hejka :D
przeczytałam wasze wszystkie komantarze odane od wczoraj i postanowiłam was dłuzej nie męczyć dziś rodział chciałabym zadedykować wszystkim, które komentują i prosić o więcej komentarzy... mam nadzieję, że spodoba się wam wy moje zboczuszki kocham Was
9. I still know that you're lying...
Biedne conversy. Doskonale pamiętają, ten dzień, gdy ich właścicielka wpadła jak burza do sklepu w Great Lakes Crossing w Arbun Hills (Mi) i krzyknęła w nieznanym języku „chce te!” Od tamtej chwili przemierzyły z nią całe Stany Zjednoczone i Polskę, chroniąc te delikatne stopy przed nieprzyjaznym podłożem. Pokochały to dziewczę, które tańczyło w nich o pięknym zachodzie słońca na szkolnym podwórku. Zawsze były z niej dumne. Dotąd nosiły stópki niewinnego dziecka, a teraz zmuszone były patrzeć jak w te ciemną noc, to dziecko staje się kobietą. Chciały dać jej szanse ucieczki, dlatego przypomniały jej o sobie dopiero w ostatniej chwili, ale przecież nie mogły sie odezwać i powiedzieć jej "nie rób tego!" Mogły tylko patrzeć przerażonym wzrokiem na scenę, która rozgrywała się wśród pokotłowanej, śnieżnobiałej pościeli. Jak ona trochę się denerwuje, ale on nie pozwala jej się bać, pocałunkiem kończy jej niepewność i ona oddaje się mu, pozwala przejąć kontrole, choć nie wie, co ją czeka… ta sytuacja to nowość zarówno dla conversow jak i ich właścicielki. Buty rozmiaru 39 patrzą, jak usta dwojga trwają w nieprzerwanym tańcu, zdają się należeć do dwojga szaleńców, a nie do zwyczajnej Polki i Brytyjczyka, którego kochają miliony kobiet na tym świecie. Patrzą jak z dwóch serc wydobywa się przyspieszony zgrany rytm, jak cienkie kawałki materiału, będące ich ostatnimi barierami lądują tuż obok na podłodze. Coś koronkowego wpadło do jednego conversa... Czyżby kawałek damskiej bielizny? Buty nie wiedza... Nie znają się na innych częściach ubioru. Ignorują koronkowe coś i patrzą dalej na scenę, jaka wcześniej widziały tylko na filmach, które ich właścicielka oglądała, a i wtedy nie było to takie dokładne. Patrzą jak dzieje się coś pozornie nie możliwego i dwoje staje się jednością, jak najpierw niepewnie a potem coraz odważniej zanurzają sie w siebie, w tej namiętności, jak z dwóch młodych gardeł wydobywają sie ciche, a później coraz głośniejsze jęki rozkoszy, które toną w odgłosach burzy za oknem...
jak palce ich właścicielki zaciskają się na brzegu łóżka, jak zaciska zęby, żeby nie krzyknąć, jak przymyka oczy z rozkoszy, gdy chłopak zwalnia na chwilę, całuje ją w obojczyk i zachrypniętym zdyszanym głosem szepcze jej do ucha " kocham Cię". Jak potem odnajduje jej usta i całuje... Jak znów przyśpieszają, poruszają się gwałtownie, zachłannie pragnąc być bliżej, jakby nadal znajdowali się w miejscach odległych od siebie o wiele kilometrów, podczas gdy ich ciała zderzają się i ocierają z coraz większą częstotliwością. Trampki patrzą z przerażeniem, jak Łóżko zaczyna skrzypiec - to kolejny jęk, który dołącza do tego koncertu. Jak dziewczyna zatapia paznokcie w plecach chłopaka i krzyczy tak, że burza prawie nie jest w stanie jej zagłuszyć. Czyżby właścicielce działa się krzywda? Nie... Conversy widza zadowolenie w jej oczach, uśmiech na twarzy chłopaka, gdy dziewczyna całuje jego tors... Można by pomyśleć, że ona go kocha, a jak nie to dobrze udaje... Trampki czuły się trochę jak intruzy w tej pełnej namiętności intymnej scenie. Zatrzymali się na chwile. Patrzą na siebie. Prosto w oczy. Długie jasne palce dziewczyny, które zazwyczaj rysują piękne obrazy na kartkach papieru, teraz kreślą wzory na plecach bruneta, a jego glos który słychać na koncertach na całym świecie śpiewa jej coś ślicznego do ucha, a między słowami, na szyi dziewczyny zostają ślady ust chłopaka. Buty słyszą szept najpierw kilkukrotnie powtórzone imię właścicielki, a potem pytanie "masz ochotę na więcej, czy starczy na jedna noc?" dziewczyna nie odpowiada tylko wpija się w jego usta. "mam rozumieć to za tak? I czy wcześniej nie zrobiłem nic nie tak? Czy byłem dość delikatny?" pyta chłopak. Buty nie rozumiej,ą o co on tak właściwie pyta. Tym razem właścicielka odzywa się "nie... Było idealnie, lepiej być nie może... No chyba, że tym razem dasz radę mocniej" "mocniej?" dziwi się chłopak " toś ty taka?!" śmieje się cicho a potem całuje ja w nos, a potem dodaje szepczac jej do ucha "niech ci będzie... Nie chciałem ci złamać kręgosłupa... Ale skoro na prawdę chcesz..." zamknęła mu usta pocałunkiem, a następnie wyszeptała prosto do ucha chłopaka. "Zamknij się i bierz mnie, bo zaraz się rozmyślę". Zadrżał i uśmiechnął się. Trampki nie znały właścicielki od tej strony... Tej strony, gdzie rozum i serce przestawały rządzić jej organizmem, a opanowywało ją pożądanie... Ta dwójka znów stała się jednością, teraz ich ruchy przypominał bardziej dzikie koty. Dobrze, że reszta domu wyszła, bo nie uszłoby im to tak łatwo. Teraz nic nie było w stanie ich zagłuszyć. Trampki patrzyły i myślały ile można??? Odpowiedz przyszła około czwartej rano, gdy wraz z wschodem słońca nastał koniec burzy, a ta dwójka opadła zdyszana na poduszki. Conversy nadal nie wierzyły w to, co widziały. Przecież ich właścicielka nie kocha tego chłopaka, a jednak teraz śpi wtulona w jego pierś... Ten świat ludzi jest dziwny...
Pomyślicie sobie, że właścicielka tych butów jest kolejną wariatką, niewyżytą seksualnie. To nie prawda. A skąd to wiem? Bo to ja ten rok temu wpadłam do sklepu i krzyknęłam "chce te", to ja byłam właścicielką tych conversów. Pytacie mnie dlaczego to zrobiłam? Sama nie wiem... Tamtego wieczora napięcie,
namiętność i pożądanie między nami wzrosło tak, że było prawie nie do
wytrzymania, więc po prostu rzuciliśmy się na siebie. Pytacie jak
było??? Wiecie nie mam porównania, ale było wspaniale. To był przykład
tego, jak na kilka godzin można trafić do nieba... Czy dla mnie to coś znaczyło?
To na pewno coś znaczyło. W końcu swój pierwszy raz pamięta się na zawsze... Ale w
sensie uczuciowym??? Na pewno wzbudziło moje pożądanie wobec Louisa,
ale patrząc na niego nadal nie byłam w stanie powiedzieć tych dwóch słów:
"kocham cię"... Po wydarzeniu wczorajszej nocy jest mi głupio...
Czułam się jakbym zdradziła ukochana osobę... Ale zaraz ta osoba nie przybiegła
mnie uratować, tylko obściskiwała się z Demi Lovato. Nie mogę być słaba...
Postaraj się być szczęśliwa z Louisem... Zobaczymy co da się zrobić....
Obudziłam
się. Ktoś się do mnie przytulał, poczułam jak moja głowa delikatnie podnosi się
i opuszcza wraz z ruchami klatki piersiowej tej osoby. Wtuliłam się w nią
mocniej, a on wodził smukłymi palcami po moich nagich plecach. Poczułam jak
całuje mnie w czubek głowy i zebrałam się na odwagę by podnieść głowę i
spojrzeć w jego stronę nieśmiałym wzrokiem. Wyglądał tak nieziemsko... Brunet o
fiołkowych oczach i rozczochranych oczach wpatrujący się w Ciebie z miłością...
Takiego widoku życzę każdej kobiecie, każdego ranka...- Widzę, że moja królewna się obudziła - odezwał się - jak się spało? - czyżby unikał tematu?
- A dobrze... Nawet nie spodziewałam się, że aż tak dobrze, bo do świtu miałam problem z zaśnięciem...
- No proszę, proszę... Tez nie mogłem spać... Może następnym razem wpadnij do mnie to ponudzimy się razem i może wtedy uśniemy szybciej...
- Kiedy ja nie chce zasypiać wcześniej....- powiedziałam, wpatrując się w te niebieskie oczy i wpiłam się w jego usta. Chłopak przycisnął mnie do siebie i odwzajemnił pocałunek. Przeturlał się tak, że znajdowałam się pod nim. Czułam jak jego nagie ciało styka się z moim, co pobudzało moje zmysły i pragnienie... Oparł się na łokciach i przyglądał się mojej twarzy, odgarnął kosmyk włosów, który pot przylepił do mojej twarzy. A następnie kreślił palcem wskazującym okręgi na moim płaskim brzuchu.
- Wiesz nie zgadzam się z tobą - odezwał się w końcu.
- W czym się ze mną nie zgadzasz? - spytałam.
- a no w tym, że wczoraj powiedziałaś, że nie jestem w stanie zawrócić w głowie dziewczyny. Właśnie stałaś się żywym dowodem na to, że jednak jestem... A i jeszcze jedno. Nie zrobiłabyś tego, gdybyś nic do mnie nie czuła.
- Lou ja... Coś na pewno czuje, ale wątpię bym kiedykolwiek była w stanie poczuć to, co chciałabym do Ciebie poczuć.
- To w takim razie proszę pozwól mi udawać, że mnie kochasz...
- Ależ ja Cię kocham... Tylko nie w ten sposób co powinnam.
- jeszcze dwie takie noce i zmienisz zdanie...
- chciałabym żebyś miał racje. - nasze usta znów się połączyły - dlatego też postanowiłam dać nam szanse...
- To znaczy, że?! Ty i ja?! Razem?
- no a co niby innego? – spytałam, na co brunet wpił się w moje usta. Nasz pocałunek znów stał się namiętny i łapczywy. Pocałowałam go w zarys szczeki, a potem przejechałam ustami po jego szyli i pocałowałam w zagłębienie miedzy obojczykami. Co sprawiło, że chłopak się podniecił. Jeśli wiecie co mam na myśli... Poczułam to. Trudno tego nie poczuć jak się leży przygniecionym przez nagiego faceta nie?
- Wiki... Wiesz, że Cię pragnę...
- Nie w sposób tego nie zauważyć... Jednakże chyba nie powinniśmy tak z rana.... A jak ktoś tu przyjdzie? Przecież pewnie wrócili już z imprezy...
- I teraz śpią na kanapie w salonie urżnięci w trzy dupy... No proszę Cię... Później nie będziemy mieli okazji... - zrobił minę poszkodowanego pieska. Normalnie to na mnie nie działa, ale że sama tego chciałam po krótkiej chwili namów wpiłam się w jego usta. I nastał czas powtórki z rozrywki z wczorajszej nocy.
Tym razem nie trwało to tak długo... Minęło maksymalnie pól godziny i opadłam na poduszkę. Przymknęłam powieki, rozkoszując sie chwilą. Chłopak położył głowę na mej piersi i cicho śpiewał Irresistible... Ja bawilam się jego włosami. Taka chwila mogłaby równie dobrze trwać wiecznie, gdy wtem rozległo się pukanie do drzwi.
- Louis Synku wstawaj! - to była pani Tomlinson. Chyba by nas zamordowała, gdyby dowiedziała się, co tu się działo. - mamo jeszcze piec minut - jęknął Lou. Dobrze udawał kogoś, kto właśnie się obudził, gdy w tym czasie pomagał mi zagarnąć wszystkie swoje ubrania do łazienki, a sam narzucił na siebie spodnie od piżamy. Zamknęłam się w łazience. Po Ciemku.
- Louis wstawaj i otwieraj w tej chwili! - to pani Tomlinson używała tonu stanowczego rodzica. Usłyszałam przesadne skrzypniecie łóżka, a potem jak przekręca klucz w drzwiach.
- Tak mamo? - odzywa się.
- Boże dziecko wyglądasz, jakbyś nie spał pół nocy!
- a jakoś tak nie mogłem spać...
- no dobrze nie ważne... Choć powiem, że się na tobie zawiodłam. Pozwoliłeś swoim kumplom zabrać Lottie, Fizzy i Zuzie do klubu, z którego wróciły nietrzeźwe!!! Miałeś się nimi opiekować!
- Mamo ja nie wiedziałem, że oni pójdą do klubu. Byłem wczoraj w kinie z Wiktorią, a później jak wróciliśmy, to oni poinformowali nas, że wychodzą, nie mówiąc gdzie - ładnie to tak kłamać Tomlinson???
- No dobrze... A propos Wiki, to dobrze się wczoraj bawiliście?
- no...
- a nie uważasz, że jest dla Ciebie za młoda? A raczej ty dla niej za stary?
- mamo proszę cię...
- Kochanie nie zapominaj o tym, że masz dwadzieścia jeden lat! Umów się z jakaś dwudziestolatką, a nie chodzisz do kina z szesnastolatką. Ja do niej nic nie mam, ale ludzie będą dziwnie na was patrzeć. Byłoby, jakbyś umawiał się z młodszą siostrą.
- mamo proszę Cię, przestań! Będę się umawiał z tym, z kim zechce!
- tylko potem nie zrób czegoś głupiego, czego będziesz później żałować.
- dobrze mamo...
- a i jeszcze jedno. Nie widziałeś nigdzie Wiki?
- jak się obudziłem rano mówiła, ze idzie się przejść.
- to dobrze, już się zaczęłam martwić. Weź prysznic i choć na śniadanie. Musisz mi też pomoc ogarnąć te trupy w salonie, bo tata się wścieknie gdy wróci z pracy i to zobaczy.
- dobrze mamo. Zaraz będę. Usłyszałam jak drzwi się zamykają i słychać szczekniecie klucza. Drzwi od łazienki otworzyły się i stanął w nich brunet.
- Ładnie to tak kłamać własnej matce w żywe oczy? - spytałam. Chłopak prychnął i przyciągnął mnie do siebie.
- tak uważasz? To wyobraź sobie jej minę po tym, kiedy mówię, że doskonale wiedziałem, że idą do klubu, że nie spałem w nocy, bo uprawiałem seks, to znaczy nie sam fakt, że to robiłem, bo ona doskonale wie, że w wieku dwudziestu jeden lat nie jestem już prawiczkiem, ale fakt z kim to robiłem!!! a do tego, że wcale nie poszłaś na spacer tylko siedzisz w łazience i słyszysz każde nasze słowo!
- Niewątpliwie by się uradowała...
- dlatego czasem w życiu trzeba skłamać dla dobra ogółu.
- Tym razem ci odpuszczę, bo chciałabym uniknąć telefonu Twojej mamy do mojej z tekstem "pani córka przespała się z moim synem, proszę ja natychmiast stąd zabrać!"
- wiesz, że to brzmi komicznie?
- Zdaje sobie z tego sprawę. Ale mamy są zdolne do wszystkiego. A moja mama nie byłaby zadowolona słysząc tę rewelację. Jej najmłodsza córeczka nie jest już święta!
- To ty nigdy wcześniej tego nie robiłaś? – spytał, wybałuszając oczy.
- Nie, a co?
- Nie zachowywałaś się, jakby to był twój pierwszy raz...
- a co niby miałam zrobić? Nakleić sobie na czoło nalepkę uważaj, bo nigdy tego nie robiłam? Albo miałam srać w gacie z tego powodu? No proszę Cię Lou...
- No wiesz... Może gdybym wiedział, nie dopuściłbym do tego...
- Proszę cię, nie wysilaj się... To i tak prędzej czy później by się stało, a wołałam żeby to się stało teraz i z tobą niż w nieznanych mi okolicznościach.... Było minęło ok?
- dobra, dobra... Ale ja dzisiejszej nocy nie zapomnę do końca życia...
- uwierz mi, że ja tez nie...
- No nie dziwie ci się... cóż za splendor na Ciebie spłynął!!! Przeżyłaś swój pierwszy raz z samym Louisem Tomlinsonem!
- No po prostu książkę o tym napisze - spojrzałam na niego pobłażliwie.
- Wiesz, gdyby to przeczytały jakieś fanki, to by chyba Cię rozszarpały... Zdajesz sobie sprawę ile dziewczyn marzy o takiej nocy jak ta?
- Kochany... Myślisz, że ja fanfików nie czytałam??? W niektórych jest to opisane niezwykle... Dobitnie. Ale ja dzisiejszą noc zachowam tylko dla siebie... - na serio nie powiedziałam nikomu (no przynajmniej starałam się) dla Ciebie pamiętniczku zrobiłam wyjątek. - a teraz Lou jeśli pozwolisz chciałabym wziąć prysznic.
- może weźmiemy wspólny prysznic?
- tak jak w tym nowym Bondzie?! Chciałbyś - pokazałam mu język - ale możesz zrobić mi przysługę i skoczyć dla mnie po coś do ubrania, dobrze?
- Niech ci będzie - powiedział, pocałował mnie i zostawił sama w łazience. Weszłam pod prysznic, a letnia woda studziła moje rozpalone ciało. Chwyciłam
szampon chłopaka i wyszorowałam włosy. Uśmiechnęłam się na wspomnienie zeszłorocznych wakacji, gdy to na obozie żeglarskim w najodleglejszym porcie myłam głowę męskim szamponem, w jeziorze o północy. Włosy były bardziej miękkie, niż gdy dzień wcześniej myłam je pod prysznicem moim szamponem!!! Spłukałam pianę z włosów i nagle poczułam, jak ktoś obejmuje mnie od tylu. To Lou wpakował się pod prysznic. Odwrócił mnie twarzą do siebie i wpatrywał się we mnie. Po jego nagim ciele spływała woda, która zdarzyła go dosięgnąć.
- Louis ty debilu... Na serio ci odbiło...
- oj nie psuj tego... Chce się poczuć jak Bond - oh jezzz... On nigdy nie dorośnie!!!
- Oj ty Bondzie... Wiesz, że tamto nie działo się w prawdziwym życiu?
- No to jestem lepszy od Bonda! W realnym życiu znalazłem się pod prysznicem z moją dziewczyną - wcześniej o mnie tak nie mówił. Rozwalił mnie ten tekst. On widząc moja minę jakby troszkę posmutniał i powiedział -przepraszam nie powinienem był, przecież my nie... - zamknęłam mu usta pocałunkiem.
- zapomniałeś o tym co mówiłam? Dajmy sobie szanse...
- Czyli od tej chwili mam prawo mówić do Ciebie moja dziewczyno???
- Jeśli tylko tego właśnie chcesz.
- Ja chyba śnie!
- Tak, a we śnie czułbyś to? - spytałam i pocałowałam go.
- nie... Ale nadal nie chce mi się w to wierzyć.
- No to uwierz i tyle. A teraz przesuń się, bo muszę przejść - chłopak niechętnie mnie puścił i wyszłam spod prysznica i owinęłam się w ręcznik. Na szafce leżało ubranie, które dla mnie naszykował. W tym koszulka w paski i to nie byle jaka. To jedna z jego t-shirtów w paski.
- serio mam się w to ubrać?
- a czemu nie?
- nie ważne... - powiedziałam, a ubierając się mruknęłam - Zdaje mi się, że ktoś tu znakuje teren...
- A żebyś wiedziała! Jeszcze mi któryś Cię zabierze!!! - powiedział lekko oburzonym głosem. Któryś? To chyba jasne, że chodzi mu o Nialla! Ale na razie nie musi się tym martwić. Niall ma się dobrze z Demi... Gdy się ubrałam i uczesałam, stanęłam przed lustrem, obok mnie stał Lou.
- Wiesz Louis... Wyglądamy komicznie w tych koszulkach w paski... – powiedziałam, wpatrując się w nasze odbicia. Koszulki różniły się tylko tym, że
miały inne kolory. Chłopak w czerwonych rurkach i białej koszulce w granatowe paski wyglądał tak, jakby go wyjąć ze zdjęcia z plakatu. Obok stałam ja. W dżinsowych szortach i bordowej koszulce w białe drobne paski. Miałam wrażenie jakby ktoś mnie dokleił do zdjęcia Louisa Tomlinsona, albo nawet nie... Tak jakby ktoś jego dokleił do mojego zdjęcia.
- Nie prawda! Wyglądamy zajebiście!!! A ty moja droga wyglądasz bardzo seksownie... - objął mnie od tylu. Szczerze mówiąc, ładnie ze sobą wyglądaliśmy.
- Tak, tak... Wmawiaj to sobie dalej...
- Ja sobie tego nie muszę wmawiać, ja to wiem - pocałował mnie delikatnie.
- to co chyba trzeba pomóc Twojej mamie, nie? - spytałam. W odpowiedzi jęknął.
- na prawdę musimy???
- tak... Jeszcze zacznie się ciekawić, co ten prysznic tak długo ci zajmuje.... I lepiej będzie jak pójdziemy osobno...
- Nie uśmiecha mi się to, ale no cóż...
- to ja idę. Zejdź za minutę. - powiedziałam i ruszyłam w stronę drzwi. Gdy już miałam je otworzyć Lou złapał mnie za nadgarstek i przyciągnął do siebie.
- Tommo! Czyś ty oszalał?
- Tak! Na twoim punkcie. Chciałem tylko powiedzieć, że będę tęsknic.
- przecież zobaczymy się za minutę....
- ale za minutę nie będę mógł się do Ciebie przytulic i pocałować....
- wytrzymasz, to tylko kilka godzin....
- to aż kilka godzin!!! Dlatego teraz choć tu do mnie - szepnął i wpił się w moje usta. Znów zatonęłam w smaku jego ust, nasze języki tańczyły w pełnym pasji i namiętności tańcu. Gdy w końcu się od niego oderwałam miał wypieki na twarzy. Ja pewnie też.
- czy teraz jesteś w stanie przetrwać te kilka godzin?
- chyba tak... Ale nie obiecuje, że nie porwę Cię gdzieś wcześniej...
- Wiesz będzie ciężko, bo dziś niedziela i mam lekcje gry na gitarze z Niallem.
- Uważaj, bo będę zazdrosny - powiedział.
- Nie masz o co... Niall jest przecież z Demi, ja z tobą i tak pozostanie...
- No i tak trzymać - powiedział i cmoknął mnie.
- to ja lecę na dół – powiedziałam, zbiegłam po schodach i udałam się do salonu. Zastałam tam panią Tomlinson i na wpół przytomnych ludzi. Tylko Liam i Niall zdawali się nie mieć kaca i Pomagali pani Tomlinson ogarniać resztę.
- Dzień dobry wszystkim - odezwałam się.
- Oh jak miło, że jesteś Wiki, już miałam dosyć tych głupich dzieci, które się spiły w nocy. - odezwała się kobieta - a kiedy wróciłaś, bo nie widziałam? - a no tak... "Spacer".
- a właśnie w tej chwili - skłamałam. Zobaczyłam jak Niall spogląda na mnie z mina "i tak wiem, że kłamiesz" i zrobiło mi się przykro. Gdy Liam podniósł wzrok i zobaczył czyją bluzkę mam na sobie uniósł pytająco brew. Zignorowałam ich i zabrałam się za ogarnianie reszty. Po chwili dołączył do nas Louis, który co chwile rzucał mi przelotne spojrzenia. Gdy udało nam się doprowadzić ich do stanu używalności i zjedliśmy duże śniadanie, nadszedł czas na moją lekcję gry na gitarze, czyli na konfrontację z Niallem…

Czy ty wiesz, ze to jest NAJLEPSZA czesc tego opowiadania? ;) Tak bardzo wciagajaca, interesujaca i dobrze napisana! Zdecydowanie moja ulubiona czesc :D (juz pomijajac to, co sie w niej dzieje - a dzieje sie ulala... Duzo ;P ). Musze dodac, ze uwielbiam perspektywe trampek, moment pod prysznicem i to, ze Wiki jest ubrana podobnie do Lou i zdecydowanie do Wiki pasuje tylko Tomlinson!! Dziwie sie, ze nie ma komentarzy ;c
OdpowiedzUsuńBo ta notka wymiata! Kocham. Z. + TEAM LOUCKY! (lou+vicky)
Awwww <3 tez kocham ten fragment i tez sie dziwie, ze nie ma jeszcze komentarzy... A miło mi ze tak sądzisz... <3 i wiesz, to nie koniec Wilou (bo to moje wymyślone połączenie Wiki i Lou) ale Loucky tez jest super bo jest parafie jak Lucky... Choć chwilowo będzie powrót do Horana to moge Ci obiecać ze to nie był ostatni raz z Tomlinsonkiem <3 pisze juz ponad dwudziesty rozdział i Tommo i Wiki będzie duuuuuuuuuzo a koniec to sie zobaczy.... Wiec mam rozumieć ze jesteś team Tomlinson??? Ja mam wrażenie ze tez jestem team Tomlinson ale wszystko sie może zdarzyć ;) wiec czytaj i komentuj <3
UsuńBede wiernie czytac ;) mnie sie podoba i Wilou i Loucky <3. No tak: jestem team Tommo! Juz chce next! Kc :*
UsuńNeXT będzie w piątek chyba ze będzie duuuzo komentarzy to będzie wcześniej bo im wiecej komentarzy tym szybciej wstawiam Wiec luuuudzie komentujcie!!!!!
UsuńKocham cię
Team Tommo <3
Wiesz co mi się najbardziej podoba :P no i oczywiście, że team Tommo <3
OdpowiedzUsuńTwój piątkowy Tomlinsonek ;)
No jakbyś nie mogła być team Tommo?! To oczywiście, ze jesteś w swoim teamie mój piątkowy Tomlinsonku i tak CZYSTO HIPOTETYCZNIE zastanawiam sie nad zmiana zakończenia... To trudny wybór Niall mój mąż czy Louis mój kochanek... Choć ty lepszym jesteś Tomlinsonkiem niż Horankiem.... I dlatego jestem aktualnie team Tommo choć zaczynam juz tęsknić za mym mężem, o czym przekonalas sie dzisiaj... Ale tutaj do końca jestem daaaleko... A u ciebie jestem forever team Styles!!! I nie obchodzi mnie ze Liam to twój mąż! Masz być z Stylesem! Kochaaaam cię i masz mi jutro zapewnić ciekawa akcje na urodzinach Lou!!! <3
UsuńCZYSTO HIPOTETYCZNIE to się zastanawiaj <3 A ja zawsze jestem lepszym Tomlinsonkiem, on jest bardziej... zboczony ^^ A w piątek pewnie będę słodkim irlandczykiem... chociaż to mi gorzej wychodzi :P
UsuńEee tam... team Liam zwyciężył... przynajmniej na razie, bo się nie mogę zdecydować :) A akcje dostaniesz dzisiaj :)
Tak w piątek będziesz zdecydowanie słodkim irlandczykiem, a teraz czeakam na akcje na urodzinach Lou ale wiem ze i tak team Hazz wygra!!! I suppor team Harry! I mam połączenie dla Vicky i nalla czyli Nicky <3
UsuńO.o coś sensownego ci wyszło <3 nie bądź taka pewna co do team'u Hazzy :P a akcje zaraz ci wyślę :D
UsuńTak? Bez gramy Harry dostaniesz Banna na Hazze a kto jest najlepszym Hazza jak nie ja?! Pfff!!! Byłam romantycznym Stylesem od titanica a ty mi tu mówisz ze mam nie być pewna teamu Harry? Pfff w piątek Hazz cię do siebie przekona!
UsuńZdecydowanie najlepszy rozdział EVER! N-A-L-E-P-S-Z-Y
OdpowiedzUsuńCzekam na następny :)
Cieszę sie ze Ci sie podobało <3 ja osobiście obawiałam sie Waszej reakcji na ten rozdział ale cieszę sie z niej <3 następny juz wkrótce <3
UsuńŚwietnie to napisałaś :*
OdpowiedzUsuńDzieki <3
Usuńhah, dobrze ci wyszło :) i Vicky+Lou <3
OdpowiedzUsuńsuper
OdpowiedzUsuńDawaj wiecej ! Patrz juz 12 komentarzy :D wiecej! <3
OdpowiedzUsuńZobaczy sie... Może dodam w środę albo w czwartek... A tymczasem może ktoś jeszcze doda komentarz... <3
UsuńJak mogłaś! Louis jest mój! A z drugiej strony... on też nie zdradziłby mnie... Skoro jest taki to się nim podzielmy (polecam przecięcie na pół scyzorykiem)
OdpowiedzUsuńNie zapominaj o jakiś kilku milionach dziewczyn, które tez chcą Louisa... Jak go podzielimy, to nie wiele z niego zostanie nie? Zawsze możemy resztę pominąć i podzielić go na dwa... Ale tak w głębi serca powiem Ci ze możesz go sobie wziąć, bo mój ukochany to Nialler <3
UsuńTa notatka jest najlepsza!!! chcę takich więcej ! <3
OdpowiedzUsuńWow... super :D Szczerze to nie spodziewałam się tego :3 Ale i tak bardzo mi się podobało :) Ciekawa jestem jaka będzie lekcja gry na gitarze.. :( Trochę mi żal Horanka. Mimo wszystko wydaje mi się, że on kocha Vicky i nie rozumiem czemu męczy się z Demi. Osobiście bardziej pasuje mi Nicky (może być? :D haha) ale spoko, będę czekała na dalsze :)
OdpowiedzUsuńMiło mi ze jesteś miłe zaskoczona i powiem Ci, ze niedługo zacznie sie wszystko wyjaśniać, a potem znów sie skomplikuje ale Nicky była moim pierwotnym celem wiec istnieje spora szansa, ze cos z tego będzie... Ale nigdy nie wiadomo... Na razie Loucky i Nicky idą łeb w łeb <3
UsuńMogę wiedzieć kiedy wstawisz następny rozdział? :3 Już nie mogę się doczekać <3
OdpowiedzUsuńMoże uda mi sie wstawić go nawet dziś ale nic nie obiecuje jak nie to najpóźniej w sobotę wieczorem, bo rano idę na casting wiec możesz trzymać kciuki <3 ale postaram sie to zrobić jak najszybciej wiec spodziewaj sie na dniach, bo mam zamiar zaraz popoprawiac błędy i naszykowac notatke bo aktualnie jestem teraz w wannie ;)
OdpowiedzUsuńpowodzenia... miłego siedzenia w wannie
OdpowiedzUsuńDzieki jest bardzo miło <3 ale musiałam na chwile wyskoczyć aby sie dowiedzec ze kate middleton sie chyba wygadała ze będzie dziewczynka <3 niech ja nazwa Wiktoria po pra pra pra pra babci <3 <3
Usuńhahaha taaak :D a skąd Ci przyszedł pomysł na to opowiadanie? Tak nagle stwierdziłaś, że chcesz napisać historię o 1d w ten sposób, czy raczej po woli stopniowo? :)
Usuńwiesz.... pisałam też drugiego bloga o one direction i nadal go pisze http://dirctionowezycie.blogspot.com/ więc coś tam juz pisałam o nich pisałam dużo bo ja uwielbiam pisać i robie to w każdej wolnej chwili a potem przeczytałam kawałek opowiadania, w którym był podobny list w prologu ale działo się cały czas w jesnych czasach i tym, kto umarł nie był nikt z one direction, bo nie zapominajmy, ze cała nasza historia jest tylko wspomnieniem, a tak na prawde mamy 2062 i któryś z chłopaków niedawno umarł...no wiec jak wymysliłam to z tym listem to miałam konspekt ogólny jak to będzie wyglądać a potem to już samo popłynęło... naprzykłąd w oógle nie planowałam wciągać w to tak bardzo louisa ale tak się potoczyło i powiem, ze dzieki temu późniejsza akcja będzie bardziej pokomplikowana :D
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
UsuńWiki, przyznaję się, że trochę zaczynam się ciebie bać :p. Ale fajne :D
OdpowiedzUsuńoj taaammmm :P
UsuńWiem wiem, bo też czytałam na początku, a potem jakoś tak zapomniałam przez to, że mieliśmy masę sprawdzianów itp. a teraz przyjaciółka mi pokazała, że piszesz drugi :)
OdpowiedzUsuńno tak.... to fajnie, że ktoś w ogóle to czyta :D
Usuńprzepraszam :( <3 postaram się nadrobić :3
Usuńoj nie musisz przepraszać :D ale miło mi, że jednak do tego wróciłaś :D
OdpowiedzUsuńA Twoim zdaniem, które opowiadanie wychodzi Ci lepiej? :)
OdpowiedzUsuńmoim skromnym zdaniem ten :D i jak poczekasz minutkę to będziesz miała okazje skomentować następną notkę <3
Usuńhhuhuhu <3 warto było czekać :D :3
Usuńjuż jest więc czekam na Twój komentarz oby był owocny <3
UsuńTak, masz zrąbaną psychikę, ale wykorzystujesz ją bardzo dobrze! Zaciągnę CIę do jakiegoś wydawnictwa kiedyś. I NIE MA ALE! <3
OdpowiedzUsuńxxx G
Ok. Zaciągnij mnie do wydawnictwa jestem Za!
UsuńTen komentarz został usunięty przez administratora bloga.
OdpowiedzUsuńłołołołołooooooo... extra nawiązanie do Bonda, a Wiki ma zrytą psyhikę. pozdrawiam...
OdpowiedzUsuń