niedziela, 24 marca 2013

15.I've just lost my strong will. No. I have never had it...



 Hejka :D
Dziś dedykuję Gabii, która od dawna domagała się tej dedykacji oraz Oliwce, z nadzieją, że może w końcu to przeczyta!!!
Zdziwiła mnie Wasza reakcja na ilość dialogów, bo zawsze wszyscy narzekali na to, że mam ich za mało i że przynudzam ^^ ale obiecuję, że już tyle ich nie będzie... no może jeszcze w tym rozdziale, ale potem to już nie :)
Miłego czytania i komentowania 
Wiku .xx
----------------------------

15.I've just lost my strong will. No. I have never had it...

- Cholera - ten ktoś przeklął po polsku i do tego znanym mi głosem. Podniosłam wzrok i kogo zobaczyłam? Moja dobrą koleżankę z gimnazjum! Nie ma to jak spotkać kogoś w obcym mieście, w obcym kraju… to na pewno zwiastun czegoś… a zamknij się głupia podejrzliwa części mnie!
- Oliwia!!! Co ty tu robisz?!
- Wiki! - padłyśmy sobie w objęcia. Przyjrzałam się uśmiechniętej zielonookiej blondynce. Tak za nią tęskniłam! Jak z resztą za resztą moich polskich przyjaciół… Ciekawi mnie jak im minęło zakończenie roku i bal gimnazjalny, o kutym wszyscy bez przerwy gadaliśmy od marca.
- Ja tu jestem na wakacje! A ty co tu robisz? Nie miałaś być przypadkiem w Doncaster, u siostry Louisa?
-No bo tam byłam! Ale teraz przyjechaliśmy na ten tydzień do Londynu pozwiedzać i w ogóle...
- a opowiesz mi jak w tym Doncaster ci jest? I widziałam twoje zdjęcie z 1D na fejsie! Jacy oni są?
- opowiem ci wszystko tylko urwę się dziewczynom ok? Poczekaj na mnie przy kasie, ok?
- dobra, czekam!
Pobiegłam do przymierzalni: bluzka leżała świetnie, a dziewczynom powiedziałam, że spotkałam koleżankę i że spotkamy się wieczorem w hotelu. Nie robiły problemów tylko kazały mi się dobrze bawić… Jak to dobrze mieć takie przyjaciółki! Po chwili byłam właścicielką nowej ślicznej bluzki i siedziałam z Oliwią w Starbucks, w Hyde Parku. 

- No dajesz opowiadaj! - zachęciła mnie.
- dobrze tylko ty mi najpierw powiedz, jak minęło zakończenie roku i bal, proszę!
- A nawet, nawet... Tańczyłam poloneza z Georgiem, a przez pól balu Ed się mi wyżalał, ze to tak głupio, że cię nie ma, że on chciał z tobą tańczyć.
- Ed... On nieumiejętnie korzysta z szans danych przez los! Miał szanse w pierwszej klasie, w drugiej klasie kompletnie spieprzył sprawę, a w trzeciej nie wiele naprawił! Później by jeszcze mnie pocałował fuuu!
- W końcu ma brytyjskie obywatelstwo!
- Tak? I co z tego? Tu mam takich na pęczki! I to sto razy lepszych!
- no w sumie... Troszkę się popłakałam na zakończeniu roku szkolnego... Ale było minęło! Ty mi tu opowiadaj o Doncaster i One Direction!!!
- Doncaster to chyba najwspanialsze miejsce na ziemi do mieszkania. Fajni ludzie, super szkoła... Brytyjski akcent na każdej lekcji po prostu I'm dead.
- Dosyć tego owijania w bawełnę!! Jak tam One Direction? Dużo razy ich widzialas i jak Louis??? - zapomniałam. Ona lubi najbardziej Louisa! Z nieba mi spadła! Może by ich tak wyswatać?! To brzmi dobrze… Może w ten sposób się pozbędę Louisa i przy okazji zapewnię mu kogoś, kto go pokocha i będzie równie szalony i zboczony co on! Oliwio czy chcesz czy nie, poznasz One Direction!
- a rozmawiałam z nimi... - powiedziałam tajemniczym głosem.
- i co? - zdziwiła się Liwcia - tylko rozmawiałaś? żadnych wrażeń? nic? Powiedz błagam! Bo nie wierzę, że tak po prostu z nimi porozmawiałaś i dałaś im odejść! – popatrzyła na mnie tym swoim przenikliwym wzrokiem.
- No dobra... A wiec tu cię zaskoczę! Rozmawiałam z nimi, a właściwie rozmawiam codziennie! – dziewczyna zaintrygowana uniosła brew.
- ale jak to?
- normalnie... Przyjechali na wakacje do Lou... Ale teraz aktualnie są w USA i pewnie jedzą właśnie śniadanie.
- Oh dżizzz! A dobrze się z nimi dogadujesz? I czy są tacy jak na videodiaries?
- dobrze, nawet bardzo! A uwierz mi są jeszcze lepsi niż na videodiaries'!!!
- to jak poderwałaś juz któregoś? - spytała. Poczułam, że się rumienię - oczywiście, że poderwałaś! Którego? Gadaj!
- No... W sumie to... Louis Ciągle za mną łazi...
- Louis na ciebie leci?! Mój Lou?
- no tak jakby... Ale nie martw się mam oku na Niallerka...
- Ty mi tu nie wyjeżdżaj z Niallerkiem! I nie zmieniaj tematu! I  co rozumiesz przez to, że ciagle za tobą łazi? – cóż za bulwers oliwko!
- To, że za mną łazi to znaczy, bez przerwy chce mnie poderwać... Pocałować i w ogóle!
- To znaczy, ze się z nim całowałaś?
- żeby to raz!
- To on ci się podoba czy nie?
- no wiesz... Miłość to to nie jest, bo ja kocham Nialla, ale jest przystojny... Zwłaszcza o trzeciej w nocy z przyspieszonym oddechem, rozczochranymi włosami i z tymi łobuzerskimi iskierkami w tych jego niebieskich oczach... - Boże z czym ja właśnie wyjechałam? Prawie się przyznałam do tego, że my... Ale to Oliwka.. Ona nikomu nie powie, a z reszta jakby powiedziała to nikt jej nie uwierzy, bo ma brak dowodów!
- jak to o trzeciej w nocy z roziskrzonymi oczami, rozczochranymi włosami i przyspieszonym oddechem?!!! O trzeciej?! To brzmi jakbyś tam niewiadomo co z nim robiła!
- Brzmi, owszem! Powiem ci: śmiało się za niego bierz, bo jak przyjdzie co do czego to... Nie pożałujesz!!!
- Boże Wiki! Nie mów mi, że ty, że wy...
- że TO robiliśmy? To o czym tak namiętnie piszą w tym twoim Cosmo? - spytałam. Oliwka pokiwała głową.
- no to robiliście czy nie?
- No zdarzyło się...
- Boże ty nie jesteś już DZIEWICĄ!!! - wydarła się, wiec jej zatkałam usta. Ludzie się na nas popatrzyli. Dobrze, ze nie rozumieją polskiego, bo byłby lekki przypał...
- Nie jestem. Wielkie mi halo! Myślisz, ze ja jedna, co juz nie jest?
- nie... Ale nie spodziewałam się tego po tobie! I to jeszcze z Tomlinsonem!!!
- Bywa...
- Ta! Na pewno przydarzyło się to wielu dziewczynom!
- no może i nie, ale to nie jest wielkie halo...
- nie w cale! Opowiadaj jak było! Dobry jest?
- a co cię to? - pokazałam jej język - no pewnie, że dobry! Zajebiście dobry! To była najlepsza noc mojego życia...
- Wow! Mialas orgazm?
- na takie pytania nie odpowiadam! Za dużo Cosmo czytasz! I jak taka jesteś ciekawa jak to jest, to zrób to z kimś!
- kiedy nie ma z kim!
- jeszcze nie! Ale to tylko kwestia czasu kochana. Jak ja tu jechałam to nawet w najśmielszych snach bym o tym nie pomyślała! A tu widzisz!
- jestem z ciebie dumna! Podbijesz ten świat! - wtem poczułam wibracje telefonu. Dostałam SMS. Przy okazji mój wzrok padł na zegarek. Dochodziła osiemnasta!
- Boże! Juz osiemnasta! Muszę lecieć! Co ty na to, żeby spotkać się jutro przy London Eye? Przy okazji poznam cię z siostrami Louisa...
- z chęcią! To o której?
- o dziesiątej! Jak coś to będę do ciebie pisać!
- dobra, to pa pa - pocałowała mnie w policzek na pożegnanie i ruszyłam w stronę hotelu. Wyciągnęłam telefon i sprawdziłem, kto się do mnie dobijał. Dla "odmiany" był to Niall!
Cześć ksiezniczko! Xx my tu własnie po śniadaniu, ale są małe problemy, bo tornado zapowiadają!!! ;(

Boże jakie tornado?! Tylko ukrył sie dobrze! Nie chce, żeby Cię zdmuchnelo z powierzchni ziemi! Co ja wtedy zrobię? Xx

Nie przejmuj sie Kochanie! Wszystko będzie dobrze! Nie powinienembyl ci o tym pisać! Teraz będziesz sie denerwować... Bądź spokojna, ja tu sobie poradzę! Ty dbaj o siebie Xx

O mnie sie nie przejmuj! I w cale sie nie denerwuje!

No dobrze... Troszkę mnie uspokoilas... Jak tylko skończy sie to zamieszanie to zadzwonie. Tylko chciałem Cię uprzedzić, że przez najbliższe godzny mogę nie mieć zasięgu.xx

Może jakiś to przezyje... Tylko odeszli sie od razu. I pamiętaj, że bardzo Cię kocham .xx
Ok. Ja Ciebie kocham sto razy bardziej! Papa xx


Uśmiechnęłam sie do telefonu i schowałam go do kieszeni. Na szczęście miałam juz bliziutko do hotelu. Jednakże nie uszłam dwudziestu metrów, gdy mój telefon znów dał o sobie znać. Boże, czy ci ludzie nie mogą dać mi spokoju??? Tym razem to Lou. I nie pisał tylko dzwonił. Odebrałam:
-Hej piękności!
- Hej Tommo! Coś sie stało?
- a coś musi sie stać, żebym do ciebie dzwonił?
- nie, ale przecież tornado!
- no tak... Nialler do ciebie pisał?
- no..
- słuchaj nie przejmuj sie tym. To tylko ostrzeżenie przed możliwością wystąpienia tornada, wiec w najgorszym przypadku będzie nie zły ubaw.
- nie zły ubaw? Kiedy ja tu palpitacji serca dostaje!
- Oj Wikuś rozluźnij sie! Będzie dobrze!
- Kiedy ja nie umiem wyluzować!
- oj umiesz, umiesz! Mam ci przypomnieć jak bardzo umiesz? Bo wiesz wystarczy jedno słowo, a zwiewam stad i jesteśmy tylko ty... I ja i jest baaardzo ciekawie. - przeszedł mnie dreszcz.
- Lou! Przestań! Jeszcze ktoś cię  usłyszy i Pomyśli sobie coś dziwnego...
- spokojnie jestem w kiblu, w centrum handlowym. Dość pusto tu. Nikt by nam tu nie przeszkadzał - mówił uwodzicielskim głosem. Nic dawnego, że mimo, że go nie kocham, to nie umiem mu sie oprzeć! Oczywiście nie dałam po sobie znać, ze po plecach przeszły mnie ciarki na dźwięk jego głosu.
- Jesteś obrzydliwy Tomlinson! W kiblu, w centrum handlowym?!
- no może troszkę przesadziłem! Ale wkrótce wracam do domu, a tam stoi puste moje łóżko i tęskni za tobą... Albo jest jeszcze kanapa w sali kinowej lub stół w kuchni...
- czy mówił ci ktoś, że jesteś nie wyżyty?
- po prostu tęsknię za tobą... Za twoimi oczami, włosami, twoim głosem, zapachem twojego ciała... Miękkością Twojej skory i delikatnością twoich ust...
- z tobą jest na prawdę źle... Trzeba sie będzie za ciebie wziąć i to poważnie!
- Jeśli ty sie za mnie weźmiesz, to jestem za!
- spadaj Tomlinson!  - dotarłam do hotelu. Przywitałam się z recepcjonistka I ruszyłam w kierunku windy.
- w cale nie będę spadać! A ty czekaj tam na mnie!
- czekam, czekam... - westchnęłam i wcisnęłam guzik, by ściągnąć windę na dół. Po chwili drzwi otworzyły sie, weszłam do środka i nacisnęłam przycisk z numerem mojego pietra - Lou? Jesteś tam jeszcze?
- tak - jego głos zdawał sie nie dochodzić z telefonu, tylko zza mnie - odwróć się.
Nie bardzo wiedząc o co mu chodzi obróciłam się niepewnie. I co zobaczyłam? Louisa opierającego sie o otwarte drzwi windy. 

- Co ty tu robisz? - spytałam. Byłam w szoku.
- gdy usłyszałem o tornadzie wsiadłem w pierwszy samolot, a chłopcy wylatują dopiero teraz.
- To znaczy, że juz nie robicie nic w USA?
- nie.
- Nialla tu nie ma? - spytałam.
- Jeśli dobrze poszło to za kilka godzin będzie w samolocie - odparł z łobuzerskim błyskiem w oku i wszedł do windy, pozwalając by drzwi się zamknęły. Od razu podszedł do mnie i wpił się w moje usta. Znów rozpłynęłam sie w smaku jego ust, ale po chwili odepchnęłam go od siebie. Na szczęście drzwi sie otworzyły i zostałam uwolniona. Szybkim krokiem ruszyłam w stronę naszego apartamentu. Ale Lou złapał mnie za nadgarstek.
- Wiki zaczekaj!
- Powiesz mi co ty wyprawiasz?! My nie jesteśmy ze sobą!!! Jestem z Niallem!
- Jak to z nim jesteś?
- Normalnie! Jak chłopak i dziewczyna! Tylko nikomu nic nie mówimy, bo nie chcemy robić szumu dookoła siebie!
- Nie mówiłaś nic!
- a co mam taki obowiązek informowania cię, bo nie przypominam sobie!
- Dobrze juz dobrze... Czyli jednak wam sie udało? - spytał, a ja pokiwałam głową.
- udało sie, ale to delikatna sprawa, nie mogę narazić zaufania Nialla do mnie...
- rozumiem... Choć miałem nadzieje...
- na co miałeś nadzieje?
- no, że skoro jestem tu pierwszy, a chłopaków nie będzie do jutrzejszego rana to może byśmy spędzili trochę czasu tylko we dwoje...
- a co rozumiesz, przez spędzenie czasu tylko we dwoje?
- No nie wiem... Pochodzilibyśmy razem po mieście, mógłbym ci pokazać dom mój i Hazzy...
- a co w tym domu? – spytałam podejrzliwie.
- pooglądalibyśmy filmy albo co... Do niczego nie będę cię zmuszał, nie zrobię nic wbrew Twojej woli. Obiecuje!
- ale co ja powiem dziewczynom?
- ze wychodzimy i może wrócimy rano.
- ale na 10 umówiłam się z koleżanka i dziewczynami pod London Eye.
- nie martw się. Odstawię cię na miejsce o czasie.
- niech ci będzie... - zgodziłam sie jestem głupia. Ale przynajmniej mam wymówkę, aby TEGO nie robić. Mam okres. No dobra, nie mam (bo należę do tych szczęściar, które maja trzy dni co dwadzieścia siedem i zazwyczaj jest to bardzo precyzyjne nawet co do godziny), ale może jeszcze będę zdolna podciągnąć to pod wymówkę, jeżeli na prawdę chce mieć wymówkę... Boże! Co ty myślisz głupia dziewczyno! Pewnie, że chcesz mieć wymówkę! Tylko czemu sie zgodziłaś spędzić z nim czas? Nie wiem... Nie ogarniam mojej psychiki. Dziewczyny były zaskoczone obecnością Louisa, ale nie robiły zbyt wielu problemów, gdy powiedział, że mnie porywa. Tak więc zabrawszy ubranie na zmianę plus szczoteczkę do zębów, po piętnastu minutach jechałam samochodem z Lou. Dziwnie było siedzieć na przednim siedzeniu z lewej strony bez kierownicy...
- To gdzie najpierw jedziemy? Wiesz, że już prawie dwudziesta... - odezwałam sie - jest ciemno...
- No to musisz zobaczyć Tamizę, Houses of Parilament nocą. - uśmiechnął sie do mnie. Boże czemu on musi mieć taki ładny uśmiech? Wiki skup sie na mijanych domach... dom niebieski , dom zielony, dom z czerwonej cegły, dom biały, dom czarny i dom kremowy... Wytrzymasz Wiki jak najmniej patrzenia w te niebieskie oczy i dasz radę! Samochód zwolnił i Lou zaparkował.
- Jesteśmy na miejscu - oznajmił, wysiadł z samochodu i zanim zdąrzyłam otworzyć drzwi z mojej strony, chłopak wyręczył mnie. Podał mi dłoń i pomógł wysiąść
- ale sie z ciebie zrobił gentleman... Chcesz się podlizać?
- Staram sie być uprzejmy i tyle!
- Powiedzmy, że ci wierze...
- Czy ty możesz choć na chwile wyzbyć się wszystkich zbędnych myśli?! - spytał z irytacją w głosie - dlaczego bez przerwy myślisz, że tylko chce cię wykorzystać? Dlaczego błędnie mnie oceniasz?! Nawet nie wiesz jak bardzo sie staram i jak bardzo mi na tobie zależy! A ty tego nie widzisz tylko od razu biegniesz do Nialla. Ja ci nie zabraniam go kochać, ale zobacz, że na świecie są też inni faceci! To nie on wsiadł w pierwszy samolot, który był dostępny aby lecieć do ciebie! A mógł! Był tylko jeden bilet i debatowaliśmy nad tym, kto ma wracać do Anglii i Niall wcale nie nalegał na natychmiastowy powrót! Za to ja tu jestem na każde twoje zawołanie! Jestem w stanie spełnić każda twoja prośbę!
- Lou przestań...
- nie! Proszę zrób to dla mnie i nie myśl o Niallu. Ten jeden wieczór. – szepnął, patrząc mi prosto w oczy - a teraz chodź.
Chłopak pociągnął mnie w stronę rozświetlonej nadrzecznej promenady. Było tu tak pięknie! W ciemnych wodach Tamizy odbijały sie światła Westminster Palace, na London Eye świeciły sie kolorowe światełka. Usiedliśmy na pogrążonej w mroku ławce. Wpatrywałam się w  otaczający mnie krajobraz oczarowana. 

- i jak ci sie podoba? - spytał. Ten głos tak na mnie działał...
- Jest cudownie. To chyba najpiękniejsze miasto na ziemi.
- Tez tak sadze... Dlatego cię tu zabrałem. - szepnął, muskając ustami płatek mojego ucha. Przeszedł mnie dreszcz. Czułam jego ciepły oddech na szyi.
- co ty robisz Lou? Chyba nie próbujesz mnie znów poderwać!
- Ja? Cos ty! Ja tylko napawam sie zapachem Twojej skory...
- Taaa wcale nie chcesz mnie poderwać... - stwierdziłam i spojrzałam na niego pobłażliwym wzrokiem.
- aż tak to widać? - spytał wpatrując sie we mnie tym hipnotyzującym spojrzeniem, od którego dostawałam palpitacji serca. Ogarnij sie Wiki! To nie powinno na ciebie działać! Odwróciłam wzrok.
- I to bardzo... Lou nie mogę ci kazać przestać mnie kochać, ale błagam cię nie patrz na mnie takim wzrokiem, bo zaraz zwariuje!
- Mówisz, że zwariujesz? To chyba częściej muszę na ciebie patrzeć takim wzrokiem - uśmiechnął sie łobuzersko i chwycił moja twarz w dłonie, zmuszając mnie bym patrzyła mu prosto w oczy, a te jego oczy... Zapomniałam o Bożym świecie! Teraz były tylko te fiołkowe oczy... Chłopak przeniósł wzrok na moje usta jakby dając mi znać, że chce mnie pocałować, ale czeka na mój ruch. przygryzłam dolna wargę nie bardzo wiedząc, co robić...
- Louis ja... - odezwałam się.
-wiem, nie możesz. Rozumiem - powiedział i odsunął sie ode mnie. Nie mogłam pozwolić mu odejść!
- zaczekaj!- nie wiem, co mnie do jasnej cholery napadło, ale chwyciłam jego twarz w dłonie i przyciągnęłam z powrotem do siebie. Chłopak uniósł pytająco brew, a ja tylko uśmiechnęłam sie kącikiem ust i wpiłam sie w jego malinowe wargi. Poczułam jak uśmiecha sie i odwzajemnia pocałunek. Od razu zalała mnie fala gorąca, wyostrzyły sie moje zmysły. To był cudowny pocałunek. Gdy oderwaliśmy się od siebie zadrżałam. Właśnie straciłam moją silną wolę. Błąd. Ja jej nigdy nie miałam.
- chodźmy stąd - szepnęłam.
- Chcesz zobaczyć mój dom?
- A nikt nam nie przeszkodzi? - nie wierzyłam we własne słowa.
- Hazz wraca dopiero jutro, wiec będziemy tylko my...
- w takim wypadku na co jeszcze czekamy? - spytałam muskając ustami jego policzek pokryty jednodniowym zarostem.
- Już na nic - powiedział i chwyciwszy mnie za rękę, pociągnął w stronę samochodu. Droga mijała nam w pełnej napięcia ciszy, bez przerwy na siebie zerkaliśmy. Z jego oczu mogłam wyczytać, czego chce. Chciał tego co ja. Paliło mnie od środka, minęły dwa tygodnie, a ja nadal czułam jego dotyk na swojej skórze i to sprawiło, że teraz chciałam jeszcze więcej. A samochód zdawał sie poruszać z prędkością ślimaka, choć widziałam, że Lou jedzie znacznie szybciej niż to dozwolone.
- no szybciej... - mruknęłam.
- Tak ci spieszno? - spytał - a co sie z stało z tym: Louis przestań!
- wyparowało piętnaście minut temu, a teraz z łaski swojej nie mów nic, bo twój głos mnie rozprasza.
- rozprasza? - spytał zdziwiony. Każde słowo, które wypowiadał tym swoim specyficznym głosem,  doprowadzało mnie do szaleństwa.
- a chcesz bezpiecznie dojechać na miejsce, bo jeszcze chwila i przestanę panować nad sobą i będzie nieciekawie…
- spokojnie, juz jesteśmy na mojej ulicy. - wyjrzałam przez okno i zobaczyłam tabliczkę z nazwą ulicy. Przeżyłam szok
- Niagara drive?
- yhm...
- Tak samo nazywa sie ulica, na której mieszka mój wujek w USA. Ale zbieg okoliczności...
- Może to przeznaczenie... - odparł wjeżdżając na posiąść przed dom. Był to segment typowo londyńskiej kamienicy.
- Ładnie tu – stwierdziłam, wysiadając z samochodu.
- No w dzień sobie pooglądasz. Zapraszam do mojego królestwa. - powiedział otwierając drzwi. Weszliśmy  do środka. Pierwsza rzeczą która rzucała sie w oczy były schody na górę i wejście do całkiem sporego salonu. Oparłam sie o drewnianą poręcz schodów. Chłopak zamknął drzwi i oparł sie o nie.
- to co robimy? - spytałam jakby od niechcenia. Louis uśmiechnął sie zawadiacko, zobaczyłam ten błysk w jego oczach, który działa na mnie jak magnes... a potem... Rzuciliśmy sie na siebie. Dosłownie. W ułamku sekundy poczułam na sobie jego ciepłe dłonie i usta, które są dla mnie narkotykiem. Mój organizm zdążył sie uzależnić od Louisa. Uzależnić, od jego pocałunków, jego niebieskich oczu, jego głosu, w szczególności tego w nietypowych sytuacjach, jego delikatnych dłoni, które właśnie błądziły po mojej skórze, wzniecając ogień, w każdym miejscu, którego dotknęły. Przymknęłam powieki, gdy obsypywał pocałunkami moją szyje, potem znów wpił sie w moje usta. Tym razem to ja zarobiłam pierwszy krok dalej. A mianowicie zabrałam sie za guziki jego koszuli. Zawsze tak chciałam, tak zawsze jest na filmach...
- ta koszula... to był dobry wybór - wyszeptałam lekko zdyszanym już głosem.
- dlaczego?
- bo zawsze chciałam rozpiąć koszulę jakiemuś facetowi, to większa frajda, niż zdejmowanie z ciebie t-shirtu... - mówiłam, a z każdym słowem składałam pocałunki na jego torsie, a kolejne guziki ustępowały pod naciskiem moich palców.
- ok zapamiętam to. Więcej koszul - musnął moje usta. Gdy uporałam się z ostatnim guzikiem jego koszuli, ta wyładowała na podłodze.  Chłopak jednym zwinnym ruchem zdjął ze mnie zwiewną, jedwabną bluzkę. Właśnie zabierałam się za jego rozporek, gdy zdałam sobie sprawę z tego, gdzie jesteśmy...
- Lou, chyba nie będziemy tak w przedpokoju...
- masz racje. Chodźmy do mojego pokoju. Złap mnie za szyje - polecił.  Zarzuciłam ramiona na jego szyje. I wtedy brunet bez problemu uniósł mnie i Oplótł się moimi nogami w pasie. Zaniósł mnie na górę co chwilę całując. Nie wiem jak to zrobił, że nie potknął się na schodach, ale jakoś nam się udało i po chwili znaleźliśmy sie w jego pokoju, gdzie przyparł mnie do ściany własnym ciałem i obsypywał pocałunkami moja szyje i dekolt. Po chwili padliśmy na lóżko. A to co potem sie działo... Na długo pozostanie w mojej pamięci...

61 komentarzy:

  1. Iiiiiiiiiiiiii! TEAM LOUCKY! <3 Wikus, opisujesz Lou takiego jak sobie wyobrazam. Jestem zdecydowanie za Vic i Louisem. Jest namietnie ^^. Glupio troche, ze zdradzasz slodkiego Niallka... ;C ale i tak bosko ;* zee.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no może i głupie ale nie byłoby żadnej akcji tylko słodka nudna sielanka nie uważasz? a teraz team loucky time <3

      Usuń
  2. Wika, zadziwiasz mnie coraz bardziej. Taaak według mojego rozumowania Wiki zajdzie w ciąże z Lou, niedobra zdradza Nialla. Biedny Niall... aż mi go żal. Ale z drugiej strony niedobry jest też Louis (on ma fiołkowe oczy?). Podsumowując wszyscy są niedobzi (tak się to słowo pisze???), wszyscy wszystkich zdradzają i jest śmiesznie. I oprócz tego nie wstawiaj mi tu zdjęć muffinek ze starbucksa bo robię się głodna. Szybkością wstawiania notek też mnie czasami zadziwiasz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panno Niewiem - na twoim blogu "Miłość wśród nart" chciałam wstawić komentarz, ale nie da się anonimowo, więc możesz ustawić taką opcję? Wtedy zasypię cię komentarzami, bo zyskałaś nową wierną czytelniczkę. :)
      Zee

      Usuń
    2. no widzisz <3 wszyscy są nie dobzi i wszyscy wszystkich zdradzają (uważaj bo tak na serio jeszcze bedzie O.o) zjesz jutro obiad w szkole... a nie zapomniałam, ze ty tylko stoissz z nami w kolejce, bo potem nie jjesz hehehe :P
      a moje tempo takie, bo są juz napisane i trzeba jetylko poprawiać :p (a fiołkowe to moja inwencja twórcza poetycka... one są po prostu szaroniebieskie)

      Usuń
  3. Hahha! Sama napisałam, nikt nie musiał mi przypominać! A tak ogólnie to kocham LOUCKY :) tak! wreszcie się tego nauczyłam i nie musiałam sprawdzać :P
    Piątkowy Tomlinsonek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jesteś moim skarbeńkiem <3 widzimy sie w środę wieczorem??? na serio kochasz LOUCKY????

      Usuń
    2. noo... z nimi jak na razie są fajniejsze sceny <3 ale potem jestem team Niall... wiesz za jaką scenę :) tak, widzimy się w środę

      Usuń
    3. wiem za jaką ale to dopiero dużo duzo później... if u mean what i mean

      Usuń
  4. Czytałam ten rozdział i się dosłownie cieszyłam. Loueh.. <3 Nie no czekałam na jakis rozdział z nim.. znowu. Przypaliłam placki jak czytałam. Ty to potrafisz wciągnąć człowieka. śmiało mogę powiedzieć, że to mój ulubiony blog ;D A dlaczego, nie wiem. Po prostu fajnie się go czyta.

    Zapraszam do siebie : http://iloveyousomuch-lullaby.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi to słyszeć <3 <3 i mogę Ci powiedzieć, że to nie ostatnia akcja z Lou <3 na serio przypaliłaś placki??? hheheh <3

      Usuń
    2. Serio. Ale tam, to tylko placki! Ja tu czekam na następny! Nie no nie mogę się doczekać. Tyle powiem i jaram się jak cholera. <3

      Usuń
    3. ojjjj na serio jest tu czym sie jarac??? O.o

      Usuń
    4. no to moze na serio cos w tymjest... O.o a Co Ci sie najbardziej podoba??

      Usuń
    5. Szczerze? To taka no ta ta spontaniczność wszystkiego ;D

      Usuń
    6. O tak... Jest dość bardzo spontanicznie.... To cecha która chciałabym mieć na prawdę ja bym chyba tak nie mogła jak moja główna bohaterka, ale to ciagle zmienianie zdania i niezdolność zdecydowania sie ma zdecydowanie po mnie

      Usuń
    7. Naprawdę - pisze się razem!!!

      Usuń
    8. Widzisz jestem niedobra i naprawdę nie umiem pisać ;)

      Usuń
  5. śliczne jak zawsze kochana <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Wszyscy są niedobzi... I wplotłaś tu pesymistyczną (realistyczną niestety też) wizję świata, że człowiek kłamie i nie dotrzymuje obietnic. + jesli nie wiesz, o co chodzi, to chodzi o seks - Loucky to idealny przykład na poparcie tego stwierdzenia.
    Niall to ostatnia ciamajda, że nie starał się o ten lot. No proszę! To znaczy, że bardziej mu zależy na opinii innych niż na swojej dziewczynie. Próbując ochronić ich związek przed innymi, niszczy go od środka. <- to jest dobry argument, czemu Vic miałaby z nim zerwać. Polecam wątek. ;>
    Louis jest typem chłopaka, który dostaje to, czego chce i Vic, go w tym utwierdza. Poza tym mógłby przynajmniej udawać, że nie chce skrzywdzić swojego przyjaciela, a jednak... A wszyscy dziwią się, że przyjaźń może się rozpaść przez kobietę (czyste zło :P)...
    Główna bohaterka... Wiele do życzenia... Jest bardzo dynamiczną postacią. Nie wiadomo, czego się po niej spodziewać i to jest to, co tak wciąga. Co ona zrobi? Może zrobić absolutnie wszystko. W jednym momencie pisze Niallowie, że go kocha, tęskni etc., a godzinę pózniej rozpina koszulę Louisa. To już moze podchodzić pod rozdwojenie jaźni...
    Fajny wątek tej koleżanki z PL, chociaż raczej nie powiedziałaby cholera tulko cos innego reprezentując swój kraj. ;) Przypomniał o tym, że bohaterką jest Polka. A i nawiąż jeszcze do lovelives of Lottie, Fizzy & Zuzia, bo zapomina się o ich istnieniu.
    Teraz mini-retrospekcja -> jak byłam w LA, też prawie nie wróciłam do domu przez huragan, więc tknął mnie ten rozdział :P

    *Którym nie "kutym"
    Albo "no tam byłam" albo "bo tam byłam" (jakos mi dziwnie brzmi "No bo tam byłam")
    Urwę sie dziewczynom, ok?
    Oliwko nie oliwko
    To brzmi, jakbyś nie wiadomo co z nimi robiła
    Kiedy nie mam (nie "nie ma") z kim
    Ale to tylko kwestia czasu, kochana
    Jak ja tu jechałam, to (...) bym o tym nie pomyślała
    Jak coś, to będę do ciebie pisać
    Tylko ukryj (nie "ukrył") sie dobrze.
    Nie przejmuj się, Kochanie
    wcale (nie "w cale")
    Jak tylko skończy się to zamieszanie, to zadzwonię
    Może jakoś (nie "jakiś") to przeżyję
    Tylko odezwij (nie "odeszli") się od razu
    Nie ma przerwy między ostatnimi smsami Vic i Nialla
    niezły (nie "nie zły")
    Bo wiesz, jedno słowo...
    niewyżyty (nie "nie wyżyty")
    skóry (nie "skory")
    wcale (nie "w cale") - ZNOWU
    informować (nie "informowania") - lepiej brzmi
    Dobrze, już dobrze
    (...) chłopaków nie będzie do jutrzejszego rana, to może byśmy spędzili (...)
    zgodziłam się. Jestem głupia - nie dałaś kropki
    Houses of Parlament (nie "parliment")
    Boże, czemu (...)
    Wytrzymasz Wiki, jak najmniej patrzenia (...)
    zdążyłam (nie "zdąrzyłam")
    spytał, wpatrując się
    Gdy oderwaliśmy się od siebie, zadrżałam
    Spytałam, muskając ustami
    Odparł, wjeżdżając
    Powiedział, otwierając
    Pierwszą rzeczą, która rzucała się w oczy, były schody
    zrobiłam (nie "zarobiłam") pierwszy krok dalej
    ta wylądowała (nie "wyładowała")
    Zaniósł mnie na górę, co chwilę całując.
    Łóżko (nie "lóżko")
    A to, co potem się działo
    + brak polskich znaków (zamiast "ę" "e"....) - sporo tego

    xxxx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze dziękuję za dedykację, my Love <3

      Usuń
    2. Koooooooocham twój komentarz <3 a w szczególności to o treści <3 prawie poplakalam sie ze śmiechu <3 to niezwykle prawdziwe, co napisałeś, nawet nie zdawałem sobie z tego sprawy... :D kocham Cię wiesz? <3 a dzieki za te poprawki <3 postanawiam poprawę <3

      Usuń
    3. Niestety. Chociaż nie obraziłabym się, gdyby życie było bajką... Ale w sumie nie byłoby takie ciekawe. :P
      A i czekam na pokomplikowanie spraw jeszcze trochę ;>
      Ja Ciebie też <3
      No mam nadzieję! :D

      xxx

      Usuń
    4. Oj pokomplikuje sie pokomplikuje.... <3

      Usuń
  7. Wiesz do nienawidze cie.. a z drugiej strony uwielbiam :D <3 kurcze no czemu?? Ehhh czyli, ze Danielle bedzie corka Lou :( ale to nie ogarniam.. skoro nie bedzie corka Niallera to dlaczego El jest kropka w kropke Niall w wersji zenskiej ? Ej a bedzie Louliwia? (Lou+Oliwia) bo jesli tak to juz wiem wszystko huehueh chyba... tak wiem znowu dodaje komentarz rano, ale no wczoraj nie zdazylam ;) wyjasnisz mi cos w szkole? :3 faktycznie Wiki ma albo raczej nie ma silnej woli :( ej a moze tak nagle okazalo sie, ze jest jakis nastepny samolot i Nialler przyleci? Nie ogarniam tego chlopaka skoro tak bardzo ja kocha to czemu nie polecial :'( nie no dobra ja kocham Louisa tak jak reszte chlopakow, aleeeeee ON MI NIE PASUJE DO WIKI :C dobra mamy o czym gadac dzisiaj w szkole ;) no dobra takze papa do zobaczenia w szkole :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ogarniam mojego toku myslenia :D

      Usuń
    2. Wszystko sie może zdarzyć ;) pogadamy na przerwie obiadowej

      Usuń
  8. Znowu boski Louis! <3 Nie dziwię się, że nie wytrzymałaś ;D

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak na razie mój ulubiony rozdział... zobaczymy jak będzie dalej :-D
    Ja to zdechłam głownie przy Tomlinsonie o 3 nad ranem z rozczochranymi włosami i iskierkami w oczach... <3
    i pomimo mej wielkiej miłości do Niallerka nie jestem zła z powodu tego co tu zaszło. :-D Nikt by się chyba nie oparł tej wspaniałej osobie zwanej Lou. A tak w ogóle to uważam, że masz świetną wyobraźnie i pomysły. :-D (ufff uchroniłam się chyba przed potem biebera :-D prawda???)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak <3 uchroniłaś się :P ale mam nadzieje, ze zamiast potu biebera dostaniemy autografy i nuemry do 1D Hhihihihi .xx

      Usuń
    2. Ojjj jestem za!!! :-D
      Jak nie to buźka poobijana ;-D

      Usuń
    3. czyja? Biebeira czy Aisse?

      Usuń
    4. Wiesz przyjemność podwójna, a satysfakcja jeszcze większa, ale to Aisse by sie nie postarała odpowiednio :-P

      Usuń
    5. nooo Aisse ma sie postarać!!! bo ja tu czekam na telefon do mego męża!!! telefon hazzy zaczyna sie od 077 wiec to juz cośn :)

      Usuń
  10. Coooraz bardziej mi się podoba.
    Coooraz więcej moich ulubionych scen.
    <3 <3 <3

    OdpowiedzUsuń
  11. Hejo jesli ktos to czyta, to jest taka sprawa
    Wiki powiedziala, ze wstawi nowy rozdzial jesli dzisiaj pod tym rozdzialem bedzie duuuuzo komentarz y(maja byc sensowne)
    Termin: do dzisiaj wieczoraj
    Jesli sie uda juz dzisiaj bedzie 16 rozdzial :3
    Proooszeeee <3 <3 <3 <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powodzenia życzę bo zaraz zbieram sie na balecik jak wrócę wieczorkiem i bedą komenty to będzie rozdział a jak nie to będzie jutro, albo pojutrze

      Usuń
    2. Jak nie bedzie dzisiaj to bedzie jutro :)

      Usuń
    3. Ejj no! Niech będzie dzisiaj! Ja tu umieram z ciekawości!

      Usuń
    4. To musimy pisać! Jak najwięcej komentarzy! Dobra tam niech będą nawet takie bezsensu :D

      Usuń
  12. Genialny blog! Świetny pomysł na historię o 1D <3 Czekam na następny rozdział

    OdpowiedzUsuń
  13. Super rozdział! *.* Kiedy następny?

    OdpowiedzUsuń
  14. blablablalbla :D haha nie no dobra o było bez sensu :P muszę wymyślać jakieś mądre... xD

    OdpowiedzUsuń
  15. Mój ulubiony rozdział. Jak na razie. Jarałam się nim że normalnie głowa mała. Jak wyżej wspomniałam przypaliłam nawet placki. Mam nadzieję, że next też doprowadzi mnie do takiego stanu ;D

    OdpowiedzUsuń
  16. Kocham Twojego bloga!! Przysłała mnie tutaj taka dziewczyna, ale na serio było warto wejść :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Hejo Hejo Hejo Hejo <3 :D potrzebna mi jest panna niewiem bo inaczej nie ma szans, sama nie dam rady :C jeszcze ten wieczór jest taki 'emocjonujący' że się nie mogę na niczym skupić <3

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja też z niecierpliwością czekam na następną część! 16 to taka fajna liczba ;D więc proooooszę Wiktorio wstaw! :))) ps: ten poprzedni komentarz to tak przez przypadek :P

    OdpowiedzUsuń
  19. Pewna pani imieniem Jadzia chce, abyś częściej wchodziła na fb...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. JA?! Byłam przed dłuuuuugi czas, ale nie skorzystała ;P xD dobra ale na moment

      Usuń
  20. Uuuuuu blog jest świetny... tak mi się mega podoba... wstawiaj następny :P

    OdpowiedzUsuń
  21. Boże, jak ten czas się dłuży! :)

    OdpowiedzUsuń
  22. traltraltraltrala niedobra Wiki oj nie dobra jak ona może?! Biedny Nialler, a tak to super blog, genialny styl pisanie wszystko świetnie ^^

    OdpowiedzUsuń
  23. Supeeeer. Akcja pełna napięcia. Masz wspaniałą wyobraźnię. Na miejscu Nialla zabilabym Lou ale i tak suuuuper.Kocham<3 Bzz.

    OdpowiedzUsuń