły mnie jego słowa - a właściwie czemu zgodziłaś się dać wam szanse, skoro to i tak nie ma przyszłości.
- bo ten, którego kocham był zajęty obściskiwaniem się ze swoją dziewczyna i nie przyszedł mnie wybawić z trudnej sytuacji, nie powstrzymał mnie przed tym, co się stało wczoraj!
- A co się stało wczoraj?
- wczoraj... A właściwie dziś w nocy... To... Nawet głupie trampki chciały mnie powstrzymać! A ja głupia przestalam trzeźwo myśleć! Stało się! Ja głupia potrzebowałam kogoś, a ten którego potrzebowałam mnie zostawił na środku chodnika samą, poszedł do swojej dziewczyny i pojawił się Louis, który mnie pocieszył... Byliśmy w kinie, przy Lou o nim zapomniałam choć na chwilkę, ale cały czas brakowało mi jego uśmiechu, tego w jaki sposób mówi, śpiewa, gra na gitarze... Tylko Lou pomaga mi o nim zapomnieć! No wiec wyszło jak wyszło... A jak to dodatkowo daje radość Louisowi, to ja też jestem szczęśliwa, że mogę go uszczęśliwić. Żebyś tylko widział, jaki był dziś szczęśliwy...
- Widziałem... A dlaczego akurat tylko przy nim zapominasz o tamtym chłopaku? Dlaczego nie możesz o nim zapomnieć teraz, przy mnie?

- bo to co innego... Inne relacje nas łącza. A rozmawiając z tobą nie da się o nim zapomnieć, a z Louisem jestem zajęta czymś innym i odrywam od niego myśli... Z tobą się nie da o nim zapomnieć...
- Rozumiem, ze wczoraj nie leżałaś sobie spokojnie całą noc obok Louisa? - spytał. Nie mogłam go okłamać, po prostu nie umiałam...
- Nie...
- Czyli, że wy??? No wiesz... - doskonale wiedziałam, o co pytał i widziałam, że był zakłopotany tym pytaniem
- Tak... - spuściłam wzrok. Zapadła chwila krępującej ciszy, która przerwał blondyn:
-  to już wiem dlaczego przy mnie nie możesz zapomnieć - te słowa zabolały.
- Proszę Cię nie mów tak! Przez to czuje się jak pierwsza lepsza dziwka...
- Nie chodziło mi o to, ze nią jesteś, ale robić to z kimś tylko po to, by zapomnieć o innym to trochę nie fair wobec Louisa.
- ale to nie było tylko dla tego! Szczerze mówiąc w tamtej chwili nie myślałam o tym by zapomnieć, w ogóle w tamtej chwili nie myślałam! To był impuls! A że Lou jest taki przekonujący, to stało się. I powiem ci, ta noc była chyba najlepsza nocą mojego życia i ani przez chwile nie przeszło mi przez myśl, że robię to po to by zapomnieć!
- ale jest ci teraz ciężko?
- nawet nie wiesz jak bardzo... - w moich oczach pojawiły się łzy. Znowu. Chłopak bez słowa mnie przytulił. Czułam takie ciepło, którego nie czułam będąc w ramionach Louisa...
- wiesz Niall... Chciałabym moc powiedzieć mu jak bardzo go kocham i mieć pewność, że mnie nie odtrąci, że powie mi z tym swoim słodkim akcentem, że też mnie kocha i że jestem całym jego światem....
- może jeszcze kiedyś ci to powie...
- chyba prędzej nauczę się kochać Louisa...
- oj... Nie musiałaś dawać mu szansy... Teraz jeszcze bardziej go zranisz, jeśli go zostawisz. Powiedz mi, czemu ty się w to wpakowałaś?
- sama chciałabym to wiedzieć.
- tylko proszę nie rób więcej głupstw...
- nie będę... Dobra dość o mnie. Co jest nie tak z Demi?
- No bo wiesz... Nie powiedziałem ci najistotniejszego...
- to znaczy?
- zerwałem z nią w tym klubie...
- CO?!!!!!!! - nie proszę! Teraz kiedy sobie odpuściłam i dałam nadzieje Louisowi on z nią zrywa!!!
- przemyślałem to, co wcześniej mówiłaś i stwierdziłem, że to dłużej nie ma sensu. Potrzebuje kogoś, kto mnie będzie rozumiał, wspierał i kochał bezgranicznie. Mówiłem ci już jest taka jedna dziewczyna... Ona jest moim ideałem... Taka delikatna, śliczna i mógłbym rozmawiać z nią godzinami, ale... Dowiedziałem się, ze kocha innego i to cholernie boli, bo z jej opowieści wynika, że na prawdę bardzo go kocha i wiem, ze ona mnie tak nie pokocha... - o kim on mówił??? No kto skradł jego serce, jeszcze nim zdarzył się rozejść z Demi? Byłam głupia! Powinnam była bardziej się starać!
- No to widzę, że jesteśmy w tej samej sytuacji... Wiesz co? Pomogę ci sprawić, że Cię pokocha! Powiem ci co się podoba dziewczynom w facetach i w ogóle! Wtedy żaden inny nie będzie jej w głowie! - dlaczego zamierzałam to zrobić? Bo chciałam, by był szczęśliwy.  Wtedy ja też będę. Jeśli nie będę szczęśliwa z nim, to zawsze mogę się cieszyć jego szczęściem i być z Louisem, który sprawiał teraz wrażenie najszczęśliwszego na Ziemi. Jeśli tak ma wyglądać moja przyszłość, to jestem za. Przecież nie wszystko można mieć dla siebie!
- nie wiem czy to ci się uda...
- uda nie przejmuj się tym Nialluś - przytuliłam go mocno - od tego są przyjaciele.
- też chciłbym ci pomoc...
- chcieć sobie możesz, ale sama się w to wpakowałam... Trzeba było pięć razy pomyśleć, ale nie działać pochopnie! Ale wiesz... Może będę szczęśliwa z Louisem, może go w końcu pokocham.
- Miłości nie da się nauczyć... Jeśli od razu go nie pokochałaś to już nie pokochasz...
- trudno. Ważne, że i on i ty będziecie szczęśliwi. Nic innego się dla mnie nie liczy!
- ale ja nie będę mógł spokojnie żyć wiedząc, że jesteś nieszczęśliwa...
- nie gadaj głupstw! Przecież obydwoje dobrze wiemy, ze po wakacjach wracam do Polski, a wy jedziecie w trasę koncertową i pewnie już nigdy się nie zobaczymy... Zapomnicie o mnie w tym świecie sławy i ułożycie sobie życie beze mnie...
- Ja o tobie nigdy nie zapomnę!

- tylko tak mówisz... Bo kim ja właściwie jestem, żebyś o mnie nigdy nie zapomniał? - spytałam. I tu go zagięłam. Milczał. No bo co miał powiedzieć?! Przecież jestem nikim! Łzy ciekły mi po policzkach, jemu z reszta tez. Moje moczyły jego koszulkę, a jego moczyły moją.
W końcu wyszeptał:
- może nie mam dobrego argumentu, co do tego kim jesteś, ze o tobie nie zapomnę, ale z ręka na sercu obiecuje ci, że nigdy przenigdy o tobie nie zapomnę... - patrząc w te jego zaczerwienione od płaczu oczy poczułam, ze mówi prawdę.


Nigdy o mnie nie zapomni. Ja o nim tez. Patrzyłam w te jego niebieskie oczy jak zaczarowana i nagle w tamtej chwili zapragnęłam go pocałować. I tak byliśmy już bardzo blisko siebie. Wystarczyłoby tylko się delikatnie pochylić i tyle. Nasze twarze dzieliło zaledwie kilka centymetrów i wiedziałam, ze w sposób zupełnie przeze mnie niekontrolowany ta odległość się zmniejsza z każda kolejna sekundą. Czułam jego słodki oddech. Nasze nosy się już prawie stykały...
Nagle drzwi się otworzyły, a my odskoczyliśmy od siebie jak oparzeni.
- Chodźcie już, bo idziemy na pizzę i tylko na was czekamy - to odezwał się Zayn.
- już idziemy - powiedziałam i nawet nie zerkając na Nialla, przeszłam obok mulata stojącego w drzwiach i pobiegłam na gore. Rzeczywiście wszyscy byli już w stanie gotowości, to znaczy czekali w przedpokoju. Od razu zostałam zagarnięta przez szeroko rozpostarte ramiona Louisa i zostałam mocno przytulona. Takie akcje nie wywoływały u ludzi zdziwienia, bo zdarzały mu się często, ale zdziwił ich fakt, że nie odepchnęłam Louisa, tylko się do niego jeszcze bardziej przytuliłam. Wdychając jego zapach, przypomniałam sobie wczorajszą noc i przeszedł mnie przyjemny dreszcz. Wszyscy wlepiali w nas gały. Jako pierwszy odważył się odezwać Hazza:
- Czy wy się dobrze czujecie???
- a czemu niby mielibyśmy czuć się źle?- spytałam, nadal będąc uwieziona w ramionach Louisa
- No bo on Cię przytula, a ty się nie drzesz, że ma Cię puścić i przestać myśleć, ze jesteście razem... - Harry na prawdę słodko wyglądał z ta swoją zdezorientowaną miną.


- Widzisz ile się zmieniło w ciągu ostatniego dnia??? - odezwał się Louis - nie dość, ze mnie nie odpycha to jeszcze pozwala nazywać swoją dziewczyną! - teraz to wszyscy w pomieszczeniu wyglądali, jakby zobaczyli ducha.
- To wy ze sobą... no ten teges... No w sensie... Razem jesteście? - zdziwił się Liam.
- A nie wolno? - spytałam.
- Nie po prostu... Nie mogę w to uwierzyć - odparł trochę niemrawo Liam.
- ale Wiki!!! Jak to tak?! - oburzyła się Lottie.
- normalnie.
- a co z Nia... - Niestety, albo i stety Zuzi nie dane było dokończyć zdania, bo wtem w drzwiach prowadzących do piwnicy pojawili się Nialler i Zayn.
- nic. - odparłam szybko - to co możemy iść? - spytałam.
- tak chodźmy! - powiedział Li i wyszliśmy z domu. Resztę popołudnia spędziliśmy w miejscowej pizzerni, a potem poszliśmy na shake'i do Milk Shake City. Miałam przyjemność napić się autorskiego shake'a One Direction. I właśnie wtedy ja i Louis odłączyliśmy się od Grupy. Szliśmy parkową aleją, trzymając się za ręce i sączyliśmy shaki.


- Dobry ten wasz Shake - stwierdziłam.
- Dobry, bo wymyślony przez piątkę geniuszy!
- tak, tak schlebiaj sobie dalej!
- Kochanie, polowa kobiet na tym świecie uważa mnie za ideał!
- Ale to nie znaczy, ze ja Cię uważam za ideał - pokazałam mu język.
- o ty!!!
- co ja?! Ja tylko stwierdzam fakty. Idealny to ty nie jesteś...
- Ja już ci udowodnię, że jestem!!!
- tak?! To złap mnie! - krzyknęłam i zaczęłam uciekać, a on zaczął mnie gonić. Ganialiśmy się tak dobre kilka minut, a nasz śmiech było słychać w całym parku. W tamtej chwili nie zdawałam sobie sprawy z tego, ilu paparazzich mogło nam zrobić w tym czasie zdjęcia.
- Mam Cię!!! – wrzasnął, powalając mnie na ziemie i przygniatając swoim ciałem.
- No dobra udało ci się mnie złapać, to teraz udowodnił, że jesteś idealny.
- dobra, wygrałaś! idealny nie jestem, ale umiem idealnie całować... - powiedział i zaczął mnie całować. Najpierw delikatnie, ledwie muskał moje usta, aż w końcu do tańca ruszyły nasze języki. Był to pocałunek pełen namiętności i pożądania. W pewnym momencie jego dłoń powędrowała pod moja koszulkę i zatrzymała się na mojej piersi. Od nagiego ciała, jego dłoń, dzielił tylko cienki materiał mojego stanika. Czy on chciał, żebym oszalała? Najwidoczniej do tego dążył.

- Lou opanuj się jesteśmy w parku!!!
- ups... No tak. - od razu mnie puścił i pomógł wstać.
-  Ale przyznajesz, ze całuje idealnie?
- aż się mokra zrobiłam... – odparłam sakrakstycznie.
- na serio?
- chciałbyś - pokazałam mu język, a on się tym nie przejął tylko wpił się w moje usta.
- Lou przestań, tu jest za dużo osób!!!
- no dobra... to gdzie idziemy? Do kina domowego? - spytał. Pokiwałam głowa na znak zgody. Pociągnął mnie za rękę w stronę domu. Wręcz biegliśmy, nie wiem po co...
- dokąd nam się tak spieszy? - spytałam.
- do raju - odparł i biegliśmy dalej. Z impetem dopadł drzwi i otworzył je, a potem zatrząsnął za nami. W jeden chwili byliśmy w przedpokoju, w następnej zbiegaliśmy po schodach na dół, a w jeszcze kolejnej znaleźliśmy się w Kinie domowym. Chłopak zamknął za nami drzwi.
- No wiec dlaczego tak pędziliśmy? - spytałam.
- a dlatego, że będziemy oglądać Titanica...
- i z tego powodu pięć razy dostałam morderczej kolki? – popatrzyłam na niego morderczym wzrokiem.
- tak, a liczyłaś na coś więcej? - spytał z łobuzerskim uśmiechem. Prychnęłam, siadając na kanapie.
- chciałbyś...
- a może i bym chciał...
- to co oglądamy ten film, czy nie? - spytałam, niecierpliwie wiercąc się na kanapie. Chłopak podszedł do mnie i chwycił moja twarz w swoje dłonie i zmusił mnie, bym spojrzała w jego oczy.
- Kochanie, czy ty na prawdę myślałaś, że jesteśmy tu po to, by oglądać film? - spytał unosząc prowokująco brew.
- nie... To mi od początku śmierdziało kochasiu...
- To co... Film, czy inne rozrywki?
- oj coś mi się wydaje, że nawet ten film skończyłby się inną rozrywką...
- czyli wolisz od razu przejść do rzeczy??? Mnie to pasuje - powiedział wpijając się w moje usta. Doskonale sobie zdawałam sprawę z tego, co się zaraz stanie. Gdy Lou zaczął dobierać się do moich spodni przed oczami pojawił się obraz z dzisiejszego dnia. Zobaczyłam niebieskie oczy i blond grzywę, w uszach rozbrzmiały mi jego słowa:
„proszę, nie rób więcej głupstw...”
Od razu odepchnęłam od siebie Louisa.
- Cos się stało, Wiki? - spytał.
- tak... Ja nie mogę... Źle się czuje. Idę spać - powiedziałam i wybiegłam stamtąd. Mdliło mnie. Jestem taka głupia, mało brakowało, a znów popełniłabym błąd i wplątała się w to jeszcze bardziej. Będę musiała to skończyć, nim sprawy zajdą za daleko... Ba! One już zaszły za daleko! Wbiegając po schodach na gore wpadłam na Nialla.
- Coś się stało księżniczko? - spytał. Uwielbiałam gdy tak do mnie mówił, czułam się wtedy kochaną.... Zaraz zaraz! Co ja pomyślałam?! Kochaną? Nie... To nie możliwe... On mnie przytulał, a po twarzy ciekły mi zły. Ale tym razem były to łzy zwycięstwa....
- tak! Właśnie przestalam robić głupstwa!
- czy ty właśnie…
- czy odmówiłam Louisowi? Tak. Ja... Myślałam, że to tak można uszczęśliwić drugiego człowieka samemu nie będąc szczęśliwym, ale tak nie da rady. Skończę to przy najbliższej okazji....
- No... Widzę, że ktoś tu robi postępy! Tak trzymać mała! - nie lubiłam, jak facet mówi do dziewczyny mała, ale jak on to wypowiadał, to było w tym słowie tyle troski i czegoś pozytywnego, że mógłby do mnie tak mówić do końca życia - zobaczysz teraz będzie dobrze - szepnął, a jego usta prawie dotykały płatka mojego ucha, dostałam gęsiej skórki.
- wiem... Musi być.
- no... Co powiesz na.... koleżeński wypad do kina w piątek? - spytał odrobinę się jąkając. On chce iść ze mną do kina?
- no a nie starasz się podbić serca swojemu ideałowi? - spytałam.
- staram się. I to nie znaczy, ze nie mogę pójść z tobą do kina...
- wiesz Niall... Ja z przyjemnością bym poszła, ale mam w piątek ten bal...
- może znajdziesz na nim swojego księcia z bajki... Będziecie tańczyć przytulańca, a może nawet uda mu się skraść całusa...
- żaden nie będzie mi skradał całusa, co to, to nie!!! Moje usta są zarezerwowane! A księcia z bajki już znalazłam - no nawet teraz stoję w jego objęciach...
- a zasługuje na miano księcia z bajki, księżniczko?
- oczywiście, że tak! Jeżeli ja dla niego zawsze będę księżniczką, to on dla mnie będzie księciem.... 
- bo jak nie będzie Cię traktować jak należy, to ja się z nim policzę. A teraz idź spać, bo jutro do szkoły!!! - jęknęłam. Przez to wszystko zapomniałam o szkole...



-----------------------------
do wszystkich shipperek Loucky to jeszcze nie koniec <3 z Lou....
jeśli czytacie, to komnetujcie, kocham Was i dziękuje za tą wielką ilość komentarzy <3

26 komentarzy:

  1. hah pierwsza! <3 Genialny.. jeju no nie wiem co powiedzieć :D powiem tyle, że masz świetny styl pisania. Nadal nie potrafię zrozumieć jak Niall nie sczaił jeszcze, że to o nim mówi Wicky, a Wicky, że Niall mówi o niej.. hahah super :D "dokąd nam się tak spieszy?" "do raju" :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żal mi Horanka :( Trochę się pomieszało... biedaczek :(

      Usuń
    2. tak... ja tam bym się od razu zorientowała, ale wiesz trzeba trochę utrzymać w napięciu a Horanek jeszcze będzie szczęśliwy choć przez chwilkę <3 ale nie powiem kto wygra horan czy lou choć wiem to od początku hueheheeee <3

      Usuń
    3. Ja mam pewne podejrzenia... Tylko, że jednej rzeczy nie jestem pewna. (nie mów mi, bo wtedy będę bliższa dowiedzenia się, a ja nie chcę :D) Zastanawia mnie czy Danielle i Michelle miały tych samych ojców, chociaż Lou Junior mówił coś takiego, że Wicky nie miała dzieci tylko z jednym, co by oznaczało, że ojcem jednej może być Niall a drugiej Lou, tylko, że to by była totalna patologia :D... haha moje przemyślenia <3

      Usuń
    4. Wiesz to były tylko ich rozważania a ja wiem z kim będzie Wiki ale nie jestem jeszcze pewna kto będzie ojcem Danielle bo ojciec michelle to... A z reszta nie powiem :p i nie jestem zwolennikiem patologii ;)

      Usuń
    5. hahaha to dobrze :D <3 a ile rozdziałów masz już napisanych? :)

      Usuń
    6. Wiesz to dokładnie trudno określić bo na początku pisałam tak dla siebie i na przykład z pierwszych 3 części wyszło te 9 rozdziałów i nadal pisze tak luźno w dużych partach, które potem dziele przy publikowaniu, a wiec tych dużych to pisze własnie 20 ale moge Ci śmiało powiedziec ze w przelozeniu na notatki to będzie chyba z 30 jak nie wiecej... Na przykład dzisiejsza nitka miała 10 stron ;)

      Usuń
  2. Kocham to zdjęcie Hazzy <3 Dobra, a teraz co do rozdziału.. Ten pośpiech do raju <3 Akcja w parku... i oparcie się Tomlinsonowi :D
    Twój za leniwy Tomlinsonek, żeby się zalogować na konto google ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Juz wiem kim jesteś ;p moglabys sie zalogować! I tak zdjęcie Hazzy jest zajebiste a ten pośpiech do raju to... Urocze nie?

    OdpowiedzUsuń
  4. Oooo, uzywasz wyrazenia LOUCKY (: to slodkie. LOU JEST troche natarczywy... I nie rozumiem zwiazku NIALLA z Demi... I TEZ troszke glupio ze Vic wybiera raz tego raz tego.. Ale i tak jest super! <3 Z.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak wiem... Ale powiem cI ze tu to będzie główny problem Wiktorii Lou czy Niall, a nawet jak juz wybierze to przez swoją głupotę nie będzie po jej myśli... Dopiero potem

      Usuń
  5. dokąd się spieszymy?
    do raju
    Czy tylko ja mam aż tak brudne myśli że pomyślałam o sypialni Lou?
    Rozdział jak zwykle świetny. Kiedy następny??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie martw sie nie tylko Ty masz tak brudne myśli... Jest nas wiele, które mają takie myśli, bo co innego Louis Tomlinson mógł mniec na myśli?!
      Następny chyba w niedziele może wcześniej, jak będzie dużo komentarzy, pod poprzednim mAm w sumie 40 O.o

      Usuń
  6. Szybko się zaczęło, szybko się skończyło- Loucky
    A tak ogólnie to bardzo mi się podoba... Na moje oko ojcem Michelle jest Niall ale to tylko przypuszczenie...
    (Masz całkiem ładny płaszczyk)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci, że to jeszcze nie koniec Loucky, to dopiero początek, ale będzie mała przerwa na Nicky...
      A co do ojcostwa.. To nie wiem, czy nie będę potrzebowała testów na ojcostwo, aby to wyjaśniać ;)
      miło mi, ze sie podoba <3
      (co rozumiesz przez to, ze mam całkiem ładny płaszczyk?)

      Usuń
    2. Że jest ładny

      Usuń
    3. No to wiem... Ale skąd wiesz jak wyglada mój płaszczyk?

      Usuń
  7. Super rozdział! Już nie mogę się doczekać następnych :3

    OdpowiedzUsuń
  8. Akcje z tego posta były genialne! :) Ubóstwiam ten twój blog i mam nadzieje, że będę miała okazję przeczytać jeszcze wiele innych, a może nawet napiszesz książkę (obiecuje, że ją kupię i przeczytam z zapartym tchem ;) <3 <3 <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och bez przesady, ale miło będzie jak ktoś będzie czytał moje wypociny, ale jutro proszę o trzymanie kciukow, bo idę na casting do filmu! Aaaaaaaaaaa! I tak sie nie dostanę..

      Usuń
  9. Super rozdział! Życzę weny i wydania własnej książki! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Fajowskie opowiadanie !! :D Zapraszam też na tego bloga: http://onedirection11111.blogspot.com/ :)

    OdpowiedzUsuń
  11. NARESZCIE! Myślałam, że nigdy mu nie odmówi...

    OdpowiedzUsuń
  12. NARESZCIE! Myślałam, że nigdy mu nie odmówi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz doczekalas sie... To nie jest do końca głupia dziewczyna bez własnej woli, choć czasem zachowuje sie jak... Panna lekkich obyczjow, to w głębi jest wrazliwą osóbką...

      Usuń
  13. ta rozmowa z Niallem, trochę za rzewna była, tak myślę. B. ciekawa akcja, tylko może trochę więcej o tej Zuzi i Lottie? pozdr.

    OdpowiedzUsuń